Przeczytałem tą "zachwalaną" Hawkeyjke detektywkę i nie jest aż tak źle, Antariego trochę poniosło z tą recenzją.
Zasadniczo to mam dwa problemy z tą książką. Pierwszy to taki, że oczywiście Katie

się przeprowadza i od razu poznaję lesbijkę no bo przecież ludzi hetero do homo jest 50:50 więc nic w tym dziwnego. Atari nie wspomniał ale ta czarna lesbijka ma w każdym zeszycie inny kolor włosów

myślę, że to dość istotna informacja

Drugi to taki, że ta dziewczynka 40kg bije facetów, którzy są 2 czy 4 razy więksi od niej i pierwszy ma nawet super moce, brakuje tu trochę realizmu, wiem jak absurdalnie brzmi ten zarzut w stosunku do komiksu.
Nie jest tak, że wszystkie kobiety są dobre a wszyscy mężczyźni to źli, pod koniec dwie kobiety są złe.
Z tą mentorką raczej chodziło o bycie detektywką
To, że Katie

wybiera przypakowanego kolesia, który pod koniec okazuje się, że jest
a nie kolesia w okularach od komputerów, no przecież to żaden wybór, takich kolesi to kobiety wybierają jak są po 30-tce a nie jak mają 20-ścia parę

Najbardziej męczy mnie jedna rzecz ten pies co pojawił się na tym lotnisku to sam tym samolotem przyleciał, mam nadziej, że mnie ktoś poratuje z rozwiązaniem tej sprawy detektywistycznej, gdyż nie będę mógł zasnąć, może jest tu jakaś detektywka na tym forum i drugi problem, cały czas mi słownik podkreśla ten "zawód" na czerwono.