Kilka lat temu planowałem z Wami wywiad z Tomaszem Kołodziejczakiem. Udało mi się z nim przeprowadzić rozmowę, czego wynikiem jest niniejszy film. Dużo w nim o Thorgalu, ale też tematów czysto komiksowych.
Zapraszam do oglądania:
Od 50 do 55 minuty najlepszy fragment.

Filmik leci głównie o Thorgalu, ja do tłumaczeń Thorgala żadnych zastrzeżeń nie mam. A mimo to wspomniana jest moja osoba. Dziwne.

Czasem skrytykuję coś innego, ale nie przekład Wojciecha Birka, którego bardzo szanuję. Bo bez niego guzik bym przeczytał, bo nie w ząb nie rozumiem po francusku.
Ja bym rozumiał, jakbym był jedynym krytykiem Egmontu a wszyscy inni tylko chwalili to wydawnictwo. To wtedy pan TK mógłby się złościć, że wszystko jest dobrze, a tylko jeden user ciągle krytykuje i to jeszcze w sposób krzywdzący i niesprawiedliwy. Ale przecież chyba robię to nie tylko ja. Polskie komiksowo jest większe i zgodzę się, że krytyka Egmontu to mniej niż połowa głosów/komentarzy, ale nie oszukujmy, że tylko ja ją uprawiam. Znaczy ja domyślam się dlaczego została ona zauważona. Bo ja uważam, że trafnie argumentuję swoje posty.
Kupuję dużo komiksów Egmontu, które wychodzą co miesiąc. I jeśli na dużej ilości pozycji ciągle są paproszki na czarnych tłach, zdarzają się błędy w tłumaczeniu, czy druku, to ja będę o tym pisał. Że niby się powtarzam? To niech te błędy się przestaną powtarzać w kolejnych nowych komiksach, to i ja przestanę.
A półdubli nigdy nie zaakceptuję. Bo jeśli Egmont w linii Marvel Fresh i najnowszym DC potrafi wydawać cienkie tomy podzielone na trejdy po 4-5 zeszytów, to czemu w innych wypadkach skleja spore grubasy? I dlaczego prawie zawsze cienkie i przez to droższe są tylko premierowe materiały, ale jeśli wznawiane są tytuły z przeszłości, to są one łączone z premierami? Przez co też są droższe, bo muszę jeszcze raz płacić za pół komiksu, który już dawno mam. Bardzo mi się nie podoba ta polityka i liczę, że kiedyś wreszcie się ona skończy.