W pierwszej fazie MCU tej podbudowy było jeszcze mniej. Powiedz mi czy przed Avengers miałeś solowy film z Black Widow, Hawkeye'em albo Hulkiem (ten z Nortonem się nie liczy)? Były jedynie krótkie cameo jak Black Widow w IM2. Poza Capem, Thorem i Ironmanem wszystkie z tych postaci spotykały się w crossie jakim było Avengers po raz pierwszy. Nie wmówisz mi, że przecież każdy kojarzył Black Widow z tego krótkiego występu w IM, a dziś nie kojarzą postaci, które miały występy w 4 filmach 
Możemy porównać np. nową ekipę New Avengers. Yelena Belova pojawiła się w Black Widow, serialu Hawkeye, Thunderbolts oraz w Brand New Day. W ilu filmach jeszcze miała zagrać? 10?
Absolutnie się nie zgodzę, że ludzie nie lubią tych bohaterów bo było ich za mało. Nie lubią ich bo ich porównują do pierwowzoru jakim było Avengers.
I to można powiedzieć praktycznie o każdym bohaterze pokazanym na koncepcyjnej grafice jaką niedawno wrzucili. Shuri i cała ekipa z Wakandy była w Black Panther, Wakanda Forever, Civil War, Infinity War, Endgame, pewnie w jakimś serialu też. Mało?
Antman, Cap i Thor to chyba postacie, o których ciężko powiedzieć, że było ich mało w filmach.
Falcon był w Winter Soldierze, Civil War, miał solowy film, serial no mało tego nie było.
X-meni mieli 3 filmy i 4 prequele plus Profesor X był też np. w Loganie i Doktorze Strange MOM więc też troche tego było.
Jedyne postacie, które faktycznie miały tylko 1 wcześniejszy występ to FF i Shang Chi. Tylko pytanie czy to w czymś przeszkadza? Avengers okazało się sukcesem mimo, że te postacie, które wymieniłem nie miały nawet 1 pełnego solowego występu w postaci filmu. Nie tu tkwi problem.
Raz że poszczególnych postaci było mało, a dwa to w słabo przyjętych filmach. Zgodzę się, że spadek zainteresowania MCU jest bardziej złożony, ale ta kwestia na pewno nie pomaga.
No wiesz, jednak pierwsi Avengers to był trochę inny przypadek. Inne czasy, jeszcze przed zalewem superbohaterów, pierwszy taki crossover, w ogóle pierwsze (w uproszczeniu) filmowe uniwersum - to samo w sobie przyciągało. No i mimo wszystko była to mniejsza produkcja niż podsumowujące 3 fazy "Infinity War" i "Endgame", a to raczej do nich widzowie porównują teraz nową odsłonę, a nie do pierwszego filmu czy "Age of Ultron".
Co do podbudowy, to tak, nie każda postać miała okazję zaistnieć na ekranie równie mocno, ale w momencie końca 3 fazy większość ważniejszych bohaterów widzieliśmy już kilkukrotnie, a Marvel dbał, żeby gdzieś tam się przewijali:
- Iron Man - trylogia filmów, "Civil War", spory udział w postaci Spider-Mana
- Thor - trylogia
- Cap - trylogia
- Hulk - no tu najsłabiej, ale to też kwestia tego, że prawa do dystrybucji filmów z tą postacią ma Universal, co trochę podkopało możliwość tworzenia samodzielnych produkcji - mimo to solowy film i udział w "Ragnaroku"
- Black Widow - IM2, spory udział w "Winter Soldier", "Civil War"
- Strażnicy - 2 własne filmy
- Ant-Man - 2 własne filmy, "Civil War"
- Spider-Man - "Civil War", zaraz potem własny film
- Black Panther - podobnie, do tego jego solowy film był dosyć głośny
- i oczywiście już dwa wcześniejsze filmy drużynowe
Tymczasem jesteśmy 3 fazy dalej i z nowymi postaciami niewiele się zadziało:
- Shang-Chi - pojawił się 5 lat temu i słuch o nim zaginął
- Eternals - podobnie
- F4 - ledwo wprowadzeni
- Yelena - tu zgoda, jest chyba jedyną postacią, która faktycznie była przez ten czas rozwijana
- reszta wylądowała w serialach, które szybko przestały kogokolwiek obchodzić
Stara ekipa zaczęła się wykruszać, Stark nie żyje, Wdowa nie żyje, Wanda (teoretycznie) nie żyje, Vision (równie teoretycznie) nie żyje, Pantera nie żyje, Cap zadomowił się w przeszłości, Hawkeye utknął gdzieś w serialowych odmętach...
Hulk dalej siedzi gdzieś na uboczu, Ant-Man, Captain Marvel i Thor powrócili w nowych projektach, które słabo się przyjęły i zostały filmami-memami. Chyba jedynie Lokiemu oddano sprawiedliwość i dostał udaną produkcję (mimo że serialową), choć i tak to była raczej podbudowa pod Kanga, którą anulowano.
Zostali w sumie Thor (mimo jednej wtopy), Spider-Man i Strange (ewentualnie Defenders), którzy mogą to ciągnąć, dwóch z nich nawet nie pojawiło się w trailerze. Reszta to postacie drugoplanowe i comic-reliefy, które teraz muszą grać główne role, więc MCU nie mając na kim oprzeć kolejnego eventu - bo nie mają ani żadnej rozpoczętej historii ani bohaterów - którego i się od nich oczekuje i chyba sami od siebie oczekują, chwyta się brzytwy w postaci wyciągania z przeszłości Capa, angażowania Downeya Jr. do roli Dooma czy grania na nostalgii X-Menami Foxa czy poprzednimi Spider-Manami.