Ja w 2000 roku miałem 7 lat, czytałem Kaczora Donalda, Mix Komiks, Zone, co jakiś czas pojawiał się chyba dodatek z wyrywkowymi historyjkami w Gazecie Wyborczej. Chciałem czytać komiksy o superbohaterach, których przez te 10, 12 lat nie było, pojawiły się dopiero dzięki polityce Hachette. Kiedy im się udało, to Egmont postanowił w to wejść. I o to mam żal, że nawet nie podjęli rekawicy.
A to, że wydawali jakieś inne komiksy to mnie nie interesuje. Mówię ze swojej perspektywy. Jeżeli ktoś uważa tamtą dekadę za fantastyczną w wykonaniu Egmontu to gratuluję, że akurat w jego gusta wydawnictwo się wstrzeliło.
O to mam żal. Ale nie taki, żeby latać po konwentach i rządać głowy TK. Po prostu o tym napisałem, bo pełno tutaj laurek jakby nie wiadomo co ten TK zrobił.