Ciekawe czy współczesna moda na superhero też wychowa pokolenie takich zjeb*w komiksowych, jak my...20-30 lat temu nie bylo netu, smartphonów, posiadanie komputerów to też była rzadkość niektórzy nie mieli kablówki (patrz mój przykład) i byly dostepne 4-5 kanały TV. Ogólnie nie było aż tyle rozrywek (elektronicznych), tyle pochłaniczy czasu. Nie moge powiedziec ze moj syn malo czyta. Wrecz przeciwnie, mam z nim problem zeby go odciągnąć od komiksów. Jedyny mankament ze jak go nie zmuszę lub zachęce do czytania czegos innego to czyta tylko Kaczora Donalda ( w różnych wydaniach i wariacjach) ale dobre i to. Na kaczkach nauczyl sie czytac. Ma dopiero 9 lat i byc moze dlatego go nic innego nie wciaga. Probowalem podsuwać Tytusa, Kajko i Kokosz ale ciezko z tym bylo. Nie mial natomiast problemu z Gnatem, Amuletem, Antkiem Srebrnym. Ciezko mi juz teraz wyrokowac czy w przyszlosci przerzuci sie na inne gatunki. Czy w ogóle bedzie dalej czytal komiksy
Ciekawe czy współczesna moda na superhero też wychowa pokolenie takich zjeb*w komiksowych, jak my...Pokolenie superhero rośnie jednak nośnikiem przekazu są seriale czy filmy a nie słowo czytane;)
Widać to nawet tutaj gdzie znacznie popularniejszy jest dział Film a nie Literatura a co dopiero mówić o młodzieży;)
Na FB istnieje grupa która skupia fanów tego ponadczasowego wydawnictwa.Niestety jeden z adminów to ciężki przypadek buca, z którym nie da się rozmawiać jak z człowiekiem :P
Punisher Last Days to moim zdaniem jedna z fajniejszych historii z Punisherem jakie wydało tm-semic
Dokladnie wtedy komiks czytalo sie kilka razy i niebylo tylu narzekan co dzis - fajne czasy.
Niestety dobrobyt tez nie taki fajny...
Puerto Dulce miało też tą zaletę, że rysował je John Buscema. Szkoda że historia się urwała razem z całą serią. I szkoda, że Hachette w obu sowich kolekcjach dało nam Punishera Krąg Krwi, zamiast w jednej Year One (jak w Niemczech) tym razem w kolorze.
Osobiście bym chciał po polsku Punisher War Journal by Jim Lee to tylko jeden tom więc nie musieliby ciągnąc kolejnej długiej serii.
Choć czasem ich zawodził, wiadomo Klony, Carnage i te rzeczy...Ja wiem czy zawodził? Dzieciaki lubią takie historie jak Maximum Carnage i sam pamiętam co było dla mnie najważniejsze przy pierwszych Semikach :) Klony na pewno za długo się ciągnęły.
wiadomo Klony
Ja wiem czy zawodził? Dzieciaki lubią takie historie jak Maximum Carnage
Nori, sporo tego szrotu masz!
Jeszcze był Indiana Jones, Tarzan, Binky, Casper, Garfield, Jurassic Park, Z archiwum X oraz Starlet czy Pony. Dorobię fotki. ;)
Co do Clone Sagi moim zdaniem rocznik 1997 był dobry zarówno graficznie jak i scenariuszowo, walkę z Scarleta Z Venomem albo historie z Pumą i Daredevilem do dzisiaj dobrze mi się czyta dopiero później zrobiła się z tego durna telenowela sf
Mam 2 tomy clone sagi i tam najbardziej zbyteczną historią zapychaczem jest ta o pogrzebie Doc Ocka i walce z niedobitkami sinister six za to u nas brakowało lost years z rysunkami Romity Jr, możliwe że zakupie kiedyś jeszcze tom 3 i 4 bo to nasz rocznik 1998 plus zapychacze ale tomu 5 już po ostatecznej walce z Jackalem bym nie kupił bo tam już nic dobrego nie ma
Ale co było dalej, po tym jak Jackal spadł z dachu w 12/98 to bym se przeczytał po polsku. Ktoś tą drugą część Clone Sagi i lukę między nią a runem Straczyńskiego, mógłby na naszym rynku wypełnić.
