
Co nowe pokolenie to dopisywanie argumentów pod tezę, że coś się zmienia, a ostatecznie zachowania, w tym te medio-centryczne, są przede wszystkim generacyjne, zwłaszcza kiedy ankiety/porównania opierają się na krajach zachodnich (gdzie nie było takiego jak u nas przeskoku zmieniającego świat). Zmienia się, ale tyle samo argumentów bym podał, że niekoniecznie. Star Wars przykładem, od lat 80. seriale, gry, konwenty, komiksy, książki, zaangażowanie widowni (urodzonej w latach 60/70) można zobaczyć na nagraniach ze starych konwentów, ludzie z tego wyrośli (część, na tyle żeby marka spadła z mainstreamu), ale cykliczność i co 20 lat (czyli co pokolenie - 30+-latkowie wracają do dzieciństwa i przy tym młodsze pokolenie jest odpowiednio witane) "podbicie" marki do mainstreamu. Także moje wnioski: 1. niewiele się zmienia; 2. alfy nie piszą Hollywoodu, więc nie ma się co obawiać o "nasz" mainstream; 3. co innego za 10-20 lat

ale wtedy alfy też dorosną i będą jak reszta maszynki robić media co muszą trafić do jak najszerszej demografii; 4. jak zwykle olbrzymia popularność marek jakich dzieciaki nie powinny dotykać (GTA, Squid Game), nie dziwi, ale wygląda niezmiennie zabawnie, gdzie się podziały protesty rodziców, czyżby np. gry nie miały wpływu na rozwój antyspołecznych zachowań?
Z tego co widzę w zachodnim internecie Supergirl ma/miała problem standardowy dla kobieto-centrycznych mediów, a do tego doszedł problem ze specyfikacją docelowych odbiorców. Czyli to co zwykle: Marvels czy inna Black Widow (pomijając jakość tych produkcji) nie przyciągną przed ekrany tak szerokiego spektrum widzów jak by to zrobiły filmy z przede wszystkim męskimi bohaterami (prawidłowość w prawie wszystkich gatunkach, ale tutaj superhero, akcja, gatunki wręcz celowane do odbiorców płci męskiej, Hollywood nie zmieni wychowania ani biologii) - nic nowego. Lobo w świetnym castingu - próba wyjścia do szerszej publiczności. Ale to wciąż Super
girl, zainteresowanie chłopców niewielkie, a dziewczynki - jw. czytałem, że raczej seans polecany nie jest, bo tematy czy sceny wykraczają poza pojmowanie młodszej widowni... Odpada więc dosyć duża część potencjalnych zainteresowanych...
Przyszłość DCU? Jak nie DCU to będzie inne DCcośtam, cały ten "plan" to jest szyte pod marketing, teraz media niejako "muszą" podlegać pod jakąś konkretną linię/franczyzę żeby tabelki się spinały, tak to już wygląda i tyle. A co ma mieć wspólnego Supergirl z następnym filmem DCU - body horrorem Clayface? Przyklepać do DCU, wypuścić Gunna żeby poopowiadał jak to wszystko jest połączone i marketing odhaczony. I to piszę jako zwolennik franczyz, jeśli coś mi się podoba (film, serial, książka, komiks...) to chcę w tym wykreowanym świecie spędzić więcej czasu, także sequele, spin-offy itd. jak najbardziej, ale sztywne ramy że coś jest np. DCU a coś DCEU - staram się nie przywiązywać do marketingowych haseł, wręcz zachęcałbym do takiego jak wspomniany na grafice wyżej aktywnego fandomu, czyli w kontekście tego co piszę, do własnego ujęcia "co z czym", wtedy taki label typu DCU jest tylko dodatkową wskazówką przynależności, a nie czymś definiującym wywołującym dodatkowe emocje (jak widać często negatywne).