Mam przeczucie, że to będzie mój ulubiony wątek :)
- 98% komiksu superhero to aczytalny shit, obliczony wyłącznie na dojenie kasy z czytelników i pozbawiony jakiejkolwiek twórczej iskry - odpowiednik fastfooda czy Nescafe, byle korpoludkom zgadzały się tabelki.
Kajko i Kokosz to bezczelna zrzyna z Asterixa przeniesiona na słowiański grunt (czekam na lincz :P)
O, przypomniałeś mi. Całkowicie szczerze - wolę Dark Knight Strikes Again niż Dark Knight Returns. Green Arrow kłócący się o Ayn Rand złoto.Podpinam się, a przy okazji będzie pasować do tego tematu - DK2 to komiks zajebisty (chociaż niekoniecznie lepszy od DKR).
To bym bardziej kwalifikował jako stwierdzenie faktu a nie opinię ;)
Jodorovski nie napisał nigdy dobrego komiksu. Trafił w epokę i miał szczęście do rysowników.
Jodorowsky Metabaronów świetnie napisał. Potraficie lepiej? ;D
Kajko i Kokosz to bezczelna zrzyna z Asterixa przeniesiona na słowiański grunt (czekam na lincz :P)W punkt. Dla mnie to dodatkowo ramota, którą źle się dzisiaj czyta
W punkt. Dla mnie to dodatkowo ramota, którą źle się dzisiaj czyta
"Sandmana" zabili kiepscy rysownicy.
1. Polacy nie umieją rysować
Na szczęście mieliśmy też kilku oryginalnych, pokroju Skarżyńskiego, Chmielewskiego czy Sawki.Dodałbym jako oryginalnych od narracji obrazkowej: Lengrena, Butenkę, panią Wójcik, Lutczyna, aha... Czeczota i Mleczkę.
1. Polacy nie umieją rysować
2. Jeff Lemire nie potrafi pisać scenariuszy
Grant Morrison to najgorszy scenarzysta komiksowy wszechczasów. Nie rozumie czym jest medium komiksowe i nie potrafi opowiadać obrazem. W jego twórczości nie ma żadnej płynności narracji a jego scenariusze to bełkot.
Nigdy nie rozumiałem zachwytów nad:
Szninkiel - miałem różne wydania, każde czytałem i ok, nie odrzuca, ale zupełnie do mnie nie przemawia; nie mam też żadnego sentymentu do tego tytułu, bo przeczytałem jak byłem po 30-tce
I jeszcze jedna rzecz. Jednocześnie dla mnie bardzo zabawna i żenująca: Jak TK mówi na festiwalowym spotkaniu, że część SH zostawia na koniec, żeby sala nie opustoszała, a później na zapowiedź, że zostanie wydany Batman czy inny Spiderman słychać wrzawę niczym po golu w finale mistrzostw świata. Zazdroszczę pasji (nie tej konkretnie, tylko w ogóle).
Pojawienie się Marvel Orgins z Hahette i Punktów zwrotnych z Egmontu pozbawiło przeciwników kolekcji argumentu, że kolekcje są gorsze, bo nie kompletne i wyrywkowe. ;)
Akurat punkty zwrotne są niekompletne i wyrywkowe.
No taki był sens tej wypowiedzi, że w powszechnym mniemaniu to kolekcje są wyrywkowe a tutaj kolekcja jest kompletna a Egmont wyrywkowy.
Grant Morrison (...) nie potrafi opowiadać obrazem.
2. Jeff Lemire nie potrafi pisać scenariuszy
Ale sprawny.
3. Ed Brubaker to wyrobnik
Polacy nie potrafią czytać komiksów. 8)zacząłbym od tego, ze sklepy dyskryminują polskich twórców wydzielając ich w osobnej kategorii:
Wielu polskich czytelników komiksów kieruje się kluczem narodowościowym, otwarcie dyskryminując i wykluczając komiksy realizowane współcześnie przez polskich twórców. :)
Nic nie pozbawiło, wyjątek potwierdza regułę.
Mam wrażenie, że każdą, nawet najdrobniejszą krytykę polskiego komiksu bierzesz do bardzo do siebie, traktujesz ją personalnie i szukasz jakiejś dyskryminacji, bo to nie pierwszy raz, kiedy tak się triggerujesz przy krytyce polskiego komiksu.A ja mam wrażenie, że na tym forum jest zbyt duża reprezentacja użytkowników mających problem z rozumieniem czytanego tekstu (nie, żebym chciał kogoś obrazić).
A ja mam wrażenie, że na tym forum jest zbyt duża reprezentacja użytkowników mających problem z rozumieniem czytanego tekstu (nie, żebym chciał kogoś obrazić).Dostałeś ode mnie odpowiedź. Jak rozpoznaję „narodowość komiksów” - po kategoriach z gildii.
Zadałem proste pytanie: jak rozpoznajecie narodowość autora? I zamiast odpowiedzi, dostałem punkty karne za spamowanie.
Nie ma co się napinać, w każdej grupie społecznej czy w grupie wspólnych zainteresowań jest pewien procent ludzi ułomnych z gwoździem w głowie i nic z tym nie zrobisz. Jedyne co pozostaje to piętnować kulturalnie patologię i liczyć na to że coś dotrze do pustego łba :)Tylko czemu osoba, która zwykle to piętnuje robi to również w patologiczny sposób?
To ja "szukam dyskryminacji", czy może jednak "czytelnicy" są poj...ni?
Dostałeś ode mnie odpowiedź. Jak rozpoznaję „narodowość komiksów” - po kategoriach z gildii.Zaraz będzie, że ja znowu spamuję. :o
poza tym, napisałem Ci czemu ktoś może być niezainteresowany polskim komiksem, to jakoś magicznie to przegapiłeś.
I nie rozumiem, dlaczego na podstawie zachowania jakichś kilku jednostek stwierdzasz "czytelnicy są poj...ni"?
Nie ma co się napinać, w każdej grupie społecznej czy w grupie wspólnych zainteresowań jest pewien procent ludzi ułomnych z gwoździem w głowie i nic z tym nie zrobisz.
A jak nie ma czegoś na Gildii, to już nie rozpoznajesz?Jak nie ma czegoś na Gildii to tego nie kupuję. Mieszkam w małym mieście, nie mam Empiku, żadnego sklepu z komiksami. Na festiwale nie jeżdżę. Satysfakcjonująca odpowiedź?
BTW Nie przeszkadza ci, że ktoś napisał, że polscy autorzy nie potrafią rysować czy pisać scenariusze, ale przeszkadza ci, że ktoś napisał, że polscy czytelnicy są poj...ni? Jaja sobie robisz?
To ja "szukam dyskryminacji", czy może jednak "czytelnicy" są poj...ni?To już jest jawna obraza
Ja chciałbym tylko jedno pytanie uzupełniające Moreroms Tobie zadać, jeśli mogę. Załóżmy, że mamy jakiś komiks amerykański. Załóżmy również, że mamy jakimś cudem dokładnie taki sam komiks polski, kadr w kadr, kreska w kreskę. Weźmiesz wtedy ten amerykański tylko dlatego, że jest amerykański?Nie. Jeśli ten komiks w jakiś sposób się do mnie przebije (tzn. zauważę go np. przeglądając zapowiedzi na gildii) to go kupię. Jak pisałem, mam kilka komiksów polskich (Brom, W7, Malarz). Ostatnio z opisu spodobał mi się komiks "Hotel na skraju lasu" od KG. Ale po zobaczeniu przykładowych plansz go odpuściłem, bo kompletnie nie trafia w mój gust.
Jak nie ma czegoś na Gildii to tego nie kupuję. Mieszkam w małym mieście, nie mam Empiku, żadnego sklepu z komiksami. Na festiwale nie jeżdżę. Satysfakcjonująca odpowiedź?
Ale to czy ktoś potrafi pisać scenariusze/rysuje to zależy chyba od... szok i niedowierzanie... gustu czytelnika.Czyli autorów komiksów można obrażać do woli, ale czytelników już nie? No brawo.
a napisanie o kimś [...]To już jest jawna obraza
Nie, bo to jakieś żarty z twojej strony.
"Powstanie" Gawronkiewicza i Sowy jest w kategorii "polski komiks", chociaż to komiks zrobiony dla francuskiego wydawcy, podobnie jak "Koniec lipca" Marii Rostockiej. "Postapoland" Bartosza Zaskórskiego dla ciebie w ogóle nie istnieje, bo nie ma go na Gildii?
Czyli autorów komiksów można obrażać do woli, ale czytelników już nie? No brawo.
To nie jest żaden żart z mojej strony. Mam Ci przesłać dokument z adresem, żebyś mi uwieżył?
Pierwsze słyszę o obu wspomnianych przez Ciebie komiksów.
No tak chyba nie wygląda kultura?A jak niby wygląda?
Czyli autorów komiksów można obrażać do woli, ale czytelników już nie? No brawo.
Po co mi twój adres? Gildia nie jest jedyną księgarnią internetową, więc tłumaczenie się, że mieszkasz w małej miejscowości, mogę traktować jedynie jako żart.Korzystam jedynie z gildii. Mogę? mogę.
Podałem ci trzy przykładowe tytuły (nie dwa), o żadnym nawet nie słyszałeś (to akurat dla mnie nie problem), ale opinię masz wyrobioną i twardo się trzymasz "kategoryzacji" na Gildii. Słabo to wygląda.
EOT z mojej strony, bo widzę, że się nie dogadamy w tym temacie.
Najlepiej nikogo nie obrażać.
Nie dogadamy się, bo nie da się dogadać z kimś, kto nie rozumie, co się do niego pisze. :(I tu jest chyba problem, którego Ty nie dostrzegasz. JA nikogo nie obrażam, nie przekonuję, że ktoś jest gorszy. Napisałem jedynie, że ja nie jestem zainteresowany tymi komiksami.
Ale gdybyś zaczął publicznie głosić, że ze względu na ten ich kolor skóry, włosów, czy miejsce ich urodzenia, ich komiksy są gorsze, to przekraczasz czerwoną linię. Czego nie kumasz?
I tu jest chyba problem, którego Ty nie dostrzegasz. JA nikogo nie obrażam, nie przekonuję, że ktoś jest gorszy. Napisałem jedynie, że ja nie jestem zainteresowany tymi komiksami.Ależ oczywiście, że obrażasz, nie razi cię obrażanie autorów, ale czujesz się obrażony, kiedy ktoś tylko wspomni o czytelnikach. To dla mnie obraźliwe i dyskryminujące. ::)
Ten wątek nie ma na celu antagonizowania ani wywoływania shitstormów.Ktoś tu coś pisał o czytaniu ze zrozumieniem?
Chodzi mi o to, żeby wyrazić (i w miarę możliwości nie komentować innych postów) takie opinie, które w ogólnie rozumianym Komiksowie nie spotykają się ze zbyt dobrym przyjęciem.
Wystarczy kilka pierwszych stron z WE3 i teza leci do kosza.A skoro już pojawił się ten tytuł... "We3" jest ckliwe, pretensjonalne i tanio gra na emocjach, pozbyłem się bez żalu.
Ktoś tu coś pisał o czytaniu ze zrozumieniem?Skup się:
W MIARĘ MOŻLIWOŚCI::)
Mam swoich ulubionych autorów, postaci, uniwersa. Dlatego właśnie kupuję Wydział 7, bo opinie sugerowały, że jest to coś zbliżonego do Hellboya/BBPO, ale w PRL. Taka opinia mnie zachęciła, kupiłem. (i tak, tu też zdażył się zeszyt, który rysunkowo mi mocno nie podpasował - Azyl, ale z racji, że to seria, to i jego kupiłem).Stefaniec w psychodelii (tamtych lat ~'65) to strzał w 10.
Tyle, że ja nie mam problemu, że komuś się nie podoba jakiś styl czy autor, nie mam jednak zamiaru tolerować otwartego hejtu na tle narodowościowym. Czy to się moderacji forum podoba czy nie (szczególnie, że mamy tutaj podobno regulamin).
Równie mocno będę reagował na teksty typu "Żydzi/Ujgurzy/Afroamerykanie/Somalijczycy nie potrafią rysować".
Tyle, że ja nie mam problemu, że komuś się nie podoba jakiś styl czy autor, nie mam jednak zamiaru tolerować otwartego hejtu na tle narodowościowym. Czy to się moderacji forum podoba czy nie (szczególnie, że mamy tutaj podobno regulamin).Chlapnąłeś: Polscy czytelnicy nie potrafią czytać komiksów
Równie mocno będę reagował na teksty typu "Żydzi/Ujgurzy/Afroamerykanie/Somalijczycy nie potrafią rysować".
Nie jestem w stanie przebrnąć przez żaden z komiksów Moorea bez męki, udręki i irytacji. Wyjątkiem "From Hell" i dwa pierwsze albumy Dżentelmenów.
Turu, znów masz te gorsze dni wyraźnie. ;D
Ja jestem polskim scenarzystą komiksowym i jakoś mnie poglądy Skandalisty czy Moreromsa nie urażają. Mają do nich prawo.Oczywiście, tak jak każdy tutaj ma prawo się do ich poglądów odnieść.
Ja jestem polskim scenarzystą komiksowym i jakoś mnie poglądy Skandalisty czy Moreromsa nie urażają. Mają do nich prawo.
Turu, znów masz te gorsze dni wyraźnie. ;D1.Wtrącę się na odchodne, może nie zauważyłeś reakcji Forum.
Ja jestem polskim scenarzystą komiksowym i jakoś mnie poglądy Skandalisty czy Moreromsa nie urażają. Mają do nich prawo.
Nie dałoby się wydzielić tematu "Niepopularne opinie komiksowe - dyskusja" tak żeby tu były tylko te opinie? Bardzo chciałem się z takimi zapoznać, a zamiast tego ta sama dyskusja co milion razy wcześniej w innych tematach.
a zamiast tego ta sama dyskusja co milion razy wcześniej w innych tematach.Czyżby?
Po to żeby było lekko, przewrotnie i może trochę zabawnie a na pewno niezobowiązująco. I tak było ...Dobra, wiem... dopóki się nie zjawiłem, przepraszam, że żyję, to się już nie powtórzy. XD
Najlepiej nikogo nie obrażać.
(...) to się już nie powtórzy. XD
Pisać potrafi, czy ciekawych to już inna sprawa.
Ja już nawet na Hrabstwie Essex przysypiałem. Ale się nie poddaje i od czasu do czasu coś próbuje, może kiedyś trafie na ciekawy.
Ale sprawny.
Ja jestem polskim scenarzystą komiksowym i jakoś mnie poglądy Skandalisty czy Moreromsa nie urażają. Mają do nich prawo.
To natomiast wspaniały przykład niepopularnego postanowienia :)
przepraszam, że żyję, to się już nie powtórzy. XD
Reszty nie komentuję, bo to jakiś skecz Paranienormalnych, aż trudno uwierzyć.
Trudno, żeby czytać ze zrozumieniem innych, uczył człowiek, który ze zrozumieniem czytać nie umie.Wow, a coś na temat głównego wątku masz tutaj do powiedzenia, czy tak tylko się odezwałeś, żeby się odezwać?
Skup się:No tak, nie było innej możliwości niż zawalić połowę tematu swoimi wynurzeniami xDW MIARĘ MOŻLIWOŚCI::)
No tak, nie było innej możliwości niż zawalić połowę tematu swoimi wynurzeniami xD
Oczywiście, lepsze "wynurzenia" z jakąś dodatkową treścią, niż to generowanie spamu, które właśnie odstawiacie.
Poziom ostrzeżenia:51% (Użytkownik jest obserwowany)zdecydowanie godna uwagi ta treść
zdecydowanie godna uwagi ta treść
szukasz jedynie okazji do zadymy?Zastanowiłbym się czy ja.
Nawet Strażnicy czy Zabójczy żart nie wchodzą? A próbowałeś Toma Stronga lub Top 10?Nawet. Jejku, czytałem ten Żart jakiś czas temu, po latach i to jest tak totalnie komiks o niczym, że słów brak ;( Jdynie grafika świetna. Ale jak napisałem, "From Hell" rewelacja, tak samo jak Dżentelmeni tom 1 i 2 :)
Nawet. Jejku, czytałem ten Żart jakiś czas temu, po latach i to jest tak totalnie komiks o niczym, że słów brak ;(
Przyznam szczerze, że również nie rozumiem fenomenu Strażników.
Podchodzę do tego tytułu trochę jak do "Rodzina Soprano" - tzn. obiektywnie to bardzo dobry serial jest, ale emocji nie budzi u mnie żadnych. I tak samo mam ze Strażnikami.
na pewno wielu z was się bardzo spodoba i nie będzie problemów z narodowością:
Jak na razie to Ty jedyny zwracasz na to uwagę, nikt inny nie odnosił się do narodowości autorów.Nie, no oczywiście, ja mam paranoję, a słowo „Polacy” nie odnosi się do żadnej narodowości.
Polacy nie umieją rysować
Polacy nie umieją pisać scenariuszy
A co musiałoby się zdarzyć, żeby zaczęło budzić emocje?
Rodzina Soprano - świetny balans między poważną historią a humorem
Ale rozumiem, że może coś nie wzbudzać Twoich emocji jeśli np tematyka SH albo gangsterki z USA nie wzrusza Cię albo zwyczajnie nie interesuje na tyle, aby się czymś takim ekscytować.
Koledzy przeczytali i im się nie podobało, wyrobili sobie opinię. Ale nie widzę tutaj jakiegoś rasizmu na zasadzie, że nie sięgamy po polskie bo tak.
To jest niestety powszechne i ja też cały czas nie mogę tego zrozumieć. Ktoś mówi, że nie lubi polskich (komiksów, filmów, książek, cokolwiek), ktoś inny, że japońskich, ktoś inny europejskich albo amerykańskich. Tak jakby polskie albo japońskie to był gatunek, którego się nie lubi. Ale już przestałem o to dopytywać.
