Jeżeli nie znasz jakiegoś komiksu, to wahasz się z zakupem i czekasz na jakieś opinie, czytasz dyskusję. Sytuacja, gdy ktoś mówi, że coś jest limitowane mocno przyspiesza Twoją decyzję o zakupię tytułu - tak to działa w komiksach, filmach i nawet książkach. Jeżeli Twoja decyzja okazała się dobra, to jesteś zadowolony, a jeżeli nie, to co? Mi się zdarzyło kilka razy spanikować i coś kupiłem, ale kilka razy olałem sprawę i żałuję, ale może wydawca się zlituję i wyda jeszcze raz (jeden z tytułów - "Charles Burns's Black Hole: The Fantagraphics Studio Edition" - może nie ten kaliber i ekskluzywność). Nie wiem, jak sytuacja jest dobra, ale wole jednak nie stawać przed "straszakiem", że zaraz się skończy jako narzędzie marketingowe. Nie lubię jak mnie ktoś w czymś pośpiesza, a "limitowane" tak działa.
Rozumiem, że czasem z troski o czytelnika, aby mu nie zabrakło, gdy się wie z dużą pewnością, że drugiego wydania nie będzie to się robi. Tytuł jest na granicy opłacalności, albo straty, ale wydawca chce coś zrobić dla komiksowa i wydaje tytuł. Rozumiem, że taka sytuacja może się zdarzyć raz ... może nawet skończyć się tak, że tytuł jest takim sukcesem, że trzeba zrobić dodruk. Przy czym taka sytuacja, gdy zdarzy się więcej nie raz to jest niepokojące.
Tłumaczenie, że wydawca nie wie jak działa limitowane, gdy sam jest nie tylko wydawcą, ale i miłośnikiem komiksu wydaje się niepoważne. Wydawca wydaje ekskluzywne, z dodatkami i bajerami, bo wie jakie to ważne, ale nie wie jak ważne jest "limitowane"? Nie atakuję wydawcy, ale mechanizm, który się pojawił i za każdym razem jeżeli za tym mechanizmem stoi tylko i wyłącznie straszak, to powinno się mocno krytykować, aby takich praktyk było coraz mniej.
Aktualny przykład Kinomisja Pulp Zine i historia dodruku #1, gdy sprzedawali preorder #2. To bardzo małe wydawnictwo i nie chcieli wznawiać #1, ale ich naciskali, więc zrobili to pod warunkiem, że zbierze się określona ilość na #1. Nie wiem, czy sprzedali #1 i #2, ale jak zrobią też limitowany preorder przy #3 na poprzednie to będzie źle? Za każdym razem ich nakład jest limitowany i za każdym razem będzie limitowany, gdy się na to zdecydują się, bo są za mali, aby zadziałać inaczej. Nie mogą sobie pozwolić na swobodny dodruk. A zęby nie było #1 i #2 zakupiłem x2, bo bardzo chciałem, aby im się udało i chcę, aby dalej robili numery, przy czym nie nastawiam się na zysk ze sprzedaży tych podwójnych numerów za kilka lat. Pewnie komuś kiedyś sprezentuje ot tak te numery.