Ze strony studia mieszanie w kanonie ma raczej jeden podstawowy cel - Marvel Studios po przejęciu praw do poszczególnych postaci mógłby zechcieć opowiedzieć ich historie po swojemu i na pewno toczyły się wewnątrz firmy takie dyskusje. I to nie tylko w kontekście bohaterów z Netfliksa, ale też X-Men. W grę wchodziły także zapewne scenariusze, w których - w ramach multiwersum - pogodzono by stare z nowym.
Marvel nadal może mieć problem np. z Agentami Tarczy, bo wprowadzono tam dość ważną postać Ghost Ridera, którego pewnie będą chcieli wykorzystać za jakiś czas w ważniejszej roli. Problematyczne mogą być również wątki z Inhumans, od których dotychczasowej wersji bardzo chętnie by się odcięto. Toteż dziwiło cameo z Doktora Strange'a 2...
Wracając do wątku Netfliksa. Odnośnie do przyszłości Daredevila były przecież w ostatnich latach spore wątpliwości. W pewnym momencie potwierdziło się, że wraca ten sam aktor, ale nadal nie było pewne, czy to ten sam Daredevil. Szybko zaczęto plotkować, że ma być zmieniony ton, że część postaci towarzyszących nie wróci. I rzeczywiście kombinowali z Daredevilem jeszcze niedawno w serialu She-Hulk. Trzy miesiące później pojawiły się jednak raporty o kompletnej przebudowie nowego serialu MCU z nim w roli głównej. Być może odbiór jego cameo miał jakiś wpływ na decyzję o tym, w którym kierunku podążyć. Możliwe, że na etapie tworzenia She-Hulk, ten mroczny Daredevil od Netfliksa rzeczywiście nie był w kanonie MCU, a potwierdzono to dopiero teraz, gdy uznano, że lepiej zachować sprawdzone, lubiane wersje sprzed lat, niż spieprzyć kolejny projekt, jak to współczesne Disney/Marvel/Lucasfilm/Pixar mają w zwyczaju.
Koniec końców nieobecność Agentów na tej rozpisce to znacznie większy absurd niż tych produkcji z Netfliksa, bo te od N były z MCU połączone znacznie cieńszymi nićmi. Swoją drogą uwzględnianie na liście chronologicznej kilkusezonowych seriali bez ich rozbicia na sezony, nie jest dość precyzyjną pomocą w oglądaniu po kolei.