No akurat nielubienie japońskich najłatwiej obronić (i jest to odrębny gatunek :) ). Choć to tylko w kwestii komiksów, w innych mediach potrafią być elastyczni i nowocześni, a w grach wręcz wyznaczać trendy.
No akurat nielubienie japońskich najłatwiej obronić (i jest to odrębny gatunek :) ).
@Bender, ale to co napisałeś, kompletnie niczego nie wyjaśnia, a wręcz jeszcze bardziej pogrąża taką „opinię”.
Jeżeli ktoś wybiórczo i bardzo fragmentarycznie zapoznał się z komiksami z dowolnego kraju, to twoim zdaniem jest zasadne żeby pisać: nie lubię francuskich (wstaw dowolny kraj) komiksów, bo odsetek komiksów francuskich (wstaw dowolny kraj) komiksów, które czytałem, jest bardzo wysoki?
@Bender, ale to co napisałeś, kompletnie niczego nie wyjaśnia, a wręcz jeszcze bardziej pogrąża taką „opinię”.
Jeżeli ktoś wybiórczo i bardzo fragmentarycznie zapoznał się z komiksami z dowolnego kraju, to twoim zdaniem jest zasadne żeby pisać: nie lubię francuskich (wstaw dowolny kraj) komiksów, bo odsetek komiksów francuskich (wstaw dowolny kraj) komiksów, które czytałem, jest bardzo wysoki?
Dobra a co jeśli ja raz w życiu zagrałem w grę JRPG albo survival horror i się od niego odbiłem na tyle, że nie chcę brnąć w to dalej w poszukiwaniu czegoś, co będę mógł pochwalić tylko wolę wrócić do np Fify lub wyścigówek?
Było kilka seriali, które skreśliłem po 3, czasem po 1 odcinku. Wiadomo, nie bombardowałem wtedy filmwebu ani for dyskusyjnych, że to było słabe, ale przy okazji jakiejś dyskusji na np temat seriali Marvela dodaje wówczas, że obejrzałem początek i nie dałem rady wytrwać dalej, przykro mi.
No, ale to jest co innego niż twierdzenie, że się nie lubi JRPGów, skoro się ich nie zna. Albo twierdzenie, że Japończycy nie umieją robić RPG-ów.
A jeśli ktoś zagra w 20 JRPGów i stwierdzi, że nie lubi JPRGów? A na dodatek stwierdzi, że są to kiepsko napisane gry (pod względem fabuły) i dlatego uważa, że Japończycy nie umieją robić RPG-ów?
@Bender, ale to co napisałeś, kompletnie niczego nie wyjaśnia, a wręcz jeszcze bardziej pogrąża taką „opinię”.
A jeśli ktoś zagra w 20 JRPGów i stwierdzi, że nie lubi JPRGów? A na dodatek stwierdzi, że są to kiepsko napisane gry (pod względem fabuły) i dlatego uważa, że Japończycy nie umieją robić RPG-ów?
ależ nic mnie "pogrąża" bo ze swoich opinii nie muszę się nikomu tłumaczyć. pomagają mi w życiu w dokonywaniu wyborów. jeśli te wybory nie zawsze są trafne, lub coś wartośiowego przeoczę to trudno. nadrobię w innych miejscach. polskiej twórczości niestety nie tylko komiksowej, nie udało się jakoś przebić do mojego obszaru zainteresowań. czyja to strata? jej czy moja? trudno powiedzieć. ale nie starczyłoby mi życia na wieloetnie zgłebianie każdej dziedziny czy obszaru twóczości, żeby .. wyrobić sobie opinię. czysto statystycznie to byłaby strata czasu.
Jak ja bym przeczytał na przykład Wydział 7 i by mi się nie spodobał to mógłbym powiedzieć, że nie lubię horrorów z kryminalną naleciałością bez względu w jakim kraju powstają, ale powiedzenie, że nie lubię polskich komiksów nie bardzo ma sens chyba.
Jak zagra w 20 jrpg każdy po min. kilkadziesiąt godzin i dopiero wtedy stwierdzi, że są słabe to znaczy, że ten hipotetyczny ktoś uwielbia marnować swój czas :)
A jak przeczytasz pierdyliard komiksów, w tym także z PL, i dojdziesz do wniosku, że żaden komiks z PL nie powalił Cię na kolana. Ani nawet nie zmieściłby się w 100 najlepszych, jakie przeczytałeś. To chyba wówczas możesz powiedzieć, że nie lubisz polskich komiksów? Albo że Twoim zdaniem Polacy nie potrafią pisać komiksów?
Ja nadal nie rozumiem. Dla mnie to ekwiwalent powiedzenia "komiksom, których tytuły zaczynają się na literę W nie udało się przebić do mojego obszaru zainteresowań". Tyle samo wspólnego ma litera zaczynają tytuł z jakością komiksu, co narodowość autorów.
No zdecydowanie nie. Nie chce mi się / kompletnie mnie nie interesuje zgłebianie podłoża tego problemu. Ale mogą być różne, jak np fakt, że mamy taką a nie inna kulturę komiksową w kraju, system / możliwości / warunki / nauczania do takiego zawodu etc itp. A może po prostu mamy takie geny. Nie wiem. Niemniej nie wydaje mi sie, by był to problem czysto losowy.
A jak przeczytasz pierdyliard komiksów, w tym także napisanych przez ludzi o imieniu Tomasz, i dojdziesz do wniosku, że żaden komiks napisany przez człowieka o imieniu Tomasz nie powalił Cię na kolana. Ani nawet nie zmieściłby się w 100 najlepszych, jakie przeczytałeś. To chyba wówczas możesz powiedzieć, że nie lubisz komiksów pisanych przez ludzi o imieniu Tomasz? Albo że Twoim zdaniem ludzie o imieniu Tomasz nie potrafią pisać komiksów?
Tak, dokładnie tak będę mógł powiedzieć. Z mojego doświadczenia będzie wynikało, że nie lubię komiksów pisanych przez ludzi o imieniu Tomasz i że moim zdaniem ludzie o imieniu Tomasz nie potrafią pisać komiksów.
To, czy ta zależność jest rzeczywista, czy tylko przypadkowa, to już zupełnie inna kwestia. Przy czym o ile w takim przypadku, będzie to prawdopodobnie (nie)zwykły zbieg okoliczności, to w przypadku gdy nie pasują Ci komiksy pisane przez twórców z określonego kraju (a więc z określonej kultury, historii, spojrzenia na świat, doświadczeń pokoleniowych itp. itd.) to prawdopodobnie po prostu nie lubisz twórców z tego kraju.
To trochę problem pisania na forum, bo wyżej napisałem coś, czym mógłbym się też do Twojego wpisu odnieść. Podałem przykład Kajko i Kokosza i Fastanchtspiel, komiksów z tej samej kultury, historii etc., które więcej mają wspólnego z podobnymi gatunkowo rzeczami z innych krajów niż ze sobą nawzajem.
Wytłumaczę. Nie lubie polskich komiksów nie dlatego że sa POLSKIE. Tylko dlatego, że odsetek polskich komiksów które czytałem i są słabe, jest bardzo wysoki.
EDIT: i oczywiście jestem świadom, że to krzywdząca generalizacja. ale bez pewnych generalizacji, potrzebowlibyśmy 10 żyć, żeby przezyć jedoo
Bender, ale nie możesz zrozumieć prostych zasad? Nie możesz używać wyrażenia "polskie komiksy".Brawo!
Bender, ale nie możesz zrozumieć prostych zasad? Nie możesz używać wyrażenia "polskie komiksy".
Brawo!
Nie ma wspólnej cechy, która wyróżnia polskie.
Ad rem:
Wszcząsa mną objętość (czyli chudość) 25 stroniczek serii W7. Wywalić druki ulotne i niech będzie 30 stron. Przecież dodatki specjalne i tak trafią do czarnej teczki.
(4 strony okładki są bez uwag - znakomite!)
Wszystko rozumiem, dziwię się tylko, że ktoś te debilizmy bierze na poważnie i chce mu się wdawać w jakąkolwiek polemikę.
Tyle, że polscy piekarze potrafią wypiekać.
Przeczytałem trochę polskich komiksów i zdecydowana większość z nich wyglądała kiepsko. Przy lekturze też nie były specjalnie dobre, ale tak z reguły to gorzej się je oglądało niż czytało.
Czytałem…
Bender, ale nie możesz zrozumieć prostych zasad? Nie możesz używać wyrażenia "polskie komiksy".
Ależ może, kto mu zabrania?
Po prostu później musi się liczyć z tym, że ktoś go zapyta, jaka jest podstawa takiego „nierasistowskiego” podejścia.
Czyli już samo forum ma wątpliwe podejście, bo zostały utworzone szufladki wedle "narodowości autorów"?
I twoim zdaniem te „szufladki” zostały tutaj i na Gildii wprowadzone w jakim celu?Pewnie w takim, żeby osoba która nie jest zainteresowana daną szufladką mogła ją zgrabnie ominąć.
JPDL
Bradla w sumie fajnie się czytało, za to graficznie to nie jest coś czego w głupim Marvelu czy DC nie zrobiliby lepiej.Oleksicki ma powera w łapie, to jaki walnął wrys dla znajomej w Bradlu (https://www.instagram.com/p/B3FlAH0CL-I/) pokazuje, że w Marvelu czy DC nie zrobili by tego lepiej.
Nie stwierdziłem, że oni nie potrafią rysować.
Polacy nie umieją rysować
Pewnie w takim, żeby osoba która nie jest zainteresowana daną szufladką mogła ją zgrabnie ominąć.Tak, dokładnie w takim celu administracja tego forum i szefowie Gildii zrobili „szufladki” tego typu. Żeby tacy jak ty mogli je „zgrabnie omijać”, to przecież elementarne, że po to się to robi.
A w jakim innym celu?
Jedyne sensowne wyjaśnienie tego paradoksu, to to, że uważasz ich za Tajów.Kurde skoro to taka oczywista oczywistość, której ja nie rozumiem, to uświadom mnie proszę, w jakim celu zostały stworzone te szufladki?
Tak, dokładnie w takim celu administracja tego forum i szefowie Gildii zrobili „szufladki” tego typu. Żeby tacy jak ty mogli je „zgrabnie omijać”, to przecież elementarne, że po to się to robi.
EOT, bo tu już nawet ja wysiadam.
Kurde skoro to taka oczywista oczywistość, której ja nie rozumiem, to uświadom mnie proszę, w jakim celu zostały stworzone te szufladki?
Po prostu nie sądziłem, że może istnieć tak wielki kretyn…
Ależ skąd. Opisuję wydarzenia z przeszłości.
Ktoś na zna całkowicie obiektywny sposób na weryfikację umiejętności warsztatowych rysownika komiksów tak żeby bez dwóch zdań przesądzić, czy ktoś potrafi rysować?
No debilizmy, nazywajmy rzeczy po imieniu. Niepotrzebna skromność z twojej strony. Bardziej parszywego poziomu niż dyskusje z twoim udziałem z naprawdę różnymi użytkownikami to na tym forum nigdy nie było.
Kurde skoro to taka oczywista oczywistość, której ja nie rozumiem, to uświadom mnie proszę, w jakim celu zostały stworzone te szufladki?@turucorp
@turucorp
Znajdziesz chwilkę, żeby mnie uświadomić?
W ramach tych „szufladek” masz taki odrębny dział „O stronie i forum”, tam sobie pójdziesz i zapytasz.Dziękuję za wyczerującą odpowiedź. pozdrawiam.
Maila do Gildii też chcesz?
Ja rozumiem, że killing joke może się nie podobać, nudzić, cokolwiek, to jest wtedy opinia. Ale mówienie, że jest o niczym, raczej świadczy o niezrozumieniu o czym on jest i to nie jest opinia wtedy, tylko zaprzeczanie faktom.Możliwe, że masz rację. W latach '90 kiedy czytałem po raz pierwszy za sprawą TM Semica weszło jednym uchem, wyszło drugim. Historia mnie nie zaangażowała, nie wywołała emocji. Tak było i dwa lata temu kiedy kupiłem i przeczytałem wznowienie. Nic. Po prostu nic. Nie wiem o czym był ten komiks ale możesz wyjaśnić.
W sensie, że zapoznałeś się z komiksami Krzysztofa Gawronkiewicza, Marka Oleksickiego, Wojciecha Stefańca, Przemysława Truścińskiego, Szymona Kudrańskiego, Jerzego Ozgi… i na tej postawie doszedłeś do wniosku, że Polacy mają jakąś tajemniczą wadę genetyczną i nie potrafią rysować?
A z którymi komiksami Truścińskiego, Gawronkiewicza czy Ozgi powstałymi w ciągu ostatnich pięciu lat polecasz się zapoznać ?A niby dlaczego mam się ograniczać do pięciu lat?
Czytam tę kłótnię o polskie komiksy i taka myśl mnie naszła. Które polskie komiksy odniosły sukces na świecie? Bo może to nie Polacy są uprzedzeni, ale po prostu czytelnicy, bez względu na narodowość? ;)
Możliwe, że masz rację. W latach '90 kiedy czytałem po raz pierwszy za sprawą TM Semica weszło jednym uchem, wyszło drugim. Historia mnie nie zaangażowała, nie wywołała emocji. Tak było i dwa lata temu kiedy kupiłem i przeczytałem wznowienie. Nic. Po prostu nic. Nie wiem o czym był ten komiks ale możesz wyjaśnić.
Czytam tę kłótnię o polskie komiksy i taka myśl mnie naszła. Które polskie komiksy odniosły sukces na świecie? Bo może to nie Polacy są uprzedzeni, ale po prostu czytelnicy, bez względu na narodowość? ;)
A niby dlaczego mam się ograniczać do pięciu lat?Myślę, że kolega chciał po prostu się zapoznać z komiksami tych twórców… ale zamiast zrobić coś dla „polskiego komiksu” i coś polecić to lepiej szukać spisku…
Umiejętności Moebiusa czy Rosińskiego też chciałbyś tak oceniać?
Zdaję sobie sprawę, że padają tutaj coraz bardziej zryte „argumenty”, ale wybieranie jakiegoś przedziału czasowego dla trzech rysowników, w celu udowodnienia, że „polscy rysownicy nie potrafią rysować” to jest jakaś skrajna aberracja.
Co chciałbyś osiągnąć na tych przykładach? Że jeśli napiszę, że „Andzia” i ilustracje książkowe Truscińskiego dowodzą jego biegłości warsztatowej, to mi odpiszesz, że to nie komiks? No brawo, bystrzaku.
Że kiedy przywołam rysunki natychmiastowe Gawronkiewicza, które wydaje w formie komiksów u Timofa, to odpowiesz, że to dla ciebie bazgroły? I że masz wywalone na to, że powstały bez żadnych szkiców i przygotowań?
Bo przecież wiadomo, że takie rysowanie to każdy ma opanowane zaraz po urodzeniu?
O to ci chodzi?
Zdefiniuj „sukces”. ::)
Myślę, że kolega chciał po prostu się zapoznać z komiksami tych twórców… ale zamiast zrobić coś dla „polskiego komiksu” i coś polecić to lepiej szukać spisku…
A ja myślę, że się mylisz, bo kolega doskonale wie, jakie komiksy opublikowali w ciągu ostatnich pięciu lat w/w autorzy.Ale kolega nie wie, które z nich polecasz. Bo o to pytał. Nie o to, jakie zostały wydane.
Ale kolega nie wie, które z nich polecasz. Bo o to pytał. Nie o to, jakie zostały wydane.Nie obraź się, ale czy ty naprawdę jesteś tak naiwny, czy tylko udajesz?
Nie obraź się, ale czy ty naprawdę jesteś tak naiwny, czy tylko udajesz?Widocznie jestem naiwny, bo wierzyłem, że Ty jako orędownik polskiego komiksu potrafisz polecić warte uwagi pozycje lub chociaż wyjaśnić, czemu służy wyodrębnienie komiksu polskiego jako osobnej kategorii na forum/w sklepie.
A niby dlaczego mam się ograniczać do pięciu lat?
Umiejętności Moebiusa czy Rosińskiego też chciałbyś tak oceniać?
1. Polacy nie umieją rysować
2. Jeff Lemire nie potrafi pisać scenariuszy
Prędzej bym dał:
1. Polacy nie umieją pisać scenariuszy
2. Jeff Lemire nie potrafi rysować
Widocznie jestem naiwny, bo wierzyłem, że Ty jako orędownik polskiego komiksu potrafisz polecić warte uwagi pozycje lub chociaż wyjaśnić, czemu służy wyodrębnienie komiksu polskiego jako osobnej kategorii na forum/w sklepie.To teraz przeczytaj kolejny wpis @NuoLaba i zastanów się, jakie masz wyjścia. Bo możesz albo przeprosić za to co tu wypisujesz, albo dołączyć do chóru „ekspertów”. Twój wybór. ::)
Ale już koniec naiwności.
Sam się podkładasz przywołując twórców nieaktywnych na polu komiksu od kilku lat.
Z mojego punktu widzenia ma jednak sens w tym znaczeniu, że moim zdaniem problem polskiego komiksu leży w scenariuszach, a nie w sferze graficznej.Zgadzam się w stu procentach. Dla mnie takim sztandarowym i tragicznym przykładem tego problemu jest ś.p. Andrzej Janicki, który mimo doskonałego warsztatu nie pozostawił po sobie tak naprawdę żadnego komiksu.
To teraz przeczytaj kolejny wpis @NuoLaba i zastanów się, jakie masz wyjścia. Bo możesz albo przeprosić za to co tu wypisujesz, albo dołączyć do chóru „ekspertów”. Twój wybór.Za nic nie będę przepraszał. Wierzę w dobre intencje ludzi, tak też odebrałem wpis @NuoLab. Natomiast całà resztę podtrzymuję, zamiast zrobić „coś” dla polskiego komiksu, plujesz jadem.