Tom 5 "Clone Saga" będzie cię kosztował ok. stówy, jak jesteś ciekawy końca kup. W Polsce na 100% nikt tego nie wyda.
To moje dzieciństwo! Choć żałuje, że niektórych rzeczy się pozbyłem, choćby Toma & Jerrego i Barbie. ;) Na szczęście wspomniany Goliat czy Alf został, a to naprawdę całkiem ciekawe historyjki. Kiedyś pewnie zdecyduję się, poczytać to wszystko od początku i porelacjonować, ale to jak uporam się z kupkami wstydu... Czyli za wieki...
Marvelek a jak wiesz może jak prezentuje się poziom tomów z serii Ben Reilly Complete Collection ?
A powiedz jeszcze czy może w tej serii pojawił się ten rudy gangster z brodą co ukręcił łeb swojego brata to było na jednej stronie w numerze 7/97 i pierwszym tomie Clone Sagi ? Zawsze mnie ciekawiło czy ta postać odegrała gdzieś jakąś większą rolę.
@Marvelek będę teraz w Krakowie, postaram pogadać z Kowalczukiem o drugim wydaniu książki, może będzie zainteresowany.
Ciekawe czy kiedykolwiek doczekam się wydań zbiorczych następujących komiksów z ery semica
Spider-Man z historiami duetu Dematties i Buscema
Niestety polscy wydawcy są bardzo zachowawczy z wydawaniem klasyków...
No ale te "współczesne klasyki" też w końcu się wyczerpią i już da się zaobserwować delikatne wchodzenie w nieco starsze pozycje.
Jak miałem 12 lat, to pamietam, ze sobie kserowałem te wszystkie biosy czy to Transformerów czy Magneto, czy Prowlera i zbierałem w segregatorze. :)
Niestety - Punisher Year One wyszedł w SBM w Niemczech a nie u nas. Żal tego dubla.
Z listami przypominam sobie niezłą wtopę w roczniku 1997 Batmana, w numerach 6/97 i 7/97 były dokładnie te same listy.
W wielkim skrócie, u mnie zaczęło się wiadomo od czego:...a na tą literówkę na okładce pierwszego SM zwróciłem uwagę dopiero chyba po kilku latach ;D (zresztą na tą w Punisherze również nie zwróciłem uwagi - ale kto wtedy operował takimi pojęciami ::))
(https://i.imgur.com/VRyWPXN.jpg)
Ja się dziwię, że macie sentyment do wydań Semiców. Redakcja potrafiła wyciąć jedną stronę, która całkowicie zmieniała odbiór komiksu. Gdy po latach czytałem oryginalne wydania zeszytów, pozbyłem się tych semicowych wydań bez sentymentu.
Nie piętnuje Semica za to co zrobił, jestem mu wdzięczny za to, jednak dziwi mnie sentyment do ich wydań, przy obecnie dużo lepszych wydaniach czy też dostępem do oryginałów. Wg mnie szkoda pieniędzy na nie, kiedy można mieć lepsze.
magia TM Semic zacznie zanikać.
I nie mam masy innych historii, których TM-Semic nie wydał, a to co wydał jest niepełne, a niekiedy bardzo źle przetłumaczone. Po prostu macie sentyment ok, ale nadal uważam, że lepiej inwestować w pełne wydania niż w ten sentyment.To tak jak byś się dziwił, że ktoś jeździ dzisiaj autami z PRL-u. Zrozumiesz to zjawisko za dobrych parę latek...
I nie mam masy innych historii, których TM-Semic nie wydał, a to co wydał jest niepełne, a niekiedy bardzo źle przetłumaczone. Po prostu macie sentyment ok, ale nadal uważam, że lepiej inwestować w pełne wydania niż w ten sentyment.Sentyment, tak. Poza tym pewnie jakiś rodzaj wdzięczności i szacunku za to, że w wieku młodzieńczym było nam dane dotknąć nawet niepełnych i kiepsko tłumaczonych historii, o których wcześniej co najwyżej się słyszało... :)
To tak jak byś się dziwił, że ktoś jeździ dzisiaj autami z PRL-u. Zrozumiesz to zjawisko za dobrych parę latek...Nie, komiksy semicowe nigdy nie będą miały takiej wartości jak oryginały. Porównanie do samochodów jest tu bardzo błędne.
