Czyli współcześni nam twórcy nie czerpią inspiracji od innych twórców? Bo jeśli tak, to im umniejsza? Bo jak tak można? Jeśli chwalić nie wypada starych mistrzów, bo czerpali inspiracje od innych, to obecnych tym bardziej powinniśmy ganić? Czy tylko jak znajdziemy podobne kadry lub strony? Broń boże podobny styl?
Nie o to chodzi.
Nikt nie podważa dokonań klasyków, uwagi (analityczne i merytoryczne), odnoszą się do ich domniemanej unikatowości (w skali globalnej?), wyjątkowości i stawiania ich za jedyny słuszny wzór do naśladowania.
Nie zauważyłem, żeby współcześni twórcy odcinali się od źródeł inspiracji, które tak namiętnie są im wypominane przez niektórych "niefanów". Ba, większość z nas bez problemu wskazuje, od czego (i dlaczego) wyszliśmy.
W cywilizowanych krajach analizowanie źródeł inspiracji itp. jest czymś całkowicie normalnym, rozbiera się na kawałki plansze Moebiusa czy Palaciosa, zestawia się kadry komiksów z klatkami filmów czy fotografiami referencyjnymi i NIKT nie robi z tego problemu.
W Polsce, wskazanie na inspiracje naszych klasyków, wiąże się z natychmiastową agresją ich "fanów", co dosyć skutecznie blokuje jakiekolwiek głębsze analizy ich twórczości.