Za nic nie będę przepraszał. Wierzę w dobre intencje ludzi, tak też odebrałem wpis @NuoLab. Natomiast całà resztę podtrzymuję, zamiast zrobić „coś” dla polskiego komiksu, plujesz jadem.Ta, ja „pluję jadem” bo odpowiadam na jednoznaczne zagrywki forumowicza równie jednoznacznie.
Bez odbioru
W styczniu byłem na wernisażu Trusta w Angouleme, zapewniam cię, że Przemek jest jak najbardziej aktywny i robi doskonale rzeczy, chociaż, jak rozumiem, ty temu zaprzeczasz?
Z Gawronem widziałem się jakieś pół roku temu, dłubie przy drugiej części „Powstania” i nadal cały czas rysuje „na żywo” w kolejnych szkicownikach, ale dla ciebie jest „nieaktywny”?
Co to za głupie zagrywki?
No to ponawiam pytanie, które najnowsze komiksy tych "aktywnych" twórców polecasz nabyć?
"Bałwan w lodówce" brzmi intrygująco. Jak tam panowie, ktoś po lekturze tego tematu nabrał ochoty na zakup jakiegoś polskiego komiksu, a pardon komiksu "X"?
No to łapsia w górę no nie?
I po co ten cudzysłów?
Skup się, bo będę polecał ponownie.
Tradycyjnie polecam nabyć wszystkie ich najnowsze komiksy i arbooki, zarówno „Andzię” jak i „Zwrotnik panny”, „Beneficio” czy „Bałwana w lodowce”, każdemu, kto jest fanem ich twórczości. Hejterom i sarkastycznym „ekspertom”, odradzam.
Zadowolony i spełniony?
I po co ten cudzysłów?
Skup się, bo będę polecał ponownie.
Tradycyjnie polecam nabyć wszystkie ich najnowsze komiksy i arbooki, zarówno „Andzię” jak i „Zwrotnik panny”, „Beneficio” czy „Bałwana w lodowce”, każdemu, kto jest fanem ich twórczości. Hejterom i sarkastycznym „ekspertom”, odradzam.
Ale fani ich twórczości już dawno to kupili. Naprawdę myślisz, że te tytuły zmienią u przeciętnego forumowego zjadacza frankofonów i rajtuzowców zdanie o komiksach polskich twórców? Bo ja uważam, że wręcz potwierdzą u nich najgorsze stereotypy o artystowskiej hermetyczności itp.
Poza tym to są rzeczy sprzed kilku lat.
Zadałem sobie trud i sprawdziłem, każdy z tych komiksów.
Andzia - kolaż rysowany z referencji.
Zwrotnik panny - komiks w stylu patyczaków, same kontury, pewnie też z referencji.
Beneficio - też kontury, być może z referencji, chociaż dodano w niektórych miejscach kolor i wygląda to nieco lepiej, oczywiście podpisy pod ilustracjami, bo dymki są dla amatorów.
Bałwan w lodówce - książeczka z ilustracjami, ilustracje całkiem niezłe, ale znowu, pomieszczenia wyglądają jak rysowane z referencji, no i to nie jest komiks.
Te przykłady idealnie opisują problemy Polskiego komiksu, brak podstaw rysunku, więc jest ucieczka w kierunku "sztuki" i "artystycznego stylu" oraz wykorzystywanie referencji, bo przecież nikt się nie zorientuje, jeśli przerysuję ze zdjęcia, prawda? Słowem brakuje warsztatu i zgaduję, że podobnie jest w przypadku scenariuszy, chociaż tutaj łatwiej skopiować trendy z zagranicy. Stawiam jednak, że równie często jest silenie się na "oryginalny styl", który w rzeczywistości ma za zadanie maskować braki w umiejętnościach.
Teraz to ja już kompletnie nie rozumiem, o co ci właściwie chodzi?
Omawiany tutaj wątek dotyczy domniemanego „braku umiejętności rysowania”, który podobno jest cechą genetyczną (?) polskich rysowników.
Wątek dotyczy braku umiejętności rysowania komiksów a nie braku umiejętności czy talentu graficznego jako takiego. Tak przynajmniej ja to rozumiem.
Warsztat jeszcze nie gwaratuje, że kreska będzie interesująca. A tu niestety nie jest, z warsztatem czy bez. I generalnie zgadzam się ze Zwirkiem, że zazwyczaj go nie ma a jego brak jest maskowany czy to mamanieryzmami, czy celowo prymitywyną kreską. Niestety efekt zawsze jest ten sam. Nie ma w tym nic fajnego, porywajacego, odkrywczego. I w sumie to ja naprawde kibicuję. Taki Podolec, Prosiak czy Glaza, niby fajne rzeczy (znacznie lepsze niż pretensjonalne artsy-wyziewy) i chcę to lubić, ale na tym etapie to nadal echa rzeczy które już widziałem, lub fajna stylistyka która jednak po chwili nie domaga, bo nie jest wystarczająco elastyczna żeby przedstawić to co powinna.
@NuoLab i nie, Nie chodzi tylko o komiksy mainstremowe. Moim zdaniem nie daja rady także na tej offowej płaszczyźnie.
Dziwię się trochę, że jeszcze nikt nie ruszył wątku niektórych "starych" mistrzów i klasyków polskiego komiksu oraz "inspiracji" 8) Skoro już jesteśmy przy niepopularnych opiniach.
Człowiek, który uwielbia Jasona czy Schrauwena, a jednocześnie wyraża swoje jednoznacznie negatywne opinie o całej krajowej scenie komiksowej, to jest dla mnie jakieś niepojęte ekstremum.
No najprościej mówiąc, co jest na wprost tam powiedziane, to o jednym złym dniu, który może dzielić zwykłego człowieka od szaleńca. I o paru innych rzeczach, ale już choćby ta jedna udowadnia, że nie jest o niczym :) Zresztą mi zupełnie nie przeszkadza, że ktoś tego komiksu nie lubi, nie angażuje go on czy nie wywołuje emocji. Odnosiłem się tylko do tego, że "jest o niczym".Troszkę źle się wyraziłem bo pisząc 'o niczym' miałem na myśli to, że niczego z niego nie zapamiętałem i niczego nie wyniosłem. Ale rysunki wysoka liga ;)
Ciekawe, bo ja z wypowiedzi adwersarzy wywnioskowałem, że cały czas mówią o brakach warsztatowych w kwestii rysunku.
… nie zapominaj, że zwracasz się do gościa, który mi tu kiedyś wciskał, że te satyryczne rysuneczki Mrożka to małe arcydzieła grafiki, a komiksy Świdzińskiego świetnie wyglądają i ich autor mnóstwo pracy włożył w wyrobienie swojego stylu.
Kiedy właśnie sam sobie odpowiedziałeś dlaczego! :)
A opinie nie są jednoznacznie negatywne. Kilka komiksów mam, trochę rzeczy rokuje i nawet kibicuję. Ale nie będe zaklinał rzeczywistości, i udawał, że coś mnie porywa. A już na pewno nie po to (z calym szacunkiem) by Cię nie rozczarować ;)
Serio uważacie, że Zasada trójek wypada słabo przy zagranicznych komiksach wizualnie? Fungae też?Według mnie, Zasada Trójek graficznie stoi na światowym poziomie. Jednak po przeczytaniu kilkunastu darmowych stron, oraz zapoznaniu się z kilkoma recenzjami o czym to jest, zniechęciło mnie do zakupu. Stwierdziłem, że to komiks o niczym i nie dla mnie, nawet świetne rysunki nie wystarczyły. Gdyby ten komiks miał fabułę jak Donżon (bo stylistycznie mi go przypomina) to z tymi rysunkami, murowany hit.
Według mnie, Zasada Trójek graficznie stoi na światowym poziomie. Jednak po przeczytaniu kilkunastu darmowych stron, oraz zapoznaniu się z kilkoma recenzjami o czym to jest, zniechęciło mnie do zakupu. Stwierdziłem, że to komiks o niczym i nie dla mnie, nawet świetne rysunki nie wystarczyły. Gdyby ten komiks miał fabułę jak Donżon (bo stylistycznie mi go przypomina) to z tymi rysunkami, murowany hit.
Ach tak oczywiście, źle się wyraziłem. Grzecznie w swoim stylu, starałeś się mnie przekonać, że Świdziński jest geniuszem w dziedzinie rysunku.Jest świetny w tym co robi.
To zależy co się kryje pod pojęciem "tym co robi", bo jeżeli chodzi o rysowanie, to od świetności jest daleki jak stąd do wieczności.A ty oczywiście jestem wszechwiedzącym ekspertem od rysowania, chociaż dosłownie kilka minut temu byłeś:
Z mojej pozycji, przeciętnego zjadacza chleba nie mającego pojęcia o żadnych warsztatach…
Rozumiem, że nic cię nie porywa, ale serio, wrzucasz „Sabrinę”, „Incala” czy „Gusa” do 10/10, a z pogardą (?) odnosisz się do „Małpy” Gosi Kulik, „Będziesz się smażył…” Prosiaka czy genialnych rzeczy Świdzińskiego? No wybacz, nie ogarniam.
Jestem naprawdę ciekaw, jak odebrałbyś jeden z wcześniejszych komiksów Grządzieli, dwie części „Buc kartofel”, opublikowane w „Profanum”. Jeśli kiedykolwiek będziesz miał taką możliwość, to spróbuj sięgnąć.No tak, to jest ten sam autor. Widać, że ma umiejętności, co pozwala mu na eksperymentowanie i szukanie własnego stylu, a w Zasadzie Trójek ten styl jest już dojrzały.
Ten wątek nie ma na celu antagonizowania ani wywoływania shitstormów.
Nie wydaje mi się, abym musiał posiadać dyplom ASP żeby oceniać "minimalistyczne" ludziki z trzech kresek i dwóch kółek, tak samo jak nie muszę posiadać dyplomu z psychologii, aby nie odróżnić odrażającego prostaka od przyzwoitego człowieka.O przyzwoitego człowieka to ty jedynie jesteś w stanie się potknąć i nawet nie zauważysz. Podobnie zresztą, jak w kwestii „trzech kresek i dwóch kółek”.
No może dlatego ze sobie dopowiadasz. Nie ma w tym żadnej pogardy. Po prostu opinia. A "Będziesz się smażył mam. Świdziński i Kulik (ładne ilustracje niemniej..) cierpią na wszystkie rpzypadłosci o któych byłą mowa wcześniej.
Do tego co oferuje Blain każdemu z tych autorów BARDZO DALEKO ( Moebiusie nawet nie ma co wspominać w tym zestawieniu). Drnaso styl ma rzeczywiscie mniej wyrafinowany, ale idealnie pasujacy do jego świetnych scenariuszy, i nadal bardziej interesujący i oryginalny od wyżej wymienionych.
No tak, to jest ten sam autor. Widać, że ma umiejętności, co pozwala mu na eksperymentowanie i szukanie własnego stylu, a w Zasadzie Trójek ten styl jest już dojrzały.
W morzu tych postów udało mi się wyłowić jedną bardzo ciekawą informację.(https://imgc.artprintimages.com/img/print/tom-cheney-two-mathematicians-sitting-beneath-a-giant-chalkboard-smoking-new-yorker-cartoon_u-l-pibmda0.jpg?background=f3f3f3)
No może dlatego ze sobie dopowiadasz. Nie ma w tym żadnej pogardy. Po prostu opinia. A "Będziesz się smażył mam. Świdziński i Kulik (ładne ilustracje niemniej..) cierpią na wszystkie rpzypadłosci o któych byłą mowa wcześniej.
Drnaso styl ma rzeczywiscie mniej wyrafinowany, ale idealnie pasujacy do jego świetnych scenariuszy, i nadal bardziej interesujący i oryginalny od wyżej wymienionych.
Warsztat jeszcze nie gwaratuje, że kreska będzie interesująca. A tu niestety nie jest, z warsztatem czy bez. I generalnie zgadzam się ze Zwirkiem, że zazwyczaj go nie ma a jego brak jest maskowany czy to mamanieryzmami, czy celowo prymitywyną kreską.
Według mnie, Zasada Trójek graficznie stoi na światowym poziomie. Jednak po przeczytaniu kilkunastu darmowych stron, oraz zapoznaniu się z kilkoma recenzjami o czym to jest, zniechęciło mnie do zakupu. Stwierdziłem, że to komiks o niczym i nie dla mnie, nawet świetne rysunki nie wystarczyły. Gdyby ten komiks miał fabułę jak Donżon (bo stylistycznie mi go przypomina) to z tymi rysunkami, murowany hit.
Z podobnych klimatów mogę polecić Rycerz Janek, graficznie super, ultra szczegółowo jeśli ktoś lubi takie smaczki, fabularnie też dobrze, scenariusz nie jest jakiś oryginalny, ale humor jest według mnie udany. Tylko objętość trochę mała 72 strony. Za to duży format tutaj jak najbardziej na miejscu. Jedyne do czego bym się przyczepił, niektóre plansze są zbyt ciemne, trzeba oglądać w mocnym dziennym świetle.
Ja tam lubię i Drnaso i Świdzińskiego i Kulik i Rosińskiego i Unkę Odyę i Jodorowskiego. Nawet superhero czasem lubię (choć to akurat bardzo rzadko :P ). I dobrze mi z tym.
Są gusta i jeden może zaczytywać się w kolekcyjnym SH, drugi czytać komiksy ambitniejsze a trzeci polskie. Nie ma opcji, że dyskutując w taki sposób ktoś przekona kogoś do czegokolwiek. Jedyne co mogę napisać to tej wymianie to, że jest taka śmieszno - straszna.Kto kogo przekonuje? Wydawało mi się, że rozmawiamy o niskiej jakości polskich komiksów, czego konsekwencją jest niska ich poczytność. Jeśli ktoś sięgnie jeden, drugi, trzeci raz po te najbardziej polecane, albo najgłośniejsze w danym roku polskie tytuły i za każdym razem się zawiedzie, to trudno takiej osobie cokolwiek zarzucać, może problem nie jest w czytelniku? Tym bardzie, że z drugiej strony jest cały świat komiksowy i polecanych komiksów na wyższym poziomie tyle, że mało kto jest wstanie to przerobić.
To jest najzdrowsze podejście! Ja dodam do powyższego mangę :)
Widać dla niektórych jak coś nie jest amerykańskie, ew. z "cywilizowanej" części Europy to już złe. A stamtąd wszystko, nawet śmieć zawinięty w złoty papier, jest już wyjątkowe.
i że "Zasada Trójek" (wyglądająca jak Super Meat Boy przerysowany przez Śledzińskiego) to klasa światowa.Czuję się trochę wywołany do tablicy, bo to ja napisałem ;) Styl jaki jest każdy widzi i nie każdemu musi się on podobać. To też nie jest mój styl, brakuje mu pazura, wszystko jest ugrzecznione, ale od strony graficznej nie sposób odmówić jakości. Widać ogrom pracy włożony w ilustracje, dbałość o detale, umiejętności i warsztat autora, przemyślana kolorystyka, zabawa konwencją, eksperymentowanie z dymkami, widać pomysłowość w kreowaniu różnych postaci. Z resztą nie widziałem argumentów przeciwko. Podoba / nie podoba, to nie jest argument, a jedynie opinia i każdy ma do niej prawo, ale jeśli chcemy coś ocenić, to wypadałoby podać argumenty, tak aby każdy mógł się do nich odnieść.
bo tu wszystko jest wyraźnie skądś zerżnięte.
Nawet nie staram się zrozumieć co pcha ludzi w tej dyskusji. Jak ktoś, nie daje szansy komiksom polskim to tylko traci. W samym zeszłym roku było kilka świetnych tytułów - wystarczy spojrzeć na forumową top listę 2022.
Grałem w SMB i w sumie w życiu bym go tutaj nie podpasował.
Widzisz Zwirek, widocznie to kwestia rozumienia pewnych słów. Dla mnie klasa światowa to znaczy czołówka światowa, "world class" to jednak dosyć jednoznaczne pojęcie. Porównując do wczorajszych wyników eliminacji. Francja - klasa światowa, Polska - nawet nie okręgowa. Rick i Morty to chyba przede wszystkim jakaś kreskówka, więc to trochę insza, inszość.Dlatego dobrze, że to wyjaśniliśmy, to o czym mówisz, to jest dla mnie czołówka światowa. Większość z nas ma komiksy takich twórców jak Todd McFarlane, Mike Mignola, Alan Moore, Barry Windsor-Smith, Manara, Jodorowsky, Mœbius, nie wspominając już o takich tuzach jak Alex Ross czy legendach jak Jack Kirby. I komiksy polskich twórców, muszą konkurować o miejsce na półce właśnie z tymi wybitnymi dziełami. Wytrzymują to nasi klasycy, bo dochodzi sentyment, historia, swojskość, ale młodzi twórcy nie otrzymują żadnych forów.
po przeczytaniu kilkunastu darmowych stron, oraz zapoznaniu się z kilkoma recenzjami o czym to jest, zniechęciło mnie do zakupu. Stwierdziłem, że to komiks o niczym i nie dla mnie, nawet świetne rysunki nie wystarczyły. Gdyby ten komiks miał fabułę jak Donżon (bo stylistycznie mi go przypomina) to z tymi rysunkami, murowany hit.
Zawsze mnie dziwią opinie, że "Zasada Trójek" to komiks o niczym, bo od czasów "Pana Żarówki" żaden inny komiks nie powiedział mi tyle o relacjach międzyludzkich. Ale wrażenie może takie stąd, że w moim związku w sumie podobne problemy co w związku Rubina i Honora - i czytając byłem absolutnie zdjęty grozą, że ktoś potrafił znajome emocje oddać za pomocą magicznych przygód kolorowych blobów. Serio, przerażające doświadczenie, a zarazem bardzo dające do myślenia. A myślałem, że już przy "Przygodach Stasia" udało się Spellowi osiągnąć wyżyny komiksowej prawdy psychologicznej.Nie przeczytałem Zasady Trójek, wiec może masz rację, że jest w tym coś więcej, ja tylko mówię, że to co przeczytałem (dość obszerny fragment od początku) plus recenzje o czym to jest, nie zachęciły mnie do sięgnięcia.
