(...) ważne że po polsku.
Co do tego też są wątpliwości.

W przypadku Superkwęka nie chodzi nawet o to, że szkoda kasy. Kupowanie go – ze świadomością jego jakości – to wynagradzanie Egmontu za jedną z największych wpadek w historii wydawnictwa. Szczególnie nie rozumiem Bazyliszka, który jest nadwornym krytykiem E., a zarazem nieustannie wspiera ich finansowo.

Cóż, Jego wybór, ale ani trochę mi się to nie klei.
Osobiście zrezygnowałem z zakupu wszystkich Gigantów, nad którymi się zastanawiałem (bo i
Miecz z lodu, i
To właśnie Donald!). Nie dość, że jestem minimalistą

, to przede wszystkim uznałem – po zapoznaniu się z różnymi opiniami – że nie będę na tę jakość głosował własnym portfelem.
Mam nadzieję, że Superkwęk pojawi się wkrótce ponownie w sprzedaży – tym razem w należnej mu formie. Sądzę, że jest szansa, że Egmont szczególnie przyłoży się do tego wydania. Powinni mieć bowiem świadomość, że w tej sytuacji wszyscy wyjątkowo uważnie będą patrzyli im na ręce... No cóż, pożyjemy, zobaczymy...