Od początku mojej bytności na forum nie angażowałem się ani razu w tematy okołocovidowe, ale skoro temat się tak rozkręcił i pewnie całość zaraz poleci do kosza to pozwolę sobie dołożyć swoją cegiełkę. Nie neguję ani samej choroby, ani możliwości jej bardzo ciężkiego przebiegu łącznie ze śmiertelnym, ani szczepionek i ich skuteczności w łagodzeniu tego przebiegu (choć o ile ludzi twierdzących, że to jest plandemia, spisek, fikcja itd uważam za co najmniej mających średni kontakt z rzeczywistością, o tyle obawiających się tej konkretnej szczepionki ze względu na słabe przebadanie rozumiem), uważam na miarę mojej skromnej wiedzy w tym temacie, że technologia mRNA może przynieść bardzo wiele dobrego w medycynie. Co więcej, parę lat temu jeszcze przed covidem przeszedłem jakąś ciężką chorobę wirusową, która bardzo przypomina to, co teraz ludzie opisują jako ciężki przebieg covidu - prawie miesiąc nie wstawałem z łóżka, problemy z oddychaniem, potem parę miesięcy dochodzenia do siebie, więc wiem jakie ryzyko powodują takie choroby. Jednocześnie głęboko się nie zgadzam ze wszystkimi reakcjami rządów na całym świecie i reakcjami na tę chorobę, z lockdownami, odgórną próbą zmieniania całego stylu życia ludzi i zabierania im wolności oraz swobód. Uważam, że jest to ogromne zagrożenie, sam fakt, że z takiego powodu takie rzeczy się dzieją powoduje, że ludzie przechodzą nad nimi do porządku dziennego i akceptują jako normalne, ja akceptować nie zamierzam, choć zdaję sobie sprawę że niewiele tu ode mnie zależy. Podobnie było oczywiście po WTC w Stanach, zdecydowana większość tych przepisów "antyterrorystycznych" została tam na stałe. I tak, kroczek po kroczku, drobne elementy wolności są odbierane, dla wielu to zupełnie nieistotne bo czują się bezpieczni, dla mnie najistotniejsze, bardzo ciężko mi to wszystko obserwować.