A porównanie Zasady do Donżona to dla mnie takie trochę porównanie pisanki do wydmuszki.
Na 99% jestem przekonany, że większość tych stworków gdzieś tam sobie już funkcjonowała wcześniej, kilka potrafię podać gdzie.
Either Mandrake there just zapped you into a snowman... or we've both been partyin' too long!(https://i.stack.imgur.com/eGjuJ.jpg)
Zaś Doctor Strange, to zrzynka z Mandrake the Magician :)Co ciekawe, a propos "zrzynek", w "Action Comics" #1 zadebiutował też Zatara, ojciec Zatanny, będący kopią slynnego Manrake'a. Ten komiks ukazał się w Polsce, jako że prenumeratorzy Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics otrzymywali w prezencie zeszyt z kompletnym przedrukiem (w przekładzie na język polski) "Action Comics" #1.
(https://1.bp.blogspot.com/-gKL-WCU0sAQ/WZnrRZs8AzI/AAAAAAAAC_8/o89KUOcczj0Rd9fxwoOVWgiqZqLnaZ-tACLcBGAs/s1600/1866.jpg)
Ktoś na zna całkowicie obiektywny sposób na weryfikację umiejętności warsztatowych rysownika komiksów tak żeby bez dwóch zdań przesądzić, czy ktoś potrafi rysować?
I to nie jest pytanie ilu polskich rysowników przeszłoby test rysowania pleców konia. :)
Tu jeszcze Żwirek w naturalny sposób pomylił warsztat rysownika, z właśnie pójściem dalej, tym, co kiedyś można było nazwać umiejętnością zilustrowania czegoś (czyli rozszerzeniem rysunku o indywidualny sznyt artystyczny), a co już wkracza w subiektywne postrzeganie (ktoś może mieć opanowany warsztat, ale nie ma nic ciekawego do pokazania).Żwirek nic nie pomyli, tylko nie chciał się rozpisywać tak jak Ty, dlatego zastosował skrót myślowy ;) Warsztat może być rysowniczy - tutaj po prostu znajomość rysunku, umiejętność rysowania i to artysta otrzyma np. po szkole plastycznej. Warsztat może też być komiksowy i tutaj polega to na znajomość technik i sposobów wyrazu typowo komiksowych. Te wszystkie metody wyrazu artystycznego, użyte razem, czynią komiks. Polecam "Zrozumieć komiks" oraz "Stworzyć komiks" Scott'a McCloud'a, tam jest to wszystko opisane.
Nie chciałem robić przykrości forumowemu koledze turucorpowi a wiem że to bardzo ważne dla niego jest.
@Zwirek, naprawdę chcesz teraz podyskutować o tym, że każdy wie czym jest komiks, albo o umiejętności robienia komiksów niemych? ::)
Drugie jest już łatwiejsze do udowodnienia, bo każdy kto wie czym jest komiks, może wypunktować brak cech charakterystycznych dla komiksu.
Namądrzej byłoby skrócić to do coś potrafi, bo co sobą reprezentuje to właśnie tutaj najlepiej to widać.
Ale to jak jakiś twórca potrafi coś narysować fotorealistycznie a celowo narysuje "patyczaki" to wtedy jest to lepsze dzieło niż jeśli twórca potrafi tylko "patyczaki" rysować?Miałeś tu już takie oceny, np. o Gawronkiewiczu. :/
Ale to jak jakiś twórca potrafi coś narysować fotorealistycznie a celowo narysuje "patyczaki" to wtedy jest to lepsze dzieło niż jeśli twórca potrafi tylko "patyczaki" rysować?
A reprezentuję tylko i wyłącznie samego siebie, niezależnie od tego, co ty tam widzisz czy nie widzisz.
@Skandalista ale podwójnie? ;)
@turucorp zrozumieli, myślę, że bardzo niepotrzebnie nie doceniasz amatorów komiksu, przecież wiesz, że problemy polskiego komiksu nie leżą czytelnikach
@ukaszm84 - ja komiksu nawet z patyczaków nie byłbym w stanie narysować, ale jakby mi się udało, to chyba czułbym wewnętrzny wstyd, gdyby był sprzedawany w cenie np. Thorgala tej samej objętości.
Zresztą myślę, że twórca z dobrym warsztatem, nawet przez sen, jakiejś totalnej tandety by nie odwalał, tylko postacie by były jakieś ciekawe.
Niemniej, to jest piękne, co się komu podoba i jeśli na komiks z patyczaków są chętni, bo na przykład historia jest świetna, to co powiedzieć?
Szczerze mówiąc, ... nie wiem. :-)
Ale to jak jakiś twórca potrafi coś narysować fotorealistycznie a celowo narysuje "patyczaki" to wtedy jest to lepsze dzieło niż jeśli twórca potrafi tylko "patyczaki" rysować?
@Zwirek mam te obie pozycje. Domniemanie pomyłki tyczyło się tego, że warsztat jest czymś innym od atrakcyjności rysunku/ilustracji.Tego nawet nie poruszałem, bo to jest czysto subiektywne, czy się komuś coś podoba czy nie. Dla jednych ilustracje fotorealistyczne to będzie cudo, a dla innych tandeta. Tylko, żeby stworzyć coś fotorealistycznego, trzeba znać podstawy rysunku i mieć za sobą wiele godzin praktyki. Żeby stworzyć patyczaki, wystarczy zrobić kurs flipowania https://flipowanie.pl/produkt/flipowanie-podstawowy/ Ludzie to czują, dlatego nie mają uznania dla takiej sztuki, bo nie wymaga ona ani specjalnych umiejętności, ani dużej wiedzy, ani poświęcenia dużej ilości czasu.
Bez znaczenia dla oceny warsztatu jest, czy rysunek powstał patrząc na zdjęcie, czy z natury, czy z głowy. Rysujący bez warsztatu nawet kalkujący zdjęcie zwykle popełni błędy w wykończeniu lub całkowicie pozbawi ilustrację walorów, a to już widać, w komiksie również.To zależy, jeśli otwieram stronę komiksu i pierwszą moją myślą jest - O! narysowane z referencji - to chyba coś poszło nie tak. Według mnie, można rysować z referencji, pod warunkiem, że czytelnik tego nie dostrzega, wtedy można powiedzieć, że jest to zrobione umiejętnie. Całkiem jest źle, kiedy rysownik rysuje prawie wyłącznie z samych referencji, wtedy zachodzi podejrzenie, że to co widzimy jest wynikiem dostępnym akurat referencji, a nie tego, co autor chciałby nam rzeczywiście pokazać.
Nie zgadzam się, że dzisiaj w jakiejś szkole plastycznej przykłada się uwagę do rysunku i ilustracji, a ludzie po szkołach i aespach dużo potrafią i naprawdę coś ciekawego rysują (jeśli nie popracują mocno sami i nie poszukają siebie), bo zwyczajnie nie ma kto tego nauczać i o to dbać; dominuje szybkie stanie się "artystą".Nie wiem co się dzieje w szkołach plastycznych i na ASP. Zakładam - chyba rozsądnie - że ktoś po takiej szkole posiada wiedzę teoretyczną oraz przede wszystkim praktykę, bo chyba to jest kryterium ukończenia takiej szkoły, prawda?
Ale to jak jakiś twórca potrafi coś narysować fotorealistycznie a celowo narysuje "patyczaki" to wtedy jest to lepsze dzieło niż jeśli twórca potrafi tylko "patyczaki" rysować?
Nie jest tak samo gówniane, ale przynajmniej wiadomo że jest efektem wyboru a nie koniecznością.
Chyba poziom kształcenia na uczelniach upada, bo prześladowała mnie ostatnio plansza kogoś po ASP, ale twarze postaci są tak narysowane, że gdyby nie dymki, to za skarby świata całego nie domyśliłbym się jakie miały wyrażać emocje....albo rysują dzika który wygląda jak hipopotam i lisa który wygląda jak wewiórka. ;D
Najmłodsza córka dziś rano: "Tata, poczytam ten komiks o hipopotamie i wiewiórce!"
https://forum.komikspec.pl/dzial-ogolny/jakie-komiksy-powinny-czytac-dzieci/msg223676/#msg223676
To zależy, jeśli otwieram stronę komiksu i pierwszą moją myślą jest - O! narysowane z referencji - to chyba coś poszło nie tak. Według mnie, można rysować z referencji, pod warunkiem, że czytelnik tego nie dostrzega, wtedy można powiedzieć, że jest to zrobione umiejętnie. Całkiem jest źle, kiedy rysownik rysuje prawie wyłącznie z samych referencji, wtedy zachodzi podejrzenie, że to co widzimy jest wynikiem dostępnym akurat referencji, a nie tego, co autor chciałby nam rzeczywiście pokazać.
Lis wielkości mrówki na nosie dzika - sorry, na ryjku dzika - dziecko chyba odkryło, co Autor (kulawego malunku okładkowego) miał na myśli...
@ gashu" Najmłodsza córka dziś rano: "Tata, poczytam ten komiks o hipopotamie i wiewiórce!"
Po czym poznajesz, że coś jest rysowane z referencji?Po pierwsze uściślijmy. Jeśli chcesz narysować konia i weźmiesz zdjęcia koni, żeby zobaczyć dokładnie anatomię, a następnie narysujesz swojego konia (jakkolwiek to brzmi), to nie jest rysowanie z referencji. Jeśli jednak narysujesz dokładnie taką samą pozę konia jak na zdjęciu, to wtedy jest rysowanie z referencji o jakie mi chodzi.
Dalsza część Twojej wypowiedzi to taki trochę dziwny zarzut. Jeśli Ty to zauważasz, to "chyba coś poszło nie tak", a jeżeli nie dostrzegasz to jest "zrobione umiejętnie". A co w sytuacji gdy Ty tego nie dostrzegasz a ktoś inny już tak? Rysownik zrobił to umiejętnie czy "coś poszło nie tak"?
I co jest tak złego w tych referencjach?
Po pierwsze uściślijmy. Jeśli chcesz narysować konia i weźmiesz zdjęcia koni, żeby zobaczyć dokładnie anatomię, a następnie narysujesz swojego konia (jakkolwiek to brzmi), to nie jest rysowanie z referencji. Jeśli jednak narysujesz dokładnie taką samą pozę konia jak na zdjęciu, to wtedy jest rysowanie z referencji o jakie mi chodzi […] Często trudno jest stwierdzić jednoznacznie, że coś jest chamsko przerysowane z referencji. Wystarczy jednak odczucie, że coś jest nie tak i świadomość takich techniki, żeby zepsuło to efekt całości.
Czyli co? Wywalamy komiksy Moebiusa, Burgeona, Pratta, Hermanna, Manary, Bilala itd. bo chamsko przerysowywali ze zdjęć?Nie wiem skąd czerpiesz takie informacje, tutaj masz Milo Manarę jak wykonuje wrys.
Mainstreamowy komiks amerykański i japoński w całości do kosza?
Widziałeś jak wyglądają albumy fotograficzne z referencjami do rysowania dynamicznych sylwetek postaci, stworzone specjalnie dla „mas robotniczych” zatrudnionych na liniach produkcyjnych komiksów w USA cz Japonii?
Nie wiem skąd czerpiesz takie informacje, tutaj masz Milo Manarę jak wykonuje wrys.
Post roku , spadłem z krzesła jak rano czytałem.
Dziecko rozbiło bank!
Możemy zakończyć dyskusję. :D
Lis wielkości mrówki na nosie dzika - sorry, na ryjku dzika - dziecko chyba odkryło, co Autor (kulawego malunku okładkowego) miał na myśli...
No dla mnie np. to powyżej brzmi jak pojazd. No ale spoko, może faktycznie błędnie odebrałem intencje i to tylko takie heheszki :)
A z drugiej strony. Skoro ktoś sprawnie robi w jakiejś oddalonej od realizmu konwencji - wyraża emocje, opowiada historię - na wuj mi wiedza, czy dobrze narysuje mój portret?
- Alex Ross to grafoman, odpowiednik Matejki, posągowe postaci bez ducha dobrze wyglądają na okładkach, ale w komiksach są tak nieruchable jak zbyt wypacykowana kurtyzana;
Ja się chętnie zgodzę odnośnie Rossa, ale żeby przy okazji Matejkę szkalować... Znaczy się są u Matejki posągowe postacie, ale bez ducha to one nie są. Przynajmniej te najlepsze.
i mam gdzieś wszelkie dywagacje domorosłych teoretyków czy ma on warsztat czy nie
Ja się zastanawiam, czy forumowa komisja weryfikacyjna przepuściłaby prace Bilala albo Gibbonsa?Bilalowi to wydawca zasponsorował swego czasu wyjazd do Los Angeles, żeby sobie tam zdjęcia porobił, na refki do komiksu, więc wiesz, żenada. :D
Mam rysunek Świdzińskiego, na którym sportretował część ekipy tworzącej W7, wszyscy są na nim rozpoznawalni na pierwszy rzut oka (testowaliśmy na zwie… ludziach).
szkloki są super, co jestem w KATO, to kupuję kilka paczek na zapas.
(https://images89.fotosik.pl/655/5fe95025068926d4med.jpg) (https://www.fotosik.pl/zdjecie/5fe95025068926d4)Jeśli się podoba i jest podobieństwo to super. Czy coś poza podobieństwem jest tutaj wartego uwagi od strony graficznej? Pytanie retoryczne. Styl raczej oryginalny nie jest, podobne tworzono tysiące lat temu.
;D
Jeśli się podoba i jest podobieństwo to super.Na pewno podoba się tym białym myszom ze Shreka :)
Styl raczej oryginalny nie jest, podobne tworzono tysiące lat temu.
Meh… a co powiesz o tym?
(https://images91.fotosik.pl/653/a048e34173f78b7emed.jpg) (https://www.fotosik.pl/zdjecie/a048e34173f78b7e)
@Zwirek, i jak ja mam poważnie z tobą rozmawiać, skoro ty zestawiasz pojedynczy rysunek z paskiem komiksowym i w pierwszym przypadku „analizujesz” rysunek, a w drugim kompozycję kadrów? Jaja sobie robisz, czy naprawdę wyginasz ciało, żeby tylko udowodnić, że twoja racja jest twojsza?Przecie to Ty dzwonisz!
Takie akcje to ja sobie mogę robić milion razy dziennie. XD
(https://images91.fotosik.pl/653/75ee2c4ec1586921med.jpg) (https://www.fotosik.pl/zdjecie/75ee2c4ec1586921)
Jeśli się podoba i jest podobieństwo to super. Czy coś poza podobieństwem jest tutaj wartego uwagi od strony graficznej? Pytanie retoryczne. Styl raczej oryginalny nie jest, podobne tworzono tysiące lat temu.
Są tylko 2 kadry, ale mamy sekwencyjność, iluzję ruchu i upływ czasu. Każdy kadr jest samodzielny, ale połączone tworzą trzeci kadr. Sposób w jaki zostały narysowane dymki, podkreślają cechy które wymieniłem, ich umiejscowieni oraz to że pierwszy dymek wchodzi na drugi kadr. Całość jest pod względem kompozycji zgrabna i przemyślana (kierowanie wzroku czytelnika, złoty podział - dodałem obrazek). Forma jest bardzo prosta, autor nie skupia się na postaciach, rysunek wręcz flipowy, ale umieszczenie tylu cech charakterystycznych dla komiksu w dwóch prostych kadrach, pokazuje, że autor ma duży warsztat komiksowy i potrafi się nim bawić. Jeszcze jakieś pytania?
(https://i.imgur.com/1lke7Lc.png)
@turucorp i @Jaszczu
A może zamiast budować front twórcy kontra czytelnicy, to byście zwyczajnie pogadali z ludźmi, poprostowali krzywe według Was różne opinie, bez zakładania z góry złej woli.
Rok temu padł tu głos forumowicza, że nie kupuje żadnego polskiego ze względu na "dyskusją".
Tu jest wielu ludzi (i pewnie wielu niezarejestrowanych się przygląda), którzy kupują polskie, jeżdżą na festiwale, stoją po wrysy, zamawiają blanki.
Podejrzewam, że niekoniecznie wiecie o wielu sprawach, którymi wspierają Was czytelnicy.
Jaszczu, jeśli nie mylę osoby i Ty jesteś ten od "Niebieskiej Kapturki", to podam Ci na priv, o kogo zapytać swojego niekomiksowego wydawcę ze stolicy, bo może się okazać, że to akurat ja znalazłem najwięcej czytelników Twoich rzeczy, niecałą dekadę temu i to przez niedługi czas. A mieliśmy te książki, bo były wyłącznie polskich autorów i ilustratorów, i były jakieś, od wydawcy, który wydawał tylko Polaków, w miejscu zupełnie nieksiążkowym.
A może zamiast budować front twórcy kontra czytelnicy, to byście zwyczajnie pogadali z ludźmi, poprostowali krzywe według Was różne opinie, bez zakładania z góry złej woli.
Przecie to Ty dzwonisz!
Skończ się ośmieszać człowieku.
A może Turu zawsze chciał być jak Funky Koval? Bez oddechu, wbrew sobie, sam przeciw wszystkim? :)
Jakich podobieństw? Jakby to był niepodpisany rysunek pochodzący z zewnątrz, to nikt łącznie z narysowanymi nie miałby pojęcia co to jest. Ta rozmowa też już miała miejsce przy okazji komentarzy jego rysunków z "Przekroju", gdzie mimo podpisania z wyjątkiem Chucka Palahniuka nie dało się skojarzyć żadnego patyczaka z oryginałem.Nie widziałem tych osób na żywo, ale nie trudno mi uwierzyć w uchwycenie podobieństwa, bo jeden ma okulary, drugi bródkę, trzeci jest wysoki inny jeszcze niski i ma okrągłą głowę, kolejny ma na biurku maszynę do pisania. To są oczywiście proste zabiegi, na poziomie dziecka, bo dzieci też narysują mamę w spódnicy, albo z długimi włosami, a tatę wyższego i z łysego, albo z brodą. Jeśli komuś to wystarcza do komiksowego szczęścia, to super.
