Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Pokaż wątki - Piterrini

Strony: [1]
1
Dział ogólny / Remaki komiksów
« dnia: Nd, 10 Październik 2021, 20:34:30 »
Widzę w innym temacie została poruszona kwestia remaków komiksów ze wskazaniem na to, że takowe nie powstają (gdzie samo użycie wyszukiwarki na forum wskazuje chociażby na remaki pierwszej historii z Batmanem, zresztą przynajmniej dwa z nich zostały u nas wydane...), uznałem więc, że jest to ciekawy temat do dyskusji :)

Także uwaga - remaki komiksów powstają, ale nie działa to tak jak w mediach typu film.
Sequele i remaki to prosty sposób na cięcie kosztów (niezliczona liczba filmów gdzie marketing i tak kosztuje więcej niż budżet samej produkcji...), bo tytuł/marka jest już znana/kojarzona. To oczywiście w maksymalnym skrócie, w komiksach z kolei, przynajmniej w superhero, jest sequel na sequelu (wydarzenia w jednej serii rozpoczynają inną serię), a spin-offy (nie wiem czy muszę tłumaczyć, chociażby taki Punisher będący "wrogiem" spidera dopiero po latach się "uniezależnił" dostając własny tytuł) rozlewają się na komiks każdego pochodzenia (czy to europejski, czy manga...). No ale to nie remaki oczywiście.

Czym jest remake? Nie piszę pracy naukowej więc pominę zaglądanie do definicji - komiks tak jak film jest składową wielu aspektów, remake filmu po latach z oryginalnego dzieła wykorzystać może w zasadzie tylko scenariusz (może, ale zwykle tego nie robi, po prostu scenariusz pisany jest od nowa), ewentualnie (zależy ile czasu minęło) można wykorzystać identyczną obsadę i "pracowników produkcji" (z angielskiego crew), tak jest robione często w przypadku pilotowych odcinków seriali telewizyjnych (proszę nie pytajcie o przykłady, bo jest tego niezliczona ilość, w USA czy UK duża część tytułów jakie zostały "zaakceptowane" po oryginalnym pilocie dostaje większy budżet i robi pilota od nowa, często ludzie się "wykruszają" w tym czasie, ale często też większość jest dostępna i ci sami ludzie robią to samo jeszcze raz ;) ).
Dobra, tyle przykładów co do filmu, teraz komiks - składowe to scenariusz i rysunek, żeby remake był remakiem - co musi być "powtórzone"? Na tzw. logikę powiedziałbym, że musi być ta sama fabuła, czyli identyczna lub bardzo zbliżona intryga, w każdym akcie zbliżony ciąg zdarzeń, a także podobny zestaw bohaterów. Piszę zbliżony/podobny, bo np. w filmach bardzo dobry telewizyjny remake 12 gniewnych ludzi jest bardzo wierny oryginałowi, ale z małymi zmianami gdzie widzimy nieco więcej z sali sądowej, a np. "przewodniczący" jury jest reprezentantem mniejszości rasowej, sama ta zmiana w kontekście fabuły jest ogromna, a jednak jw. wierność oryginałowi jest nieosiągalna dla wielu innych remaków, gdzie zmiany są nieporównywalnie(!) większe (np. Scarface, wszystko jest inne w tym filmie, a jednak jest to jeden z naczelnych przykładów remaków).

Wyżej niby skupiłem się na przykładach filmowych, ale tylko po to, żeby pokazać co nazywamy remakiem, bo jak się okazuje z powyższego niemalże każda historia będąca "fillerem" w serii komiksowej (w serii, bo bohaterowie są ci sami, a filler = "zapychacz", przykładowy filler: Spider widzi okradany bank, walka, złodziej ucieka, Spider go szuka, napotyka na kogoś kogo lubi lub nie lubi, razem znajdują złodzieja, walka i koniec komiksu, dzieje się to pomiędzy "wydarzeniami" w serii, a zajmuje cały zeszyt [lub kilka zeszytów] bo scenarzysta nie wyrabia czasowo z dostarczaniem scenariusza gdzie dzieją się kolejne rzeczy "oryginalne" dla serii - to tylko przykład!) jest remakiem.
Jeszcze raz, bo wyszedł mi długi nawias - wiele z komiksów jakie czytamy to remaki, zależy tylko jak definiujemy remake (czy wystarczy sam tytuł, bohater i fabuła, czy muszą być jakieś inne identyczne cechy typu układ kadrów itp.). Były inicjatywy, gdzie rysownicy korzystając z identycznego scenariusza tworzą swój komiks, jeśli więc powstałoby coś takiego nie równolegle, a w odstępie czasu, to byłyby to "ścisłe" remaki, bo różnicą byłyby "tylko" rysunki, ale jak już wyżej pokazałem - remake nie ogranicza się do ścisłości co do słowa w dialogu czy też co do układu kadrów na stronie. Komiks jest bardzo elastycznym medium i to co wyżej pokazuję tylko to potwierdza, jako czytelnicy sami określamy co jest czym, jak definiować daną rzecz itp..