Z samochodami nie najgorsze porównanie, tylko taki samochód musiałby nie mieć: jednego fotela, szyby przedniej, hamulców itp. Pojechać pojedzie tylko co to za jazda, tak jak czytanie pociętych komiksów, przeczytać przeczytasz tylko chyba nie oto w tym wszystkim chodzi.Semic-y miały jednak wszystkie kartki, okładkę itd. i sprzedawano je legalnie, tak jak antyki, które muszą spełniać warunki techniczne, aby jeździć. Nie mają może podgrzewanych foteli, wspomagań, kontroli trakcji, czujników cofania, ledowych lamp, itd.
Wdzięczność tak, szacunek tak, to TM-Semic mam od mnie. Ale nie sentyment do ich zeszytówek. Szkoda stać w miejscu patrząc np, że mogę mieć pełne i nie pocięte oraz pozbawione błędów tłumaczeniowych wydanie Knightfall, które można wyrwać na comixology, bo są obecnie przeceny na Batman (albo w jakieś obniżkach promocyjnych w przyszłości). Nie, komiksy semicowe nigdy nie będą miały takiej wartości jak oryginały. Porównanie do samochodów jest tu bardzo błędne.Dla kogoś, kto nie zna obcego języka lepsze gorsze tłumaczenie, niż żadne (swoją drogą te tłumaczenia też miały swój urok, adekwatne do czasów, w których je sporządzano ;D). A auta z PRL-u, też nie będą mieć takiej wartości jak zabytki z zachodu. I porównanie to jest dość trafne.
A auta z PRL-u, też nie będą mieć takiej wartości jak zabytki z zachodu. I porównanie to jest dość trafne.No właśnie nie. Teraz kiedy wychodzą wznowienia (jak twierdzi JanT kolekcja Spider-man oraz Omnibusy X-men) to te komiksy nie mają takiej wartości, bo za mniejsze pieniądze będzie można mieć nowe, pełniejsze i lepsze wydanie tych komiksów. OK, nie będzie wszystkiego od razu, ale niech się tylko sprzeda to pewnie i reszta się pojawi, no może poza G.I.Joe.
To zrozumia tylko Ci ktozy sie na tym wychowywali.Wychowałem się na tych komiksach, miałem komplet X-men, G.I.Joe, Spider-man, Punishera, Mega Marvel, Zielone Latarnie, komplet Wydań Specjalnych, sporą część Superman i Batman, a jednak nie rozumiem nadal sentymentu do tych zeszytówek, kiedy obecnie można mieć to wszystko w lepszych i kompletnych wydaniach.
Wychowałem się na tych komiksach, miałem komplet X-men, G.I.Joe, Spider-man, Punishera, Mega Marvel, Zielone Latarnie, komplet Wydań Specjalnych, sporą część Superman i Batman, a jednak nie rozumiem nadal sentymentu do tych zeszytówek, kiedy obecnie można mieć to wszystko w lepszych i kompletnych wydaniach.
czego nijak nie mogę powiedzieć o współczesnych wznowieniach gdzie nawet kolory potrafią zostać zremasterowane i zmienić zupełnie odbiór komiksu na gorszy.Nie zawsze tak jest.
Ale ty męczysz bułę. Dla mnie TM-Semic > nawet najbardziej wypasione współczesne wydanie. Nie zawsze nowsze znaczy lepsze (OŁK, Weapon X). Papier w TM-Semic lepiej pasuje do komiksów z tamtych lat. Jest też spore grono osób dla których czym komiks starszy, tym ma większą wartość kolekcjonerską. I jakkolwiek to kuriozalnie zabrzmi, to dla mnie te komiksy mają "duszę", czego nijak nie mogę powiedzieć o współczesnych wznowieniach gdzie nawet kolory potrafią zostać zremasterowane i zmienić zupełnie odbiór komiksu na gorszy.
