A ktos z Hachette siedzi w kazdym kiosku obok sprzedawcy i patrzy kto ile sztuk kupil? Paragony (przynajmniej teoretycznie) bierze klient. Watpie zeby wlasciciel punktu robil na zyczenie hachetta jakies zestawienia bo by chyba k... dostal.
Tak, myślę, że masz rację: na pewno załatwiają to na gębę.
- Daliśmy Waszej sieci 200 egzemplarzy, a przyszło z powrotem 40, czyli sprzedaliście 160, tak?
- Tak, trust me bro.
Miałem nie odpisywać, bo to jest tak słabe, że tylko pokiwać głową z politowaniem, ale jednak no nie, kurde, nie. To już nie chodzi o podstawy handlu czy ekonomii, którymi wiadomo jak naród stoi, ale o odrobinę wyobraźni, którą wydawało mi się, każdy komiksiarz ma. Serio myślisz, że przedsiębiorcy nie zostaje żaden dowód sprzedaży i nie musi raportować sprzedaży temu, od kogo dostaje towar? Odpowiedz sam sobie, mnie już w to nie mieszaj.