Chwila, chwila.
Wiem, że to dyskusja offtopowa, a ja rzadko pisuję na forum, ale akurat czasy Mandragory mniej-więcej pamiętam, więc czuję sie w obowiązku sprostować tu kilka rzeczy i mitów.

Przypomnijmy, że Mandragora pierwszy komiks wydała w
2001 roku, a regularne ich wydawanie załamało się dopiero gdzieś na początku
2007 roku. To prawie 6 lat, przez wiele tego czasu wydawali nawet po 6-7 pozycji miesięcznie (co prawda głównie pojedyńcze zeszyty albo wydania zbiorcze sklejone z zeszytów ze zwrotu). Większość tego czasu był ciągnięty "Spawn". Więc to trochę uproszczenie, że się te komiksy nie sprzedawały.

Natomiast rację ma
radef, że po drodze było kilka złych decyzji, i wspomniany
Dobry Komiks (który faktycznie po latach jawi się jako efemeryda - istniało to mniej niż półtora roku) wg mnie bardzo źle tu namieszał.
Pierwsze zeszytówki Mandragory wychodziły w sztywnej okładce po 8 zł (pojedyńczy) lub 14,5 zł (podwójny zeszyt), choć wiele komiksów wychodziło jako "pokrojone" TPB (tak samo wówczas wydawał Egmont). Gdy w 2004 roku wszedł Dobry Komiks, miał on cenę okładkową
4,90zł za podwójny zeszyt. Podobną cenę miał wtedy "Kaczor Donald", który jak wiadomo schodził w nakładach
ponad 100 tysięcy, więc oczywiscie, że w przypadku komiksów superbohaterskich (a już na pewno nie w przypadku tytułów typu "Street Fighter") nie była ona do utrzymania i dlatego wydawanie się skończyło. W odpowiedzi na DK, Mandragora "pogorszyła" wydania zeszytowe i obniżyła cenę z 8 do 5 zł za zeszyt - co pewnie musiało trochę zmniejszyć opłacalność przedsięwzięcia.
I teraz dochodzimy do tego, co ja najlepiej pamiętam. W okolicach 2006 roku stałem się fanem Gwiezdnych Wojen, Mandragora wtedy zaczęła i skończyła wydawanie "Gwiezdnych Wojen". Przez następne
trzy lata w Empikach, tanich ksiązkach i straganach nad morzem można było znaleźć
całą furę (nie przesadzam) zalegających zeszytów Mandragory o gwiezdnej sadze!! (osobiście kupiłem wszystkie 11 zeszytów po 50 gr. sztuka). Oczywiście nakład musiał być wysoki, aby pokryć niską cenę okłądkową i zapewne wysoką cenę licencji, ale widać musiały być to naprawdę kosmiczne numery, które po prostu nie mogły się zwrócić.
Dobór tytułów też mógł być średnio zachęcający pod koniec, serie o Ghost Riderze czy Venomie wydawane w 2006/2007 na forum Gildii były mocno krytykowane pamiętam.

Essentiale pewnie też miały kiepską sprzedaż, a przypominam, że wyszło ich aż
jedenaście.
No i dochodzimy do kwestii
drogich wydań Egmontu. Moim zdaniem
są one pokłosiem tego co powyżej. Gdy DK i Mandragora walczyły o cenę, Egmont
wyciągnął z tego lekcję i zamiast tego jeszcze w 2005 zmniejszył nakłady, podwyższył ceny i dopasł swoje wydania. Gdy Mucha weszła na rynek w 2007 roku (idealnie w miejsce Mandragory), przyjęła praktycznie taką samą strategię. Choć i Mandragora już zdążyła zacząć wydawać grube wydania w twardej oprawie w postaci "Essentiali", praktycznie w miejsce zeszytówek. Być może gdyby nie wojny cenowe (oraz Gwiezdne), Mandragora dałaby radę utrzymać się do teraz? W każdym razie wątpię, aby Mandragorę pogrzebał spadek zainteresowania superbohaterami, skoro
praktycznie od razu pojawiło się inne wydawnictwo, które nimi się zajmowało (no i pod koniec lat 00. już zaczynały się pojawiać filmy MCU).