Proszę, proszę o kilku kreskach Amerykańca można napisać poemat (a nawet wykorzystać ciąg Fibonacciego), a kilka kresek Polaka to gówno i brak umiejętności rysowania.Może zamiast hejtować, napisałbyś coś merytorycznego? Dlaczego uważasz, że od strony graficznej, "kilka kresek polaka" jest równie dobrych, potrafisz to uzasadnić, czy tylko będzie hejtował?
*Żeby nie było niedomówień celowo przejaskrawiłem. Samego Gaulda uwielbiam, ale Świdzińskiego również.
I żeby było jasne, ja nie wychwalam tego paska Gaulda, uważam, że graficznie to jest proste, ale nawet w takiej prostej formie, Gauld potrafił zmieścić całą masę wiedzy i umiejętności. To nie jest też jedyne co Gauld potrafi, w innych pracach udowodnił, że ma warsztat rysowniczy i komiksowy, więc to jest jego wybór.To do tej planszy Świdzińskiego odniesiesz się równie wnikliwie, czy będziesz udawał cały czas, że jej nie ma?
No dla mnie np. to powyżej brzmi jak pojazd. No ale spoko, może faktycznie błędnie odebrałem intencje i to tylko takie heheszki :)Wyluzuj, pliz bo się poleję ze śmiechu...
Może zamiast hejtować, napisałbyś coś merytorycznego? Dlaczego uważasz, że od strony graficznej, "kilka kresek polaka" jest równie dobrych, potrafisz to uzasadnić, czy tylko będzie hejtował?
Ta mi umknęła, faktycznie. Nadal jest to jedna wypowiedź, a nie całe forum, a odniosłem się do Twojego wpisu, bo sam skomentowałem tego "hipopotama" i nie chciałem żeby moja wypowiedź była traktowana jak pojazd.No wiesz, jak można?
I nigdzie nie hejtowałem. Pokazałem tylko Twoją i paru innych osób postawę w skrócie - "proste kreski od Amerykańca dobre, proste kreski od Polaka złe". Po prostu czytam te Wasze głupoty to reaguję. Jako zwykły czytelnik, bo obrażacie nie tylko twórców, ale i nas ich czytelników - "Polacy rysować nie umieją, a Ci się nimi zachwycają - debile".Hejtowałeś, wyśmiewałeś i nawet tutaj nadal mnie hejtujesz. Gdzie ja pisałem głupoty? Gdzie kogoś obrażałem?
PS. A i słowo "Polak" jak coś się pisze z wielkiej litery.
Jest tutaj 5x więcej z komiksu, niż na poprzednim obrazku ze szklokami.Cóż w 2 rysunkach jest takiego osobliwego skoro sugerujesz zastosowanie spirali przyrostowej* przez autora?
Są tylko 2 kadry, ale mamy sekwencyjność, iluzję ruchu i upływ czasu. Każdy kadr jest samodzielny, ale połączone tworzą trzeci kadr. Sposób w jaki zostały narysowane dymki, podkreślają cechy które wymieniłem, ich umiejscowieni oraz to że pierwszy dymek wchodzi na drugi kadr. Całość jest pod względem kompozycji zgrabna i przemyślana (kierowanie wzroku czytelnika, złoty podział - dodałem obrazek). Forma jest bardzo prosta, autor nie skupia się na postaciach, rysunek wręcz flipowy, ale umieszczenie tylu cech charakterystycznych dla komiksu w dwóch prostych kadrach, pokazuje, że autor ma duży warsztat komiksowy i potrafi się nim bawić. Jeszcze jakieś pytania?
(https://i.imgur.com/1lke7Lc.png)
@turucorp
Chcecie się kopać, Wasza rzecz, niepotrzebnie coś mi się ubrdało, to może jakieś zaszłości już nie do odkręcenia.
masz jedynie swoją opinię i za jej pomocą wyśmiewasz moje argumenty,
Może wykluje się wspólne stanowisko i będzie wiadomo kto ma większy?Oj tam, Bitwy pod Grunwaldem i tak nikt nie przebije :P
Ja to nawet nie zauważyłem, że nie mają krzeseł pod tyłkami.krzeseł nie widac bo są białe. 8)
Gdyby nie 60 dni bana na FB, to bym zapewne nawet nie dał się tutaj wciągnąć w tę prowokację cwaniaka z Bałut, który skręcił ten temat, bo wolę naparzać putinowskie onuceAle jakaż to prowokacja? Temat krotochwilny, żeby sobie ulać żółci i jadu, a że spiknęły się nad wodopojem wrogie plemiona i jedni widzą warsztat a inni landszaft, bez szans na bruderszaft - to Polska właśnie!
A onuce naparzać zawsze i wszędzie, to podstawa, resztę się dogada.No właśnie nie mogę, totalna blokada, 60 dni na wszystkie konta (nawet te lewe).
... bo wy potraficie tylko w obrazki, ale nadal ich nie rozumiecie.Za to ty rozumiesz? Bo widziałeś filmik, na którym Manara daje autograf? XD
Miałem nie brać udziału, ale dorzucę swoje spostrzeżenia:
- Proporcje kadru z paska Gaulda nie wskazują na zastosowanie spirali Fibonacciego.
- Zastosowanie patyczaków w komiksie w zamyśle zwiększa uniwersalność postaci (każdy może się z nią utożsamiać, ponieważ nie ma cech wyróżniających się) - pomijając sprawy techniczne i warsztatowe - może to być główny cel użycia takiego zabiegu.
A zastosowanie patyczaków w "portrecie" co w zamyśle ma sprawić?I kiedy wydaje ci się, że już bardziej nie da się walnąć głową w parapet, przychodzi @Skandalista i udowadnia, że nie odróżnia określenia "sportretować na rysunku" od "narysować portret". :o
A zastosowanie patyczaków w "portrecie" co w zamyśle ma sprawić?
W takim razie co w zamyśle ma sprawić zastosowanie patyczaków w czasie portretowania na rysunku?Frajdę, koleżko, naprawdę aż tak trudno to zrozumieć? :o
Frajdę, koleżko, naprawdę aż tak trudno to zrozumieć? :o
Bardzo ciekawe pytanie na które nie odpowiedziałeś :)W takim razie podtrzymuję to co napisałem dalej. Możemy ten rysunek uznać za portret karykaturalny. Nie spotkałem się z wytycznymi, które dyskwalifikowałyby takie skategoryzowanie.
Jest też jeszcze pytanie, czy ten rysunek miał być upubliczniony, czy miał być dostępny tylko dla osób, które zostały na nim przedstawione.Upubliczniony tylko na peju Maszina i został zrobiony dla nas. Nigdy w życiu bym nie podejrzewał, że znajdzie się gdzieś gromada hejterów, która się będzie doktoryzować na tym sympatycznym przejawie docenienia W7 ze strony krańcowo odmiennej grupy twórców.
Ja mam frajdę w jakimkolwiek przypadku. Szkoda, że nie miałem takiej jak kupiłem komiks i go przeczytałem.W jakim znowu komiksie, człowieku? O czym ty teraz piszesz?
Czyli tutaj jest to portret karykaturalny, a w komiksie to samo też jest karykaturalne czy jednak uniwersalne, żeby każdy mógł się identyfikować (właściwie po co?)?
Nie miałem z niego takiej frajdy, jaką teraz mam.Czy ty masz do mnie pretensje, że nie podszedł ci jakiś komiks? :O
Przecież sam się zapytałeś o jaki komiks mi chodzi.Twoim zdaniem miałem się domyślić?
Chociaz w sumie mozna bylo zalozyc ze chodzi o jakis komiks Jacka Świdzińskiego, jest różnica jaki?Dla mnie jest, dla ciebie widocznie nie ma, proste.
Czyli tutaj jest to portret karykaturalny, a w komiksie to samo też jest karykaturalne czy jednak uniwersalne, żeby każdy mógł się identyfikować (właściwie po co?)?
Miałem nie brać udziału, ale dorzucę swoje spostrzeżenia:
- Proporcje kadru z paska Gaulda nie wskazują na zastosowanie spirali Fibonacciego.
- Zastosowanie patyczaków w komiksie w zamyśle zwiększa uniwersalność postaci (każdy może się z nią utożsamiać, ponieważ nie ma cech wyróżniających się) - pomijając sprawy techniczne i warsztatowe - może to być główny cel użycia takiego zabiegu.
Już wiem, jakie to szkloki - rabarbarowe
Nawet nie musiałem tego mierzyć, od razu to zauważyłem, bo znam podstawy rysunku i takie rzeczy widzę z zamkniętymi oczami.Podstawy "kalkowania" też znasz?
Nie chodzi o żadną spiralę, tylko o linie podziału, które narysowałem na zielono.
Po prostu gdzieś tu wyczytałem jakąś sugestię, że facet jest mistrzem. Ku**a mistrzem w rysowaniu.
Po prostu gdzieś tu wyczytałem jakąś sugestię, że facet jest mistrzem. Ku**a mistrzem w rysowaniu.
No właśnie się Frąsiowi dostało :)"Krytyka" ze strony "komiksowego otworu"? Nawet na tym forum nikt tak nisko/głęboko nie zanurkował w bagno. :D
"Krytyka" ze strony "komiksowego otworu"? Nawet na tym forum nikt tak nisko/głęboko nie zanurkował w bagno. :D
BTW Ale te komcie, które tam lecą, to jeszcze ciekawsza lektura.
Dobra, spróbuję być miły tutaj przez jakiś czas, zobaczymy co z tego wyniknie.
Może jakiś "Melon" czy jeszcze inna amatorka.
Nie, no tu kolega Skandalista piszeA, no dobra, chwilowe zaćmienie, pozajączkowałem Frąsia ze Stefańcem.
W tej chwili zacząłem dopuszczać możliwość, że cała nasza konwersacja ma taką a nie inną formę, (...)(https://thumbs.gfycat.com/DazzlingMajesticChihuahua-size_restricted.gif)
Czemu nie napisałeś tego od razu? Inaczej pokierowałoby to dyskusję. Nie jestem w stanie określić jak pracuje Gauld. Przyjęte przez niego proporcje kadru mogą być uwarunkowane różnymi czynnikami (doświadczeniem, wykształceniem lub też zwyczajnie miejscem, które otrzymuje od wydawcy na prezentację pasków). Sama kompozycja jest, tak jak napisałeś bardzo dobra i naturalnie kieruje wzrokiem odbiorcy.Bo założyłem że to wiesz, jeśli się wypowiadasz, dla mnie to było oczywiste. Wystarczy, że wspomniałem o kompozycji i tutaj od razu jest czytelny podział poziomo. Ta spirala którą wstawiłem - po pierwsze jej ramy wyznaczają prostokąt o złotych proporcjach, dolna linia wyznacza przecięcie, dalej widać co jest grane. Linie w złotym podziale biegną nie tylko poziomo ale i pionowo, Gauld oparł kompozycje tylko na poziomych. Wprawna ręka i oko, potrafią takie rzeczy rysować bez linijki, tak samo jak idealny okrąg bez cyrkla. Tom Gauld skończył 2 szkoły rysunku, więc ma za sobą tysiące, a pewniej dziesiątki tysięcy szkiców. Widać że w swoich pracach przywiązuje wagę do szczegółów.
Tom Gauld skończył 2 szkoły rysunku, więc ma za sobą tysiące, a pewniej dziesiątki tysięcy szkiców.
Chłopaki przyjęli taką konwencję, która im pasuje i pozwala sprzedać historie, jakie chcą opowiadać.Uh, sorry. Zapomniałem, że narysowanie 'gębodupy' z trzech kresek to wskaźnik wyższej inteligencji i artystycznej świadomości. Aż się prosi o screena ale szkoda mi prądu.
Pod tym względem nie odstają, a czasem wręcz przeskakują, bo świadome operowanie umownością, aluzją, uproszczeniem świadczy o inteligencji i artystycznej samoświadomości bardziej niż narysowanie konia jak z obrazka.
Redaktor
- Dzień dobry, jest Pan uznanym Twórcą komiksowym, ale wokół Pańskich prac powstało wiele kontrowersji. Proszę nam zdradzić, dlaczego porzucił Pan malarstwo i zaczął rysować patyczaki?
Artysta
- Proszę, pana, w malarstwie w pewnym momencie doszedłem do ściany, zdałem sobie sprawę, że forma osiągnęła doskonałość i przyćmiła treść. Widz nie mógł skupić się na treści, ponieważ onieśmielała go forma. Dlatego uznałem, że forma jest niepotrzebna, stąd patyczaki.
Redaktor
- Czyli treść jest ważniejsza od formy, a czy patyczaki to też nie jest jakaś forma, minimalistyczna, ale jednak?
Artysta
- Zgadza się, dlatego teraz pracuję nad nowym komiksem, w którym pozbędę się tej szczątkowej i niepotrzebnej formy, pozostawiając czystą nieskalaną treść.
Redaktor
- Czyli co, czyste strony?
Artysta
- Nie do końca, będą na nich pewne elementy, jak kropka, kreska, czasami dla oddechu postawię kilka kresek, czyli patyczaki, ale to tylko po to, żeby wzmocnić przekaz.
Redaktor
- Może Pan zdradzić naszym czytelnikom coś więcej?
Artysta
- Komiks będzie nosił tytuł Tabula Rasa Patyczaki.
Do pełnego sukcesu potrzeba:
1. wydawnictwa, które sypnie kasą na ROBIONY OD SERCA projekt mainstreamowy, godziwie opłacony twórcom i ROZREKLAMOWANY (i nie mam tu na myśli brukseli i propagandowego syfu jak paneuropa);
2. twórców, którzy odrzucą presje ze strony ekspertów, że nie wypada (choć tu jest ostatnio lepiej, bo chyba wreszcie zakumano, że eksperci ch.ja wiedzą, można robić komiks dla zwykłych ludzi, a nie tylko dla komifrustratów);
3. czytelników, którzy zobaczą, że w zalewie świetnych tytułów (a imię ich jest legion) z tej czy innej zagranicy można znaleźć też dobre polskie rzeczy.
[...]
Pod tym względem nie odstają, a czasem wręcz przeskakują, bo świadome operowanie umownością, aluzją, uproszczeniem świadczy o inteligencji i artystycznej samoświadomości bardziej niż narysowanie konia jak z obrazka.
Konia.
Serio? Znów powrót do rozmowy o plecach konia?
Jakie bardziej, skąd to wartościowanie? Oni stosują inne środki wyrazu i.. Tyle. Finito.Idąc takim tropem rozumowania, muzycy Tzn Xenna są nacechowani większą inteligencją oraz artystyczną samoświadomością od muzyków Pink Floyd. Wybrali inną drogę wyrazu mimo właśnych ograniczeń i dlatego są LEPSI i BARDZIEJ ARTYSTOWSCY ;)
Idąc twoim tropem rozumowania Tata Thorgala, czy Pan z Kuzykiem to jest druga liga w porównaniu do Mistrzów Patyczaków.
Mainstreamowy? Jestem za. Ale na polu indie też braki. Punkowe ziny to nie wszystko.jakie braki? Bo mam wrażenie, że segment indie jest bardzo rozbudowany i różnorodny w obecnej chwili
Próby startu z projektem typowo mainstreamowym (vide: "Barbarzyńcy") były skutecznie topione przez... "ekspertów". Uparcie piłujących gałąź na której sami siedzieli.
Spójrzmy na okładkę komiksu "Barbarzyńcy". Trzec gości podróżuje na zielonym smoku. Pierwszy ma czapkę pilotkę. Drugi krzyczy i macha toporem. Trzeci zaś trzyma sztylet ala Elektra w pozycji "warszawska syrenka" i również krzyczy. Ten bohomaz nieomylnie zwiastuje polskie fantasy. Spróbowałem w tym momencie przyjąć tok rozumowania krajowych bossów wydawniczych, inwestujących pieniądze w ten kolorowy niewypał. Wydaje mi się, że Egmont chciał wydać zabawny komiks fantasy. Udało się to mniej więcej jak zdobycie K2 w zeszłym roku. O ile jestem stanie przełknąć rysunki Janusza Ordona, to dramat zaczyna się przy scenariuszu. Rafał Urbański prezentuje dowcip rodem z Kiepskich, czy innego sitcomu dla mało wybrednych. Dowcip ubrany w śmierdzące starzyzną łatki fantasy. Mamy więc tutaj zabawne elfy, krasnoludy i smoki. Galeria postaci doprawdy odkrywcza. I jeśli jeszcze nawet knajacki dowcip w rodzaju rzygających wieśniaków czy sepleniących krasnoludów jestem w stanie mu wybaczyć, to absolutnym dramatem są kolory, bowiem sam Urbański postanowił pokolorować wzmiankowane dzieło, a zrobił to na poziomie klas 1-3 szkoły podstawowej. Szczególnie pięknie jest kiedy kolorysta używa fioletu czy jaskrawej czerwieni (może porogram, którego używa to szerłer z 16 kolorami?). Ten komiks powinien moim zdaniem wyglądać tak, jak jego strona tytułowa i tylko to go mogło uratować. A tak Egmont notuje naprawdę dużą wpadkę.