Ale ty męczysz bułę.Ja męczę? Napisałem uwagę i każdy mnie cytuje. Jeśli Weapon X zostało by wydane na takim papierze jak Black Kiss to by każdy brał z pocałowaniem ręki i się zachwycał, ale zostało wydane na taniej kredzie, na której kolory inaczej wyglądają. Wszystko zależy od woli wydawcy i np. w takim Iron Fiscie od Muchy zachowano kolory oryginalne w tomie 3. Jak się idzie po taniości to są takie skutki.
Także Killing Joke semica z oryginalnymi kolorami Higginsa bije u mnie wydanie Deluxe z kolorami Bollanda.A tu się nie zgodzę, być może dlatego, że sam Bollanda grzebał w tej nowej wersji i zdecydowanie lepiej wypada ona w porównaniu z innymi takim remasterami.
Wiadomo każdy ma swoje standardy. Jedni wolą zużytą, pożółkłą, pogiętą starą szmatę, której nadają "wartość" przez pryzmat indywidualnego sentymentu, inni wolą nowe, pachnące wydanie na lepszej jakości papierze w ładnej oprawie.
To już nie mój problem, że nie potrafisz przechowywać komiksów. Żaden mój TM-Semic nie wygląda jak zużyta, pożółkła i pogięta szmata. Praktycznie wszystko jest w stanie idealnym i wygląda jak przyniesione prosto z kiosku.
Wiadomo każdy ma swoje standardy. Jedni wolą zużytą, pożółkłą, pogiętą starą szmatę, której nadają "wartość" przez pryzmat indywidualnego sentymentu, inni wolą nowe, pachnące wydanie na lepszej jakości papierze w ładnej oprawie.Zasadniczo się zgadzam ale...
Jedni wolą zużytą, pożółkłą, pogiętą starą szmatę, której nadają "wartość" przez pryzmat indywidualnego entymentuto jest komiksowe hate speech
Ogólnie też wolę wydania zbiorcze bez cięć ale w przypadku komiksów z lat 80 i 90 warunek jest jeden musi być dobry papier matowy a nie kredowy.O tak, komiksy przed erą photoshopa i świecącego jak psu jajca papieru powinny być jak najbardziej wydawane na matowym papierze. Nawet te po cyfrowej rekonstrukcji kolorów. Nie musi to być nawet papier nie wiadomo jakiej jakości ani grubości. Co do samego TM-Semica, to ja w tm roku walczę by uzbierać komplet Punishera. Na przestrzeni ostatnich 7 lat udało mi się uzupełnić wszystkie Mega Marvele, X-Men, Spider-Mana, Spawna, Wild CATS, Wszystko co mieli z Aliens i Predatorem. Mam większość Supermanów i trochę mniej Batków, komplet Green Lantern. Co jakiś czas wracam do tych komiksów i cały czas bawię się na nich przednio, nawet na takich potworkach jak Maximum Carnege. Duże wrażenie na mnie zrobił Punisher, ta postać nigdy nie była w moim prywatnym rankingu stawiana jakoś wysoko to też dopiero teraz zabrałem się za uzupełnianie jej, więc teraz ten błąd odpokutowuję. Najlepszym scenarzystą serii był Chuck Dixon - świetnie stonowany scenariusz, wręcz naturalistyczny w odróżnieniu choćby do takiego Mike'a Barona, który lubił popadać w typową komiksową kliszę i dawać Frankowi niestworzone gadżety i pojazdy, które albo są wymysłem Barona albo byłyb chyba wręcz niedostępne dla takiego ulicznego wojownika jak Punisher. Najlepsze historie: Eurohit, Year One i pierwsza połowa Suicide Run.
Najlepszym scenarzystą serii był Chuck Dixon - świetnie stonowany scenariusz, wręcz naturalistyczny
Jeżeli któryś z wydawców chciał wydać klasycznego Punishera, to Dixon powinien być numerem jeden. Również uważam, że wśród Semicowych historii jego Punisher znacząco się wyróżniał na tle innych.Teraz sobie przypomniałem dwie historie które napisał. Tytułów nie pamiętam, ale abie były chyba z 1994 roku. Pierwsza opowiadała jak Frank musiał znaleźć mordercę psychopatę w zasypanym śniegiem autobusie. W drugiej musiał odbić zakładniczkę z rąk porywaczy na jakimś zasypanym śniegiem zadupiu, gdy mu się udało został postrzelony i przez cały czas musiał jak zaszczuty pies uciekać pieszo i ranny przez las przed uzbrojonymi po zęby napastnikami posiadającymi skutery śnieżne. Kurde, z tych historyjek można by było robić odcinki serialu albo całe filmy.
