Czyli lepiej nie mieć w ogóle?
A musimy się godzić na półprodukt? Nie możemy poczekać na normalne, sensowne zbiorcze wydanie jak w krajach komiksowo rozwiniętych, tylko cieszyć się, że dostajemy kiepskie ochłapy?
Nie bardzo rozumiem zarzutów o jakiś przestarzały model dystrybucji. Nie trzeba czekać w żadnych kolejkach, przesyłka jest nierejestrowana i będzie leżeć na poczcie bardzo długo, można odebrać kiedy się chce to nie paczkomat żeby się sprężać w 48 godzin, z zaginionymi przesyłkami Hachette też nie robi problemu i wysyła nowe "na gębę". Jak ktoś nie chce mieć prenumeraty to może poprosić w kiosku, aby sprowadzali dla niego jeden numer co 2 tygodnie, nie sądzę żeby robili problemy, pewnie raczej odwrotnie.
Chciałbym, żeby to tak działało, ale nie działa. Akurat z kioskarzami rozmawiam od lat i jest z tym dramat, mogą sobie "zamawiać", ale bardzo często nie dostają tego, co zamawiają. Największy problem jest w dogorywającym Ruchu, Kolporter radzi sobie trochę lepiej. Przykładem może być kolekcja Marvel Movie, swobodnie dostępna nawet w Ruchach od pierwszego numeru. Na wysokości numeru 12 Ruch już jej nie dostał (we w miarę pobliskim Kolporterze była jedna sztuka). I oczywiście nie ma to NIC wspólnego z preferowanym przez wydawcę modelem prenumeraty

Cały ten model jest absolutnie zacofany, dziwne, ze tego nie widzisz. Zostają jeszcze Empiki, ale nie każdy je ma w mieście i nie każdy je ma pod nosem jak Ruchy. Gdyby chociaż jeszcze oferowali Paczkomat, albo polecony. No ale nie