Jasne, można było i tak, tylko trwałoby to dużo dłużej. No i dla mnie marką jest sam Corben, a nie tylko „Den”. Ale widocznie się pomyliłem, bo te mityczne masy, które by „Dena” wykupiły natychmiast „Mglistym Wymiarem” już tak bardzo nie były zainteresowane :-)
z mitycznymi masami to trochę przesadziłeś. osobiście
dla mnie też bardziej Corbena cenię za inne rzeczy, co nie zmienia faktu, że kiedyś kiedyś, dawno temu, gdy posucha na polskim ryneczku była okrutna, zamarzyłem sobie poznać Corbena, biorąc na pierwszy cel właśnie nieobecnego i "mitycznego" Dena (no i później Mutantów, ale to dlatego, że wcześniej zostali skutecznie zajawieni w Komiksie Fantastyce). Sądzę, że potencjał (nieobecnej wcześniej) w Polsce fali MH/HM jest wśród polskich komiksowych dziadów całkiem wysoki. Corben i jego Den to właśnie takie mityczne ikony dla tej grupy polskich czytelników.
Druga rzecz. Doceniając bardzo Kulturę Gniewu (za naprawdę wiele spraw), sądzę jednak również, że to wydawnictwo nie ma takiego naturalnego daru sprzedaży swoich "produktów", jak ma np. Arek ze Studia lub właśnie Koleś (przepraszam, nie pamiętam imienia) z Mandioki. Każdy z nich robi to na swój własny sposób, często dostając za to burę od niektórych czytelników. Myślę, że SLain sprzedałoby Dena na pniu, w dodatku multiplikując okładkową corbenowską goliznę do nieprzytomności ;P