Jak to się mówi - pokażcie mi, że się mylę :D

2
Komiksy amerykańskie / Chew
« dnia: Cz, 18 Luty 2021, 23:16:20 »
Seria nie ma na forum swojego wątku, na forum gildii skończyły się wypowiedzi przed zakończeniem serii wydawanej przez Muchę…


Dobrze jakby pierwszy post zawierał jakieś merytoryczne informacje, więc… Chew to seria w głównej mierze humorystyczna, łącząca wątki kryminalne z ogólnie-pojętym sci-fi. Główny bohater, Tony Chu, ma taką umiejętność, która pozwala mu zobaczyć/odczuć wydarzenia/fakty/obserwacje z życia osób i zwierząt, po „skosztowaniu” ich ciała/tkanki/krwi. Akcja dzieje się w świecie, gdzie przed laty z powodu ptasiej grypy zmarło wiele milionów ludzi. W wyniku tego ogólny układ władzy się nieco zmienił, amerykański departament ds. żywności i leków jest najpotężniejszą organizacją strzegącą prawa, sprawy jakimi zajmuje się Tony (pracujący w ww. organizacji) to znane z procedurali kryminalnych/sci-fi schematy z różnymi twistami, jak np. łatwe do odniesienia się w obecnym świecie zakazanie działalności polegającej na sprzedaży czy serwowaniu drobiu będące tłem dla przynajmniej jednego zeszytu serii.

Niewiele więcej mogę napisać ze względu na oczywiste unikanie spoilerów, oraz dlatego, że dopiero jeden tom serii udało mi się przeczytać. Ogólnie całkiem szybko się czyta, nieco karykaturalne rysunki sprawiają że plansze nie zatrzymują czytelnika w miejscu, jednak w pierwszym tomie, pomimo różnych zapewnień że autor miał od początku klarowny pomysł na serię, zeszyty zdają się szukać solidnego fundamentu wśród różnych możliwych kierunków, co nieco mnie zastopowało przed ostatnim zeszytem. Ostatecznie nie wiem w jakim kierunku pójdzie seria, osobiście widziałbym humorystyczno-kryminalne motywy, jednak z tego co się orientuję dalej będzie bardziej „obyczajowo”-sci-fi (aczkolwiek mogę się mylić, stąd nowy temat na forum – coś ciekawego odnośnie całej serii chętnie się dowiem).

Krótka opinia – w zasadzie ciekawy koncept nieco tylko modyfikujący działanie znanego nam świata pozwala na rozwijanie niezliczonej ilości wątków, jest to zarówno wadą, jak i zaletą. W pierwszym tomie wątków jest zbyt dużo w moim odczuciu, główna intryga jest ciekawa, jednak mniej-więcej połowa komiksu wypełniona jest zapychaczami, które najpewniej mają się rozwinąć w przyszłości w wielowątkową lekturę, jednak na tym etapie wiele elementów wydaje się niepotrzebnych. Rozumiem jednak założenie, ww. główny wątek (celowo nie opisuję, może ktoś potrafi to zrobić bez spoilerów…) mógłby stanowić jeden komiks, który później byłby kontynuowany, ale wprowadzenie w dalszych zeszytach tych elementów które zaprezentowane zostały w pierwszym tomie jako „zapychacze” mogłoby zmienić tom historii, zmiana tonu serii po pierwszym tomie zdecydowanie nie jest pożądana. Także w skrócie – pierwszy tom to budowanie świata, rozwijanie postaci, stawianie „fundamentów”, a w jaki sposób jest to dalej pociągnięte – z tego co wiem satysfakcjonująco, nie wiem jednak czy będę miał okazję się przekonać, seria niestety mnie do siebie nie przekonała.

Co więc myślicie o serii Chew jako całości, możliwie bezspoilerowo, lub oczywiście z odpowiednim zaznaczeniem „spoiler”?
Przykładowo humor w pierwszym tomie mi się podobał, a kilka rozwiązań z piątego zeszytu wręcz zaskoczyło
Spoiler: PokażUkryj
jak np. to, że początek zeszytu sugeruje że Mason ochroni Tony’ego przed postrzałem jednocześnie samemu przypłacając to zdrowiem/życiem, co ostatecznie odbyło się zupełnie inaczej niż można byłoby się spodziewać (wiem, nic oryginalnego, ale i tak się nie spodziewałem). Mason oczywiście nie zginął, a stał się kimś w rodzaju antybohatera, głównym „przeciwnikiem” w serii na pewno będzie ww. organizacja ds. żywności i leków, a seria będzie eksplorować rozwój głównego bohatera, który z czasem będzie kwestionował to w co z początku wierzy itp. itd…. Dobrze że Mason dostał kilka zeszytów na „prezentację postaci” zanim zacznie działać poza prawem, ale jw. te historie będące zapychaczem wytrąciły z rytmu i ostatni zeszyt odebrałem z mniejszym wrażeniem niż gdyby tych zapychaczy nie było. Plus istotny zarzut – dlaczego Mason w ogóle zrekrutował Tony’ego? Albo inaczej, jeszcze przejrzałem przed publikacją posta – dlaczego pozwolił żeby Tony brał udział w sprawie agenta, którego Mason zabił? Hm, wiadomo nie spodziewał się, że Tony dowie się prawdy, może chciał dopilnować żeby ktoś inny „rozwiązał” sprawę, może… Sporo umowności, spodziewałem się czegoś lepszego. W superhero umowności jest jeszcze więcej, ale raz – taka konwencja, dwa – postaci mają długą historię i znając daną postać wiele rzeczy można wybaczyć (przynajmniej ja mogę), tutaj postaci najpierw muszą mnie zainteresować (co się w jakimś stopniu udało), a następnie mogę uwierzyć w skróty fabularne, a że tutaj jest to równoległe, to nie wiem kiedy/czy do serii faktycznie wrócę…

Jakie klimaty przeważają w całości serii, czy wątki są zamknięte, czy zakończenie jest satysfakcjonujące itd.?

Strony: [1]