Teraz sobie przypomniałem dwie historie które napisał. Tytułów nie pamiętam, ale abie były chyba z 1994 roku.To będzie ten numer - https://polter.pl/komiks/The-Punisher-39-61994-n39847
W próżni trzymasz?
Podobała mi się również pierwsza historia z numeru 2/95 czyli "Spowiedź", w tym komiksie podobała mi się że historia była opowiedziana z punktu widzenia zwykłego gangstera.
Podobała mi się również pierwsza historia z numeru 2/95 czyli "Spowiedź", w tym komiksie podobała mi się że historia była opowiedziana z punktu widzenia zwykłego gangstera.Będę miał okazję się przekonać może jeszcze w tym tygodniu, bo min. właśnie ten numer jedzie do mnie pocztą.
Ja to nie wiem jak kiedyś scenarzyści na 22 stronach potrafili napisać rozbudowaną historię ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem, gdzie prawie zawsze były wprowadzane nowe postacie i każda dostawała dość rozbudowany profil psychologiczny a teraz cały trejd im nie wystarcza.Mam dokładnie takie same wrażenie. Wtedy nie było parcia na trade'y. Scenarzysta po prostu pisał tyle zeszytów ile potrzebował na daną historię. No i chyba znacznie lepiej rozumieli, że komiks to medium wizualne, to też wiele rzeczy pozostawili artyście do pokazania w kadrze. To nie to co dzisiaj w np. Squeril Girl, gdzie walą tony tekstu.
Mam podobne zdanie co do najlepszych Punisherów z tą różnicą że na miejsce Eurohitu dałbym Ostatnie Dni.
Potem jeszcze Suicide Run (bo lubię jak Punisher gonił Kingpina)Kingpina to Punisher gonil w Eurohit. W Suicide Run to Punishera gonili.
Garść wspomnień do poczytania :)
. Wtedy nie było parcia na trade'y.Co do wydań zbiorczych to w latach 90 miały one często zupełnie nowe okładki teraz to się tylko wybiera którąś z okładek zeszytówek.
Kingpina to Punisher gonil w Eurohit. W Suicide Run to Punishera gonili.
Co do wydań zbiorczych to w latach 90 miały one często zupełnie nowe okładki teraz to się tylko wybiera którąś z okładek zeszytówek.
To będzie ten numer - https://polter.pl/komiks/The-Punisher-39-61994-n39847
Też uważam, że był to jeden z najlepszych komiksów jakie wydał TM-Semic. Akcja w zasypanym śniegiem autobusie z psychopatycznym mordercą była tak klimatyczna i wciągająca, że ja również, nawet po tylu latach, ciągle pamiętam ten komiks.
BTW: czy aby zrobić takie wznowienia to trzeba by uderzyć bezpośrednio do...no właśnie kogo ? Bo chyba nie do TM-S, który tylko przedruki w sumie robił na licencji ?
Zabawne, że te wszystkie tytuły wydały 4 lata potem Mandragora i Dobry Komiks. Daredevila dla siebie Egmont capną.
Ludzie nie kupili wtedy tej Ziemi 2, więc kolejny tom w takiej formie nie trafił do sprzedaży.Hmm, ja kupilem, a zaliczam sie do gatunku homo sapiens (lp. czlowiek, lm. ludzie). Zatem Twoje zdanie jest nieprawdziwe. :D
Ludzie nie kupili wtedy tej Ziemi 2, więc kolejny tom w takiej formie nie trafił do sprzedaży.Gdyby ten komiks nie miał tak ograniczonej dystrybucji pewnie i ja bym go kupił.
Hmm, ja kupilem, a zaliczam sie do gatunku homo sapiens (lp. czlowiek, lm. ludzie). Zatem Twoje zdanie jest nieprawdziwe. :DMnie się wydaje, że źle odczytujesz tezę Bazyliszka. Zapewne chodziło mu o to, że komiks był kupowany, ale nie przez H. sapiens, tylko przedstawicieli jakiegos innego gatunku "nie-z-tej-ziemi" (prawdopodobnie chodzi tutaj o istoty z Ziemi 8 ), które zachęcone tytułem "Ziemia 2" wykupiły niemalże cały nakład i dlatego wiekszość ludzi nie mogła kupić tego komiksu.