Ocena - produkt wart: 15% swojej ceny (czyli 1,5/10)
Idąc takim tropem rozumowania, muzycy Tzn Xenna są nacechowani większą inteligencją oraz artystyczną samoświadomością od muzyków Pink Floyd. Wybrali inną drogę wyrazu mimo właśnych ograniczeń i dlatego są LEPSI i BARDZIEJ ARTYSTOWSCY ;)
Chciałem kupić Bazgrolle, było akurat fajne wydanie zbiorcze. Najpierw postanowiłem dowiedzieć się co to jest, oglądnąłem kilka videoblogów autora, poczytałem. Okazało się, że to jest bardzo hermetyczne środowisko autorów komiksów, którzy piszą właściwie o sobie, uprawiają jakieś osobiste wycieczki. Uznałem, że aby zrozumieć wszystkie odniesienia w komiksie i móc się nim cieszyć, musiałbym poznać to środowisko, a nie mam ochoty.
jakie braki? Bo mam wrażenie, że segment indie jest bardzo rozbudowany i różnorodny w obecnej chwili
Chmielu, dobry post (pozdrawiam!), ale przeczytałem ten fragment i nie mogę w tym miejscu nie przytoczyć jednej recenzji "Barbarzyńców". Zgadnij skąd i kto jest jej autorem :)
Pewnie kwestia co rozumiemy, przez indie. Ale dla mnie, poszukujacego czegoś pomiedzy zinami a mainstreamem, nadal na polskim rynku nie ma nic (albo bardzo mało), co by mnie porwało czymś innym niż chęcią wspierania rodzimych twórców.Nie wiem na ile szukałeś (proszę nie traktuj tego jako przytyk, wiem, że nie zawsze łatwo znaleźć info o polskich komiksach indie) ale myślę, że warto zwrócić uwagę na choćby (to mogą być oczywistości):
Skoro tak to po co ją rysowałeś?
Nie chodzi o żadną spiralę, tylko o linie podziału, które narysowałem na zielono.
(https://i.imgur.com/VIj0QMS.png)
@Zwirek, akurat w tych kadrach złotego podziału w ogóle nie ma ;) To ze sie zbiegło kilka linii ze złotym podziałem ma niewiele wspólnego ;)Dokładnie.
Skoro tak to po co ją rysowałeś?Nie rozumiem co ty w ogóle do mnie mówisz?
Wytnij ją i będzie po sprawie.
Najbardziej widoczne są łuki i ich piętrzenie, czyli architektura.
Chyba część użytkowników trochę tutaj missuje pointa.
Nie jesteśmy na forum malarstwa, tylko na forum komiksowym.
Czy powiesiłbym pojedyncze rysunki Świdzińskiego lub Mazura obok prac Rosińskiego czy Moebiusa, by sycić oczy doskonałą perspektywą, subtelnością kreski, światłocieniem, detalem i czym tam jeszcze się syci?
No jasne, że nie. Bo i po co?
A czy postawiłbym wyżej wymienionych w jednym rzędzie, jeśli chodzi o opowiadanie obrazem, budowanie napięcia, umiejętność przekazania sugestywnej historii?
Abso-kurde-lutnie!
Chłopaki przyjęli taką konwencję, która im pasuje i pozwala sprzedać historie, jakie chcą opowiadać.
Pod tym względem nie odstają, a czasem wręcz przeskakują, bo świadome operowanie umownością, aluzją, uproszczeniem świadczy o inteligencji i artystycznej samoświadomości bardziej niż narysowanie konia jak z obrazka.
Konia.
Serio? Znów powrót do rozmowy o plecach konia?
Śpiewać każdy może, ale nie każdy powinien.
Cały dział "komiksy polskie", 10 stałych piszących, 20 stałych czytelników, najpopularniejszy temat nowe wydanie "Kajka i Kokosza".
Tyle lat gadania o plecach konia a niektórzy dalej nie potrafią ich narysować. Śpiewać każdy może, ale nie każdy powinien.
Zupełnie jak z pisaniem na forum Funky. Bez żadnej różnicy.
Bardzo fajny materiał, tylko nijak nie ma zastosowania do komiksów, gdzie kompozycja kadru podporządkowana jest jego funkcji narracyjnej.Jeśli chodzi o środki wyrazu typowo komiksowe, to pełna zgoda. Komiks jednak operuje także obrazem i tutaj otwierają się dodatkowe możliwości.
Co więcej - w komiksie bardzo istotne jest to, co jest pomiędzy poszczególnymi obrazkami. A tu już żadnej teorii przypisać się nie da.
Szkoda klawiatury, możesz rysować, tłumaczyć, smutne to, tym bardziej, że ciąg Fibonacciego był w szkole.Piszę o tym skąd się wziął naturalny ciąg przyrostowy.
Poczytaj jakiś tutek i daj mi człowieku spokój, dosyć już straciłem tutaj czasu.
https://howtoartist.com/golden-ratio-in-art/
Jeśli chodzi o środki wyrazu typowo komiksowe, to pełna zgoda. Komiks jednak operuje także obrazem i tutaj otwierają się dodatkowe możliwości.Problem, Zwirku, polega na tym, że zarówno ty, jak i wielu innych czytelników komiksów, traktujecie rysunek i tekst w komiksie, jako byty odrębne. Dokonujecie jakiś absurdalnych analiz, wyciągając podręczniki z teorii sztuki, szukacie "poprawnej kreski", "złotego podziału", stygmatyzujecie (wybiórczo) użycie referencji czy rysunek z natury, symultanicznie wykluczając minimalizm czy rysunek natychmiastowy, jakbyście kompletnie nie rozumieli, że nie o to chodzi w komiksie.
Nie rozumiem co ty w ogóle do mnie mówisz?1. O spirali.
[...]
Poczytaj jakiś tutek i daj mi człowieku spokój, dosyć już straciłem tutaj czasu.
https://howtoartist.com/golden-ratio-in-art/
Problem leży w tym, że sam podsunąłeś mu ten kadr żeby powiedział co o nim sądzi w domyśle, żeby wykazał jego przewagę nad rysunkami Świdzińskiego. Facet powiedział co wiedział, to nagle okazuje się, że nie, nie to w sumie nieważne, zapomnijmy o sprawie, zmieniamy zasady. Otóż nie potraficie, czytać komiksów bo...Uwierz mi, że teraz bardzo będę się starał, żeby ci odpowiedzieć bez żadnych personalnych ataków.
O Świdzińskim pewnie by nie dał rady nawet fraszki napisać. No to co z tym podobieństwem w końcu?Wszyscy na forum są świadkami, że staram się. Możecie sobie sami odpowiedzieć, dlaczego w niektórych przypadkach po prostu się nie da. Mimo najszczerszych chęci. No nie da się i już.
Kadr, plansza, kompozycja kadrów i plansz, ciąg narracyjny, zależność tekstu i grafiki, to wszystko dla was jakby nie istniało. A może po prostu staracie się, żeby wykazać, że ma to znaczenie drugo-trzeciorzędne?
Nie wiem, nie pojmuję, w jaki sposób jesteście w stanie czytać komiksy, bez tych umiejętności.
Zgadzam się całym sercem i rozumem. Jeżeli ktoś, nie rozumie tych zależności to powinien trzymać się kartkowania marveli.
Problem, Zwirku, polega na tym, że zarówno ty, jak i wielu innych czytelników komiksów, traktujecie rysunek i tekst w komiksie, jako byty odrębne. Dokonujecie jakiś absurdalnych analiz, wyciągając podręczniki z teorii sztuki, szukacie "poprawnej kreski", "złotego podziału", stygmatyzujecie (wybiórczo) użycie referencji czy rysunek z natury, symultanicznie wykluczając minimalizm czy rysunek natychmiastowy, jakbyście kompletnie nie rozumieli, że nie o to chodzi w komiksie.
To zadziwiające, że takie argumenty padają akurat tutaj, na forum komiksowym, na którym wszyscy (?) deklarują nie tylko znajomość medium, ale stały z nim kontakt.
Kadr, plansza, kompozycja kadrów i plansz, ciąg narracyjny, zależność tekstu i grafiki, to wszystko dla was jakby nie istniało. A może po prostu staracie się, żeby wykazać, że ma to znaczenie drugo-trzeciorzędne?
Nie wiem, nie pojmuję, w jaki sposób jesteście w stanie czytać komiksy, bez tych umiejętności.
Dlatego napisałem już na samym początku, dosyć uogólniające stwierdzenie, że Polacy nie potrafią czytać komiksów. A ty i kilka innych osób, bardzo staracie się, żeby to moje twierdzenie udowodnić. :(
Jakbyś nie napisał wczoraj, że teraz będziesz "ugrzeczniony" to bym podejrzewał, że poprosiłeś kogoś innego, żeby ten post za Ciebie napisał :) Brawo jednak się da i do tego świetnie się to czyta.
A adwersarzy jak widać Twoje grzeczne wypowiedzi jeszcze bardziej nakręcają, więc tylko nie daj się sprowokować :)
Leyek wstań z kolan.
Uwaga o stagnacji w dziale polskim była boleśnie trafna.
Najżywszy jest tam Wydział 7, w którym udziela się @turucorp za co ma dużego plusa.
jakbyście kompletnie nie rozumieli, że nie o to chodzi w komiksie.
Kadr, plansza, kompozycja kadrów i plansz, ciąg narracyjny, zależność tekstu i grafiki, to wszystko dla was jakby nie istniało. A może po prostu staracie się, żeby wykazać, że ma to znaczenie drugo-trzeciorzędne?
Powiedz proszę, o co chodzi w komiksie?
Sam podrzuciłeś rysunki (gdzie to co wymieniasz było szczątkowe, albo wcale), a teraz masz pretensje, że rozmawialiśmy o tych rysunkach? :o"Rozmawialiście"? Wybacz, ale z trudem mi przychodzi nazwanie tego co tutaj wyprawiacie rozmową.
Kolego @Jaszczu, recenzja którą zacytowałeś wzbudziła we mnie przekorną chęć przeczytania Barbarzyńców.
Sprawdziłem i mam! :-))
Nawet przypadkiem dwie sztuki.
Jeśli się zdarzy, że postanowisz uświetnić swoim udziałem imprezę komiksową w Kielcach, to Ci dam jeden w prezencie. :-)
Ad rem:
Autor bloga kompletnie nie czyta sztuki komiksowej i nie zna się. Tak nowatorska forma sztuki kompletnie przekroczyła jego ciasny umysł
(...)
"Wirus" jest obłąkańczo zabawny - i o to chodzi!
Oceniając po twoich dotychczasowych wypowiedziach, potrzebowałbyś znacznie bardziej utytułowanego i uznanego autora, żeby uznać jakiekolwiek argumenty, dlatego pozwolę sobie jedynie odesłać cię do książek Scotta McClouda. Tam masz to wszystko bardzo ładnie i starannie wyłożone. Wystarczy, że się trochę postarasz podczas lektury.Rozumiem, że jeśli ktoś inny zada to samo pytanie, to odpowiesz?
"Rozmawialiście"? Wybacz, ale z trudem mi przychodzi nazwanie tego co tutaj wyprawiacie rozmową.Ja rozmawiałem, pisz konkrety o co Ci chodzi, bo używasz ogólników, żeby zaciemnić odpowiedź i sprawić wrażenie, że mas w czymś rację, ale nie wiadomo w czym i czy w ogóle.
Na mój argument, że w "minimalu" da się zarówno wprowadzać rozpoznawalne portrety jak i sensownie komponować komiksy, wklejasz na obrazki jakieś trójkąty i spirale, próbując udowodnić, że jeden z twórców jest geniuszem, bo komponuje kadry zgodnie z zasadą złotego podziału, a drugi nieudacznikiem, bo na jakimś swobodnym rysunku (nawet nie komiksie) tego nie zrobił.Przecież sam przyznałem Ci rację, że jest podobieństwo na rysunku który wkleiłeś.
Opowiadasz o jakimś "kalkowaniu", ale tylko w przypadku polskich autorów, bo już podani przeze mnie zachodni klasycy, twoim zdaniem nie używali referencji, chociaż cały internet jest zawalony analizami, kto i z jakich zdjęć, fotosów filmowych i cudzych rysunków korzystał przy pracy przy swoich komiksach.Proszę, mój cytat, gdybyś czytał uważnie to byś mi tego nie zarzucał.
To nazywasz "rozmową" i "argumentami"?
Wybacz, ale nie, to tak nie działa.
Według mnie, można rysować z referencji, pod warunkiem, że czytelnik tego nie dostrzega, wtedy można powiedzieć, że jest to zrobione umiejętnie.W skrócie, jeśli artysta korzysta z referencji, ale ja tego nie dostrzegam, to bez różnicy. Tytuły komiksów polskich autorów, które podałeś, wyszukałem w sieci przykładowe strony i przy niektórych miałem nieodparte wrażenie, że są z referencji, wręcz chamsko przekalkowane. Nawet jeśli nie wszystkie były kalkowane, to nadal tak wyglądały, jakby były z plotera.
@Zwirek wpadaj na Małopolski Festiwal Komiksu. Przemysław Truściński w dniu 01.04.2023 będzie Gościem panelu dyskusyjnego pt.: Meandry komiksu. Będzie można na miejscu podpytać autora o proces tworzenia "Andzi". To niewątpliwa zaleta takich festiwali, że można zaczerpnąć informacji u źródła.Na odtrutkę dla tego wątku, polecam wywiad z panem Przemysławem "Trust" Truścińskim.
(https://moviesroom.pl/wp-content/uploads/2021/02/andzia_i4.jpg)
@RodriguesCzytaj waść mój komentarz i ucz się, jak można merytorycznie i konstruktywnie odpowiedzieć, zamiast hejtować.
No i po co tak prowokujesz i taki rysunek wklejasz? Przecież widać, że katedra i reszta budynków chamsko przekalkowana, twarz dziecka pewnie też z referencji. Patrzeć się na to nie da ;)
Trzymam za słowo! Bardzo chętnie "Barbarzyńców" przytulę. Swoją drogą to jest właśnie kielecka produkcja, jeśli się nie mylę :)
A Janusz Ordon dziś rysuje takie rzeczy. Tzn. udaje, że rysuje, bo przecież Polacy nie potrafią rysować:
https://janusz_ordon.artstation.com/projects/AqnAqX
Czytaj waść mój komentarz i ucz się, jak można merytorycznie i konstruktywnie odpowiedzieć, zamiast hejtować.
Z ciekawości: te rysunki Janusza wyglądają świetnie. To jest jakiś komiks gdzieś wydany? Bo chętnie bym wsparł polską twórczość. :D
3. Oglądałem też wywiad Kamila Smiałkowskiego z człowiekiem który organizował Złote Kurczaki i on tam powiedział coś takiego że scenariusz go mało interesuje i głównie to lubi sobie porysować plus niezrozumiałe dla mnie tłumaczenie co można nazwać komiksem niezależnym a co nie i taki Wilq na przykład nie jest bo się sprzedaje w większych nakładach i jest popularny, nie rozumiem tego podejścia. Lubię oglądać rysunki, cieszę się że Polacy mają zajawkę na tworzenie komiksów ale fajnie jeżeli współgra to z treścią i po takim tekście ja jako potencjalny czytelnik średnio mam ochotę sprawdzać niezależne produkcje ale z tego co zdążyłem zrozumieć to w większości są to bardziej produkcje "od ziomków dla ziomków" , coś jak w polskim hip-hopie na początku lat dziewięćdziesiątych, czyli "sztywniutko" i w hermetycznym gronie.
Przynajmniej tych, którym chce się tu cokolwiek pisać.
Naprawde dziwi Cie to, ze niektorzy nie chca pisac? Po tym wszystkim co tu wczesniej bylo napisane? Gownoburza pogania gownoburze.
Mnie z kolei dziwi, ze jeszcze jakikolwiek tworca ma sile/energie/czas kopac sie z koniem...
2. Słodkie chłopaki - kupiłem , widzę że nominacja do najlepszego komiksu PL 2022, wizualnie nie przemówił do mnie ale chciałem sprawdzić w ramach wspierania autorów PL .Co jurorzy widzieli w tym dziele to ja nie wiem, albo kolesiostwo albo faktycznie nie ma z czego wybierać, może być też trzecia opcja, nie wykluczam że nie dojrzałem to takich artystycznych "dzieł" . Generalnie styl Jacka Świdzińskiego to przy tym wizualna uczta :) pomysł na komiks może i niezły , taki "Osiedlo-swobodny" ale to jest jeden wielki chaos nadający się może do hardkorowych zinów z lat dziewięćdziesiątych a nie do albumu. Ja mam to dać komuś żeby zarazić komiksem PL , serio??
Rysunki - kwestia osobniczego gustu, moim zdaniem doskonale oddają nastrój historii i to w ogóle bardzo dobra rzecz jest.
A czy możesz "Słodkimi.." kogoś zarazić komiksem PL? A skąd pomysł, że można "zarażać" tylko wysmakowanymi, kolorowymi obrazkami, zachowującymi wszelkie proporcje? Wyobraź sobie kogoś, kogo kontakt z komiksami zakończył się właśnie na hardkorowych zinach z lat 90. Potem nic. Pokazujesz mu "Słodkich...", odnajduje znajome wątki i motywy, sięga po zbliżone tematycznie"Osiedle Swoboda", potem po archiwalne "Produkty", poznaje inne rzeczy, innych autorów, inne stylistyki... W efekcie wkręca się w komiks.
Rysunki - kwestia osobniczego gustu, moim zdaniem doskonale oddają nastrój historii i to w ogóle bardzo dobra rzecz jest.Dzięki za post, piona. Jak sam zauważyłeś to kwestia odbiorcy i tego co oczekuje od komiksu, ja uważam że w popularyzowaniu komiksu i szukaniu masowego odbiorcy "prędzej można "zarażać" tylko wysmakowanymi, kolorowymi obrazkami, zachowującymi wszelkie proporcje " .
