A same dywidenda to część zysku netto wypracowanego przez spółkę w danym roku, którą walne zgromadzenie przeznacza do wypłaty jej akcjonariuszom. Wysokość wypłaty ustalana jest przez zarząd i może być regulowana w zależności od sposobu rozliczenia i może przyjąć formę pieniężną lub innych aktywów spółki (w tym praw niematerialnych)
Dywidenda w ramach grupy to wypłata części zysku spółki (matki lub spółki-córki) na rzecz akcjonariuszy, którymi w tym przypadku są inne podmioty w tej samej grupie kapitałowej. Wypłata ta jest uzależniona od uchwały wspólników lub akcjonariuszy o podziale zysku, zatwierdzenia sprawozdania finansowego i zazwyczaj następuje w formie pieniężnej, choć możliwa jest też forma akcji.
Są pewne nieścisłości w tej definicji, ale nie chcę czepiać się szczegółów, bo to i tak potężny off-top i moim zdaniem nie ma sensu go ciągnąć.
Tak, jak napisałem ->A że Lagardère Publishing jest poprzez Hachette Livre właścicielem praw, może je przekazywać w ramach struktury (na zasadzie dywidenda).
Moim zdaniem to tak nie działa z bardzo prostego powodu. Prawa są aktywem Éditions Albert René. Dywidendę wypłaca spółka swoim udziałowcom/ akcjonariuszom, nie odwrotnie. Albert René teoretycznie mogłoby przekazać część tych praw jako dywidendę swojemu udziałowcowi, czyli Hachette Livre S.A. Hachette Livre mogłoby przekazać je potem - teoretycznie - przy wypłacie swojej dywidendy swojemu akcjonariuszowi, czyli Lagardère Publishing. Ale Lagardère Publishing - według tego, co wiem - nie może sam tknąć tych praw i wypłacić ich komuś w ramach dywidendy, bo nie są składnikiem jego kapitału, tylko składnikiem kapitału firmy, w której udziały ma jego akcjonariusz.
Poza tym taki zabieg nie miałby sensu z praktycznego punktu widzenia. Jako dywidendę zwykle wypłaca się pieniądze. Niecelowe byłoby pozbycie się w ramach dywidendy aktywów kluczowych dla działalności spółki, a takimi aktywami są prawa do "Asteriksa" dla Éditions Albert René, które istnieje właśnie po to, by tymi prawami zarządzać. To tak, jakby mała firma transportowa oddała w ramach dywidendy udziałowcom swoje ciężarówki. Nie po to grupa Hachette/Lagardère skupiła dla efektywności działania wszystkie prawa w tym podmiocie, żeby je potem po kawałku rozdzielać między inne spółki grupy. Nie widzę tu uzasadnienia biznesowego.
W każdym razie, może zmierzając już do zakończenia tego off-topu - moim zdaniem dalsza dyskusja o dywidendach nie ma sensu. Wiemy na podstawie informacji z oficjalnej strony spółki, że wszystkie prawa do "Asteriksa" spoczywają w Éditions Albert René, stanowiącym w 100% własność Hachette Livre S.A. Nie mamy żadnych dowodów, że jakakolwiek inna firma mogłaby posiadać część tych praw, i nie widzę przekonujących powodów, dla których tak miałoby być. W związku z tym myślę, że dalsze rozważania najlepiej przeciąć brzytwą Ockhama i dać spokój z tym asteriksowym off-topem w wątku o Marvelu.
Przy okazji przepraszam wszystkich, których zamęczyłem moim długimi postami
