Nie spodziewałem się, że kiedyś to napiszę, ale jestem zawiedziony drugim cyklem Czarnego Młota i zamiast cieszyć się na ostatni tom zatytułowany Koniec, który czeka już na półce, przeczytam go trochę z przymusu. Odrodzenie 1-3 nie było złe, ale znacznej słabsze niż pierwszy cykl. Pamiętam pierwszy tom Młota, to był mega sztos. Drugi jeszcze podbił stawkę, bo nie dość, że trzymał poziom, to wyjaśnił parę rzeczy, a w paru momentach jeszcze zamieszał. Dwa kolejne tomy, które skończyły cykl też były super. Poboczne też są w porządku (te cztery, które czytałem, czyli Skulldigger, Sherlock Frankenstein, Pułkownik Weird i przede wszystkim genialny Doktor Star). Drugi cykl Czarnego Młota to taka liga konferencji, niby się cieszysz, że tam grasz, ale gdzieś tam jest liga europy, gdzie występują tomy poboczne oraz niedościgniona Liga Mistrzów z pierwszym cyklem, gdzie na farmie przeżywają swoje obyczajowe przygody Abe, Pułkownik Weird, Barbalien, Madame Dragonfly, czy Gail. I chciałbyś tam być razem z nimi, ale musisz czytać przeciętne Odrodzenie.

Pierwsze tomy to była obyczajówka na farmie ubrana w kostium superhero. Odrodzenie to napierdalanka superhero z małymi dodatkiem tego co miałem wtedy. Chyba sobie zrobię przerwę, przeczytam kilka innych komiksów i dopiero potem wezmę się za Czarny Młot koniec.