A czy możesz "Słodkimi.." kogoś zarazić komiksem PL? A skąd pomysł, że można "zarażać" tylko wysmakowanymi, kolorowymi obrazkami, zachowującymi wszelkie proporcje? Wyobraź sobie kogoś, kogo kontakt z komiksami zakończył się właśnie na hardkorowych zinach z lat 90. Potem nic. Pokazujesz mu "Słodkich...", odnajduje znajome wątki i motywy, sięga po zbliżone tematycznie"Osiedle Swoboda", potem po archiwalne "Produkty", poznaje inne rzeczy, innych autorów, inne stylistyki... W efekcie wkręca się w komiks.
odnoszę wrażenie, że ten temat powstał po to, żeby ktoś w praktyczny sposób przećwiczył metodę "dryfu" ze Sposobu na Alcybiadesa
Po przebiciu się przez 5 stron tego wątku zastanawiam się, czy wolno mi dalej czytać komiksy, jeśli rysunki oceniam czysto subiektywnie, bez głębszej analizy warsztatu itd...Czytać możesz, kupować możesz, tylko lepiej żebyś nie wyrażał swojej opinii
To zostaw profesjonalistom i zawodowym krytykom po ASP.
Rozumiem, że jeśli ktoś inny zada to samo pytanie, to odpowiesz?
Proszę, mój cytat, gdybyś czytał uważnie to byś mi tego nie zarzucał.W skrócie, jeśli artysta korzysta z referencji, ale ja tego nie dostrzegam, to bez różnicy. Tytuły komiksów polskich autorów, które podałeś, wyszukałem w sieci przykładowe strony i przy niektórych miałem nieodparte wrażenie, że są z referencji, wręcz chamsko przekalkowane. Nawet jeśli nie wszystkie były kalkowane, to nadal tak wyglądały, jakby były z plotera.
@turucorp właśnie przyznałeś mi rację, zdajesz sobie z tego sprawę? Zilustrowałeś to o czym napisałem.
W czym ci przyznałem rację?Wskaż gdzie napisałem, że Truściński i Gawronkiewicz kalkują zdjęcia.
Napisałeś o „kalkowaniu” zdjęć przez Truścińskiego i Gawronkiewicza, chociaż nie jesteś nawet w stanie podać źródeł tego domniemanego „kalkowania” (w przypadku Gawronkiewicza to może być o tyle trudne, że we wspomnianych przeze mnie komiksach rysował z natury).
Wrzucam ci liki do stron, w których klasycy kopiują zdjęcia i otwarcie o tym mówią, a ty wywijasz fikołka i cieszysz się, że „masz rację” :O
Według mnie, można rysować z referencji, pod warunkiem, że czytelnik tego nie dostrzega, wtedy można powiedzieć, że jest to zrobione umiejętnie.
Tytuły komiksów polskich autorów, które podałeś, wyszukałem w sieci przykładowe strony i przy niektórych miałem nieodparte wrażenie, że są z referencji, wręcz chamsko przekalkowane. Nawet jeśli nie wszystkie były kalkowane, to nadal tak wyglądały, jakby były z plotera.
Wskaż gdzie napisałem, że Truściński i Gawronkiewicz kalkują zdjęcia.
Zadałem sobie trud i sprawdziłem, każdy z tych komiksów.
Andzia - kolaż rysowany z referencji.
Zwrotnik panny - komiks w stylu patyczaków, same kontury, pewnie też z referencji.
Beneficio - też kontury, być może z referencji, chociaż dodano w niektórych miejscach kolor i wygląda to nieco lepiej, oczywiście podpisy pod ilustracjami, bo dymki są dla amatorów.
Bałwan w lodówce - książeczka z ilustracjami, ilustracje całkiem niezłe, ale znowu, pomieszczenia wyglądają jak rysowane z referencji, no i to nie jest komiks.
Te przykłady idealnie opisują problemy Polskiego komiksu, brak podstaw rysunku, więc jest ucieczka w kierunku "sztuki" i "artystycznego stylu" oraz wykorzystywanie referencji, bo przecież nikt się nie zorientuje, jeśli przerysuję ze zdjęcia, prawda? Słowem brakuje warsztatu i zgaduję, że podobnie jest w przypadku scenariuszy, chociaż tutaj łatwiej skopiować trendy z zagranicy. Stawiam jednak, że równie często jest silenie się na "oryginalny styl", który w rzeczywistości ma za zadanie maskować braki w umiejętnościach.
Tytuły komiksów polskich autorów, które podałeś, wyszukałem w sieci przykładowe strony i przy niektórych miałem nieodparte wrażenie, że są z referencji, wręcz chamsko przekalkowane.Nawet jeśli nie wszystkie były kalkowane, to nadal tak wyglądały, jakby były z plotera.
Trzymaj (jest tego oczywiście dużo więcej):
https://www.fjsink.com/illustrationblog/2021/6/28/moebius-aka-jean-giraud-on-using-photo-reference
https://boingboing.net/2017/12/15/moebiuss-photo-reference.html
https://rightearleft.files.wordpress.com/2015/01/smith_reference_1.jpg
https://twitter.com/pascalblanche/status/1055201710673747970
https://royalboiler.wordpress.com/2011/06/10/word-life/#jp-carousel-493
To zależy, jeśli otwieram stronę komiksu i pierwszą moją myślą jest - O! narysowane z referencji - to chyba coś poszło nie tak. Według mnie, można rysować z referencji, pod warunkiem, że czytelnik tego nie dostrzega, wtedy można powiedzieć, że jest to zrobione umiejętnie. Całkiem jest źle, kiedy rysownik rysuje prawie wyłącznie z samych referencji, wtedy zachodzi podejrzenie, że to co widzimy jest wynikiem dostępnym akurat referencji, a nie tego, co autor chciałby nam rzeczywiście pokazać.
Wrzuciłem ci materiały, na których twórcy, których wymieniasz jednym tchem jako największych mistrzów (pełna zgoda z mojej strony), kopiują jeden do jednego z fotografii referencyjnych. Moeb, Manara, Alex Ross, itd. itp.
Podałem ci też kilka nazwisk polskich twórców, których natychmiast zacząłeś dyskredytować, bo „korzystają z referencji”.
Jak mam z tobą rozmawiać, jeśli z uporem maniaka (bez urazy), robisz wszystko, ale to absolutnie wszystko, żeby udowodnić, że kwadrat jest kółkiem?
Wyjaśnij mi to, proszę, bo nie znajduję żadnego argumentu, żeby chociaż odrobinę zgodzić się z tym co tutaj wypisujesz.
@Rodrigues serio chcesz ciągnąć ten temat? Staram się to uciąć, ale nie mogę, bo turucorp cały czas wraca jak bumerang i zarzuca mi coś, czego nie powiedziałem, w typowy dla siebie sposób ubarwiając i przekręcając.
Nie użyłem słowa "kalkują", a to jest całkowicie co innego niż "referencja".
Zdjęcie i rysunek Mœbiusa które wrzuciłeś, nie jest skopiowane jeden do jednego z fotografii referencyjnej, mylisz się. Nie poświęciłeś nawet chwili, żeby to zweryfikować prawda? Dlatego napisałem, że wrzucając to zdjęcie, potwierdziłeś moje słowa, że rysowanie z referencji jest dla mnie ok, pod warunkiem, że jest zrobione umiejętnie.
@turucorp Nie napisałem, że są kalkowane, tylko że mam takie wrażenie, to jest opinia, a nie stwierdzenie.
Okazało się, że nie masz racji z rysunkiem Moebiusa, który (znowu) sam wrzuciłeś, to teraz zmieniasz temat, wrzucając kolejne zdjęcia. Ode mnie EOT, bo to nie będzie miało końca.
Bo przecież twoja opinia jest najtwojsza.
Koledzy @Skandalisto i @turucorp, obaj jesteście w porządku, obu Was cenię, indywidualnie potraficie pisać ciekawe rzeczy a te wasze niby superhero naparzanki słowne też lubię czytać, dodają forum życia.
Ale obaj czasem brzydko przeginacie i robi się wtedy niemiło i nudno.
Uwaga do kolegi Leyka była nieakceptowalna.
Kolega turucorp też nie jest święty i czasem dowala niewinnym forumowiczom.
@Skandalisto, skoro kolega @turucorp postanowił być miły i merytoryczny, to daj mu szansę, nie drażnij na siłę.
Pomówmy o konkretach, żeby zachować ten jakiś złoty balans funu do shitu.
Czemu pałasz tak zażartą nienawiścią i prowadzisz krucjatę przeciw nieszczęsnym patyczakom? ;-p
Zgaduję co by to tłumaczyło i w pełni usprawiedliwiało: kupiłeś komiks z rozpędu bez spojrzenia na plansze przykładowe i przeżyłeś przykre zaskoczenie, jak go otworzyłeś? :-)
Skoro taka forma graficzna sprawnie opowiada fabułę, to autor spisał się na 100%, jeśli na to stawiał i ma na to amatorów, ale zrozumiałe jest, że ktoś może preferować bardziej wrażenia estetyczne.
Myślę, że nikt pod względem poziomu grafiki nie będzie stawiał tego komiksu na równi z np. "Najemnikiem".
Uwaga o stagnacji w dziale polskim była boleśnie trafna.
Najżywszy jest tam Wydział 7, w którym udziela się @turucorp za co ma dużego plusa.
Wracając do Twojej Skandalisto kategorycznej, trochę skrótowej opinii, że Polacy nie potrafią rysować, (niech nikt już nie pyta o definicje), co dało początek tej długiej dyskusji...
Przyjmuję, że chodziło Co o to, że na rynku brakuje Ci polskich rysowników, którzy by mieli styl taki, jak ...
Myślę, że pożyteczne będzie, jeśli podasz przykłady swoich ulubionych autorów, których odpowiedniki byś z radością widział wśród naszych rodaków. :-)
Kolego @Jaszczu, recenzja którą zacytowałeś wzbudziła we mnie przekorną chęć przeczytania Barbarzyńców.
Sprawdziłem i mam! :-))
Nawet przypadkiem dwie sztuki.
Jeśli się zdarzy, że postanowisz uświetnić swoim udziałem imprezę komiksową w Kielcach, to Ci dam jeden w prezencie. :-)
A czy to nie jest tak, że każdy moze mieć własną opinię i dla niego ona jest najważniejsza?
Ja np. bardzo lubię mangi od Inio Asano, gdzie wiem, że autor tła robi z przefiltrowanych zdjęć lub z unreal engine. Ale jakoś się nie oburzam, że @Zwirek nie polubiłby tych prac, bo widać, ze są z referencji.
Twoim zdaniem taka „opinia” ma jaką „wagę”?Nie wiem, nie interesuje mnie to. Jego opinia. Ma do niej prawo. Nie widzę potrzeby walki z czyjąś opinią (i od razu używania argumentu „hejtu”).
Nie wiem, nie interesuje mnie to. Jego opinia. Ma do niej prawo. Nie widzę potrzeby walki z czyjąś opinią (i od razu używania argumentu „hejtu”).
Ale zarówno określenie „hejt” jak i wiele innych, których użyłem, to też tylko moja opinia.Masz prawo. Ja napisałem o sobie, że nie widzę potrzeby walki z czyjąś opinią. Przywołam Twoje słowa - czytaj ze zeozumieniem
Czy ja nie mam prawa do własnych opinii?

@Leyek, o tym że referencja jest dla mnie ok, pisałem na 17 stronie tego wątku, a jesteśmy teraz na 30. Lepiej zostaw dyskutowanie turucorp.
Masz prawo. Ja napisałem o sobie, że nie widzę potrzeby walki z czyjąś opinią. Przywołam Twoje słowa - czytaj ze zeozumieniem
… tak jak ja, napisałem że nie czytam polskich komiksów to od razu zaczął się zmasowany atak - Jak wybieram, dyskryminacja, nacjonalizm, a ze nie przeczytałem każdego a omijam, itd.
A nie przyszło ci do głowy, że to wszystko co cię spotkało, to wynik tylko i wyłącznie tego, że użyłeś klucza narodowościowego?O i właśnie o tym pisałem. Nie możesz uszanować mojego (jakkolwiek głupi wg. Ciebie jest) wyboru tylko znowu chcesz rozpętywać burzę.
O i właśnie o tym pisałem. Nie możesz uszanować mojego (jakkolwiek głupi wg. Ciebie jest) wyboru tylko znowu chcesz rozpętywać burzę.
O i właśnie o tym pisałem. Nie możesz uszanować mojego (jakkolwiek głupi wg. Ciebie jest) wyboru tylko znowu chcesz rozpętywać burzę.
Tyle tylko, że od razu nasuwa mi się pytanie (przepraszam, że pytam), skoro dostałeś tam cały pakiet twórców i większość z nich ci odpowiada, to jakim cudem całą ich pozostałą twórczość wrzuciłeś do niezdefiniowanego worka z napisem „komiks polski”?Bo nie mam czasu ani miejsca na komiksy którymi JESTEM zainteresowany, a co dopiero na poszukiwania rzeczy ktorymi MOŻE się zainteresuję. Wspominałem już o tym.

O i właśnie o tym pisałem. Nie możesz uszanować mojego (jakkolwiek głupi wg. Ciebie jest) wyboru tylko znowu chcesz rozpętywać burzę.I nadal.
Po przebiciu się przez 5 stron tego wątku zastanawiam się, czy wolno mi dalej czytać komiksy, jeśli rysunki oceniam czysto subiektywnie, bez głębszej analizy warsztatu itd...
Edit: nie pamiętam już, czy o tym wspominałem, bo możliwe, że nie i dlatego tak się upierasz przy tej „ewangelizacji”. Oprócz komiksów polskich nie czytuję również europejskich (tu podobnie, jakieś odstępstwo od reguły się znajdzie).
Temat się zrypał na 3ciej stronie, bo miał być "w miarę możliwości nie komentowany". Jedna osoba ma widać niemierzalne możliwości gdyż jesteśmy na stronie 31szej :D
A, to trzeba było od razu napisać, że kierujesz się kluczem geograficznym, a nie nacjonalistycznym. Taki prostu zabieg, a uniknęlibyśmy wielu zbędnych postów. ::)Nie czytam komiksów stworzonych przez Polaków = ZŁO
Nie czytam komiksów stworzonych przez Polaków = ZŁO
Nie czytam komiksów powstałych na terenie Polski = wszystko super
;D ;D ;D
A, to trzeba było od razu napisać, że kierujesz się kluczem geograficznym, a nie nacjonalistycznym. Taki prostu zabieg, a uniknęlibyśmy wielu zbędnych postów. ::)
[...]
A sam od siebie dodam, że wbrew temu co może Ci się wydawać, to nie jest tak, że jak widzę, że komiks jest polskiego twórcy to z góry go przekreślam. Mam raptem kilka pozycji od polskich autorów (np. Brom), komiksu europejskiego również raptem kilka pozycji. Nie dlatego że kieruję się jakimś jak to określiłeś "kluczem narodowościowym" i kogoś dyskryminuję. Po prostu, spróbowałem kilku pozycji, nie przypadły mi do gustu, więc zainteresowanie skierowałem w strony, które mi się podobają - amerykańskie i japońskie. Wiem, że zaraz napiszesz, że powinienem sprawdzać każdą pozycję, bo każda jest inna. Ale kupując komiksy amerykańskie i japońskie brak mi czasu na bieżące czytanie i miejsca na ich przechowywanie, więc po co mam na siłę szukać komiksów polskich i europejskich?
[...]
A o co chodzi dokładnie z tymi kluczami? Jak ktoś pisze, że nie czyta komiksu polskiego, to jaki to jest klucz? Nacjonalistyczny czy geograficzny?
@Popiel
Czy to temat clickbaitowy? Taki do nabijania wpisów? Wyszalnia?
Skoro tak to entuzjastycznie go wspieram - niech emocje mają swe ujście.
A w zasadzie to temat zmienił się w swój negatyw, bo dominująca tu opinia o beznadziejności polskich komiksów jest przecież wręcz bardzo popularna. I równie mocno kretyńska.Szarpać, kąsać, wyszukiwać jakiekolwiek preteksty, żeby tylko dowalić, im głupiej tym lepiej, nieważne, że wiedzą tyle ile zobaczyli na jakiś samplach w internecie, ważne, że dowalili. :)
Turu - jak to z tymi literkami w kolekcjonerskiej okładce "Azylu'?
Mocno poniżej normy, ale żeby aż tak?
:)
A o co chodzi dokładnie z tymi kluczami? Jak ktoś pisze, że nie czyta komiksu polskiego, to jaki to jest klucz? Nacjonalistyczny czy geograficzny?
A o co chodzi dokładnie z tymi kluczami? Jak ktoś pisze, że nie czyta komiksu polskiego, to jaki to jest klucz? Nacjonalistyczny czy geograficzny?
Szarpać, kąsać, wyszukiwać jakiekolwiek preteksty, żeby tylko dowalić, im głupiej tym lepiej, nieważne, że wiedzą tyle ile zobaczyli na jakiś samplach w internecie, ważne, że dowalili. :)
Dzień jak co dzień. ;)
Serio? A potem jeszcze masz pretensje do całego świata o "niesprawiedliwe i krzywdzące oceny"? No spoko.
Zawsze zaskakują mnie ludzie, którzy z ciągu liter, tworzącego słowa i zdania, potrafią odczytać inne znaczenia niż jest to powszechnie przyjęte.Napisał, że OPRÓCZ komiksów polskich nie czyta RÓWNIEŻ europejskich, co świadczy, że polskich nie wrzuca do jednego worka z europejskimi. Skoro to już dla ciebie jest spoko, to w skrócie sprowadza się właśnie do tego, co napisałem.
Ktoś napisał „komiks europejski”, a ktoś inny przeczytał „komiks powstały na terenie Polski”. No brawo @Eguaroc, szacun. ::)
Napisał, że OPRÓCZ komiksów polskich nie czyta RÓWNIEŻ europejskich, co świadczy, że polskich nie wrzuca do jednego worka z europejskimi. Skoro to już dla ciebie jest spoko, to w skrócie sprowadza się właśnie do tego, co napisałem.Nie wrzucam, bo gildia i forum też nie wrzucają

Nie wrzucam, bo gildia i forum też nie wrzucają
Ale fakt, też czuję tu jakąś niespójność w opinii @turucorp, ale już nie mam ochoty kontynuować tej przepychanki.
HAHAHAHAHA
Masz pod ręką admina i moderatorów forum, dlaczego, zamiast zgodnie z moja sugestią zapytać u źródła o ten sztuczny podział, posługujesz się z uporem, godnym lepszej sprawy, swoją tezą, że zrobiono to po to, żeby móc wygodnie pomijać te polskie czy europejskie?Ale ja nie dorobiłem do tego żadnej teorii. Nie interesuje mnie w jakim celu został stworzony ten podział. JA go wykorzystuję do omijania w.w. kategorii i tyle
Ktoś, kiedyś, na zupełnie innym forum dokonał podziału, zakładając, że to ułatwi nawigację na forum, a po wielu latach i forach, ty dorobiłeś do tego jakąś zadziwiającą teorię. :(
Ty wcześniej stwierdziłeś, że podział został zrobiony w innym celu, ale jak już się zapytałem w jakim, to nie udzieliłeś odpowiedzi.
To tak jak nie interesuje mnie, czemu uprawnienia do prowadzenia pojazdów zostały podzielone na tyle kategorii. Istotne jest dla mnie, żebym mógł prowadzić osobówki i tyle. Nie muszę robić z tego doktoratuWybacz, ale to jedna z najbardziej absurdalnych analogii, z jaką się tutaj spotkałem.
Wracając do głównego tematu:
Wybacz, ale to jedna z najbardziej absurdalnych analogii, z jaką się tutaj spotkałem.czyli nadal odnosimy się wybiórczo do postów.
Podział na kategorie do prowadzenia pojazdów został wprowadzony ze względów bezpieczeństwa i powinieneś mieć to wyjaśnione na kursie, który musiałeś przejść robiąc prawko, nawet tylko na osobówki.
Jeżeli olałeś tak podstawową informację, to jaką wiarygodność będzie dla ciebie miała moja opinia na temat wprowadzenia kategorii na forum komiksowym? Zerową? Uznasz ją za zbędną? To po co w ogóle pytasz takiego leszcza jak ja? Odesłałem cię grzecznie do źródła, ale to również olałeś. :(
Ej no, nie odbieraj mi tych okruchów czerstwego chleba, którymi się tutaj żywię. :o
Wracając do głównego tematu:
- 90% użytkowników tego forum jest uzależnionych od komiksowej papki, nie potrafiliby zobaczyć dobrej opowieści nawet gdyby podeszła i strzeliła im kopala w dupsztala;
- na forum gildii dział "komiks polski" miał 19 stron i udzielali się w nim rysownicy, scenarzyści, wydawcy;
- tutaj ma sześć stron i not a single fuck was given, udziela się CZTERECH (o ile dobrze policzyłem) aktywnych twórców. Co nie świadczy o polskim komiksie, a o zabetonowaniu tutejszych użytkowników;
- Polacy nie potrafią czytać komiksów - to jak najbardziej uprawnione zdanie, co pokazało trzydzieści stron tego wątku, rozkmin pojedynczych obrazków, czepiania się patyczaków - i ZERO, ale to kompletnie ZERO mówienia o komiksowych fabułach, osadzaniu ich w rzeczywistości, budowaniu scenariusza itp. Oglądać może potrafią. Czytać niezbyt. A i tak wuja z tego rozumieją. Niestety. 90%. Plus minus.
Bo - przepraszam Państwa - ale jeśli ktoś do jednego wora wrzuca "Blakiego", "Fastnachtspiel", "48 stron", "Bajkę na końcu świata", "Achtung Zelig", "Misia Zbysia", "Postapo", "Tam, gdzie rosły mirabelki", "Esencję" czy " Zdarzenie 1905" - wszystko razem - to ten ktoś musi być jednak kompletnym debilem spod znaku "nie czytam polskich komiksów".
Ot, takie to niepopularne opinie komiksowe. :)
Amen bracie, kiedyś to było, teraz to nie ma. A teraz czas na herbatkę z melisą.
czyli nadal odnosimy się wybiórczo do postów.
Nie kontynuuję dalej tego tematu.
Pozdrawiam.
Pff… zrobiłem w życiu jakieś 1,5K plansz komiksowych, co to dla mnie 31 stron na jakimś forum. ::)
Wielce Szanowny Kolego xetras!Okładka jako taka jest prześwietna.
Gdybyś był ciekaw, jak może wyglądać okładka z pomysłem (tu: spadanie w otchłań), wystarczy, że postawisz pieniążek. Po wpłacie zaliczki trafisz do terminarza, dostaniesz również namiar na źródło potwierdzające, że to oficjalna stawka.
Może dostałbyś nawet jakąś zniżkę z sympatii, ale że, jako tej klasy śmieszek, za łatwo coś Ci umknęło, będzie bez.
Otóż, np. ja, mam Turka za poważnego twórcę (i dla ewentualnych nadinterpretatorów: mam na myśli wyłącznie twórczość komiksową) i nie jestem dla niego żadnym autorytetem w tej materii, więc gdyby uznał podpowiedź za nic niewartą, zignorowałby.
Ewentualne umówienie się zróbmy już, proszę, na priv.
Mógłbyś rysować swoje posty. Tempo by spadło, a i jakaś wartość z nich by była ;)
Moja niepopularna...
Gildia często nie pokazuje sampli polskich komiksów, bo wie że wtedy się nie sprzedadzą. Po tym już wstępnie łatwo odróżnić co jest na plus lub minus w rodzimym komiksie.
Kilka przykładów z brzegu gildiowych nowości, pokazujących, że ta "Twoja niepopularna" to nie jest żadna opinia czy fakt tylko zwykły fejk.
Polskie komiksy z planszami:
Natomiast świetnie ilustruje pierwotną niepopularną opinię ;)
Być może. Tym bardziej, że w jednej z podlinkowanych pozycji, przykładowa plansza pokazuje komiks narysowany przez pięciolatka :)
- tutaj ma sześć stron i not a single fuck was given, udziela się CZTERECH (o ile dobrze policzyłem) aktywnych twórców. Co nie świadczy o polskim komiksie, a o zabetonowaniu tutejszych użytkowników;A tutaj widzę, że odjeżdżający autorowi wypowiedzi peron zamiast hamować to się rozpędza ;D
Bzdura. Gildia pokazuje przykładowe plansze, jeśli otrzymuje je od wydawcy (...)(https://forum.komikspec.pl/index.php?action=dlattach;attach=2164;type=avatar)
A tutaj widzę, że odjeżdżający autorowi wypowiedzi peron zamiast hamować to się rozpędzaA to więcej aktywnych twórców się udziela?
Widać progres w ortografii
- Polacy nie potrafią czytać komiksów - to jak najbardziej uprawnione zdanie, co pokazało trzydzieści stron tego wątku, rozkmin pojedynczych obrazków, czepiania się patyczaków - i ZERO, ale to kompletnie ZERO mówienia o komiksowych fabułach, osadzaniu ich w rzeczywistości, budowaniu scenariusza itp. Oglądać może potrafią. Czytać niezbyt. A i tak wuja z tego rozumieją. Niestety. 90%. Plus minus.
No patrz Pan, a w innym wątku podlinkowałeś polski komiks bez przykładowych plansz. Ach ta wybiórczośc pod tezę. :D
Czyli brak przykładowych stron na gildii nie jest żadnym dowodem na chujowość polskiego komiksu...
Musisz mieć pseudonim odpowiedni, np. Marcos Turkov 8)Nie mogę za bardzo szaleć z pseudonimami. :(
Musisz mieć pseudonim odpowiedni, np. Marcos Turkov 8)AttaTurek ;)
kapitanzbikszkice.wordpress.com/2015/01/16/biografia-kapitana-jana-zbika/https://forum.gildia.pl/index.php/topic,13713.1380.html
Świeże spojrzenie na sprawę na tym blogu.
Próbka stylu autora :
[cytat]"Bogusław Polch, jeden z rysowników klasycznej serii, przywrócił jeszcze raz do życia komisarza Żbika w nieco ironicznym komiksie „Tajemnica „Plaży w Pourville” (2013).
Komisarzowi pomagał w śledztwie słynny dziadek. Młody Żbik dwoił się i troił, zwiedzał nawet egzotyczne kraje…
Pech i tym razem nie opuszczał komisarza, gdyż sprawę obrazu rozwiązał nie on lecz jakiś sierżant.
Skonfundowany komisarz postanowił już nigdy na łamy komiksu nie wracać.
Ten optymistyczny akcent wieńczy heroiczny życiorys najsłynniejszego gliniarza PRL (z okolicami)."[koniec]
Albo:
"-Palił nieprawdopodobną ilość papierosów, dymna atmosfera pomagała mu rozwikłać najtrudniejsze zagadki, w końcu postanowił rzucić palenie i stać się idealnym milicjantem "
Dla mnie wspaniała ironia i niebywała fantazja.
Oj tam, przecież wszystko na Gildii jest dowodem na chujowość polskiego komiksu. :)[Wytłuszczenie moje]- x.
Przecież po to stworzono odrębny dział, żeby móc te polskie wygodnie omijać. ;D
Brak przykładowych plansz oznacza, że komiks jest kiepski. :D
Niedostępność okładki limitowanej, jeb, najniższa możliwa ocena. :)
Nazwisko Turek, sru, gwiazdka niżej. XD
Miło, sympatycznie i oczywiście bez żadnej segregacji. Kochani czytelnicy. ;D
(https://assets.gildia.pl/system/thumbs/000/539/412/539412/1680700032/800.jpg)
https://www.gildia.pl/komiksy/558982-patyczaki-z-painta-the-best-of
Może nie do końca niepopularna opinia, ale ostatnio więcej frajdy dają mi starocie i typowe pulpowe wynalazki niż komiksy artystyczne czy uznawane za klasyków ;)
Ale to jak jakiś twórca potrafi coś narysować fotorealistycznie a celowo narysuje "patyczaki" to wtedy jest to lepsze dzieło niż jeśli twórca potrafi tylko "patyczaki" rysować?Dominacja patyczaków jest silnie uaktywniona w społeczeństwie. I w rysunku i w komiksie zdawkowosc i nonszalancję należy uwiecznić. Wokół mnie prawie sami chudzi i zdrowi, z suchym lub drewnianym humorem.
Ciekawa prezentacja, statystyki, dane z ankiet, niepopularne opinie, ogólnie temat szitsztormogenny, zapraszam.ciekawa, ale "osób autorskich" poważnie?...
Ciekawa prezentacja, statystyki, dane z ankiet, niepopularne opinie, ogólnie temat szitsztormogenny, zapraszam.Hola, hola. Toć to referat na podstawie jednej ankiety, takiej mega profesjonalnej, nad którą, jak sądzę, już się tutaj pastwiono w jednym wątku przy okazji gościni.
[...]
Hola, hola. Toć to referat na podstawie jednej ankiety, takiej mega profesjonalnej, nad którą, jak sądzę, już się tutaj pastwiono w jednym wątku przy okazji gościni.Musiałem przeoczyć, wątki na tym forum czasami pędzą szybciej niż ceny komiksów.
Ta, i sam Turu krzewi prawdę i zwalcza wypaczenia w komentarzach na YT.Człowiek z misją.
trzeba bylo w latach 90 inwestowac w polskie serie komiksowe a nie sciagac z zachodu spajdermeny .. to teraz macieCo jak co, ale w tym może być dużo racji.
ciekawa, ale "osób autorskich" poważnie?...Osoby komiksujące
...dla mnie Marvel jednak jest troszeczkę bardziej taką hmm, skierowaną do młodszych odbiorców, eee światem skierowanym do młodszych odbiorców. Mi się Marvel dobrze kojarzy, niemniej uważam, że jest to jednak właśnie trochę dziecinny świat...PS wybaczcie za te onomatopeje, ale z szacunku dla autora, starałem się oddać w pełni jego wypowiedź 8)
Prezentacja popularnego youtubera komiksowego, zatytułowana:Ech. Dajcie już spokój z tym "twórcą".
DC Comics w Polsce, omówienie naszego rynku komiksowego
Już pierwsze zdanie z prezentacji, według mnie kwalifikuje ten film do tego wątku ;)PS wybaczcie za te onomatopeje, ale z szacunku dla autora, starałem się oddać w pełni jego wypowiedź 8)
Chociażby wspomniany Baranowski ze swoim specyficznym humorem i kreatywnym scenariuszemMoże i mało odkrywcze, ale nasi klasycy też pełną garścią czerpali ;-) Na razie funkcjonuje to jako "inspiracje", ale ciekawi mnie kto ładnie zestawi kadry, komu się będzie w końcu chciało.
To jak już powiedziałeś A, to powiedz B, w kontekście Baranowskiego kim się inspirował i co jest inspiracją.
@Raveonettes coś tam powiedział, nie wyszło wcale tak źle, tylko dlaczego nie zrobił powerpointa, powinny być obrazki.
Prezentacja popularnego youtubera komiksowego, zatytułowana:
DC Comics w Polsce, omówienie naszego rynku komiksowego
Już pierwsze zdanie z prezentacji, według mnie kwalifikuje ten film do tego wątku ;)PS wybaczcie za te onomatopeje, ale z szacunku dla autora, starałem się oddać w pełni jego wypowiedź 8)Cytuj..dla mnie Marvel jednak jest troszeczkę bardziej taką hmm, skierowaną do młodszych odbiorców, eee światem skierowanym do młodszych odbiorców. Mi się Marvel dobrze kojarzy, niemniej uważam, że jest to jednak właśnie trochę dziecinny świat...
@Jaszczu no jak w mordę strzelił Orient Man :) Tylko, że to nie oznacza, że cała jego twórczość to zrzynka, Baranowski stworzył o wiele więcej. To samo pewnie można powiedzieć o każdym innym autorze, różnica jest taka, że nie znamy tak dobrze historii amerykańskiego albo frankofońskiego komiksu, jak swojego.
Prezentacja popularnego youtubera komiksowego, zatytułowana:
DC Comics w Polsce, omówienie naszego rynku komiksowego
Już pierwsze zdanie z prezentacji, według mnie kwalifikuje ten film do tego wątku ;)PS wybaczcie za te onomatopeje, ale z szacunku dla autora, starałem się oddać w pełni jego wypowiedź 8)
W latach 50-ych i 60-ych mocno czuło się konserwatyzm redaktorów DC. Bazowali na rozpoznawalnych postaciach i utartych schematach. Bohaterowie byli jednowymiarowi a okładkę cechowała masa dialogów. Marvel serwował za to kolejnych nowych bohaterów, którym pozwalał się kłócić, docinać sobie, wychodzić na głupków. Czuło się, że za ofertą DC stoją stare dziadki zasiedziałe na swoich stołkach.Tylko, że ilość nie znaczy w tym przypadku jakość. Dla mnie obecnie jedyną serią z DC, która jest spoko jest World's Finest i naprawdę daleko jej do bycia lekturą dla dojrzałego czytelnika. Natomiast Marvel wydał w przeciągu ostatnich lat dwa runy, które nie tylko były najlepszymi seriami superhero od lat, ale taķże skierowane były do dorosłego czytelnika. Chodzi mi o Immortal Hulk Ewinga i Daredevila Zdarskiego.
Ale już od lat 70-ych to DC zmienia kierunek i odmładza redaktorów, ale zarazem stawia na coraz starszych czytelników. To DC odmienia swoją sztandarową postać - zmienia konwencję Batmana z pulpowej, pełnej gagów i mnóstwa śmiesznych przeciwników na gotycką, z dreszczykiem, duchami, potworami i nawiedzonymi zamkami. To DC publikuje "Włóczęgę bohaterów" przełamując Comic Code i wprowadzając na rynek serię dla starszych odbiorców podnoszącą problem nierówności społecznych, rasizmu, wyzysku, hipokryzji, narkomanii.
W latach 80-ych to DC ściąga brytyjską falę. Nie tylko komiksy brytyjskich autorów traktują superbohaterów poważniej niż do tej pory, ale całe wydawnictwo skręca w kierunku grim & gritty.
W latach 90-ych DC ma ogromny imprint Vertigo z ofertą dla dorosłych. Nie sprowadza się on tylko do pokazywania przemocy. To komiksy autorskie, eksplorujące zupełnie nowe światy na pograniczu literatury, będące w stanie zainteresować zarówno ambitną młodzież, jak i dorosłego czytelnika komiksów, który "wszystko już widział" a nawet starszego odbiorcę science-fiction czy profesora literatury.
Nawet dziś DC nie odpuszcza i wychodzi z ofertą Black Label. Stawia bardziej na mrocznego Batmana, gdy Marvel na milion odmłodzonych Spider-Manów i Deadpoola z jajcarskim slangiem. Stylistyka Marvela mocniej uderza w jaskrawe kolorki, ugładzone rysunki, wesołą przygodę, bohaterów starych na niby a przeżywających problemy wieku dojrzewania. Marvel może zaoferować od czasu do czasu coś typowo dla dorosłych, tak jak DC typowo dla młodzieży, ale od dawna to nie Marvel prowadzi w ofercie dojrzałego superhero.
To jak już powiedziałeś A, to powiedz B, w kontekście Baranowskiego kim się inspirował i co jest inspiracjąPanie, to zadanie co najmniej na doktorat a nie praca dla zwyczajnego fana :) Jaszczu ładnie zasygnalizował temat. We wspomnianym artykule pojawia się również Mic Delinx, nawiązanie z Valeriana (skok czasoprzestrzenny), Fred czy Poirier.
Może i mało odkrywcze, ale nasi klasycy też pełną garścią czerpali ;-)Może czerpali inspiracje, może nie czerpali. :)
Kogo to obchodziNp. badaczy i niektórych fanów.
Czyli współcześni nam twórcy nie czerpią inspiracji od innych twórców? Bo jeśli tak, to im umniejsza? Bo jak tak można? Jeśli chwalić nie wypada starych mistrzów, bo czerpali inspiracje od innych, to obecnych tym bardziej powinniśmy ganić? Czy tylko jak znajdziemy podobne kadry lub strony? Broń boże podobny styl?