H. sapiensHachette sapiens :)
Złota myśli, namawiaj też na wydanie drugie uzupełnione :PŁukasz Kowalczuk na obecną chwilę nie jest zainteresowany wznowienie książki o TM-Semic. Prawda jest taka, że po latach od jej ukazania się nie jest zadowolony z niej, choć on to ujął dosadniej. Jakby ją miał wydawać ponownie to wolałby ją napisać jeszcze raz, a na to nie ma obecnie czasu czy też w najbliższej przyszłości.
Skąd on ma wiedze na temat TM Semica - zbierał informacje czy pracował tam?
Skąd on ma wiedze na temat TM Semica - zbierał informacje czy pracował tam?Jego głównym źródłem były komiksowe strony internetowe typu kz to z nich pochodzi lwia część przypisów w tej książce, za to najlepsze niepublikowane wcześniej informacje miał o innych wydawcach z dawnych lat typu AS-Editor czy Almapres.
Zatem należy mu się wielki szacunek za to, że podchodzi rzetelnie do swojej pracy i nie jest wobec siebie bezkrytyczny. Skoro raczej książki nie będzie może na Pyrkonie lub KW trzeba namawiać Egmont do wydania jakiegoś fajnego tomu zbierającego Semici w związku z przypadającym na 2020 trzydziestoleciem?
Skoro raczej książki nie będzie może na Pyrkonie lub KW trzeba namawiać Egmont do wydania jakiegoś fajnego tomu zbierającego Semici w związku z przypadającym na 2020 trzydziestoleciem?Szybciej to Egmont będzie za rok świętował swoje trzydziestolecie. W końcu prawie równo (a chyba nawet trochę wcześniej) z pierwszymi TM-Semicami do sprzedaży trafił pierwszy "Mickey Mouse".
Ostatni tom Kolekcji nabyty. Jakoś dziwnie żegnać się z przedsięwzięciem, które funkcjonowało blisko siedem lat i rozruszało komiksowy rynek w skali nigdy wcześniej niespotykanej... Czuję się jak w momencie gdy TM-Semic zaprzestało wydawania "Spider-Mana" oraz "Batmana & Supermana"... Tyle z tego, że WKKM kończy się z przytupem, a na pocieszenie zostają jeszcze inne kolekcje. No i dobrze, że album uzupełniono dwuczęściową opowieścią zaczerpniętą z "What If... vol.2".
Z TM Semic było gorzej bo ja przez 2 miesiące ciągle szukałem kolejnego numeru - w ostatnim była zapowiedz - zamiast dać info że koniec - co nie wiedzieli ? !
)... może w Spawnie wspomnieli o zakończeniu Spider-mana?Nie wiem jak w Spawnie ale jakaś wspominka była w Batman vs Predator III
Spotkanie wspominkowe - https://paradoks.net.pl/read/37930-nieformalne-spotkanie-retro-komiksowe-w-krakowieNawet bym się wybrał, bo daleko nie ma. Ale jeśli miałoby to być siedzenie i smęcenie "kiedyś to były czasy, dzisiaj nie ma czasów" to podziękuję.
U mnie zeszyty Tm-Semica to jak najbardziej nostalgia, ale nadal regularnie wracam do poszczególnych wydań, szczególnie Spider-mana, Punishera, Batmana i Supermana. I nadal doskonale się to czyta, choć fakt, szczególnie w pierwszych zeszytach wpadki tłumacza (rzeczowe) dają popalić, ale tragedii nie ma. Cięcia i przeskoki fabularne są, ale nie większe niż choćby w WKKM, serie amerykańskie tak mają, że są ogromnymi tasiemcami, i nie ma szans, by ustrzec się nawiązań do wcześniejszych wydarzeń. W przypadku Tm-Semica starano się to ułagadzać i zdarzały się wycinanki, które obecnie są traktowane jako minus, ale wydawca chciał w sumie dobrze, i niekiedy miało to naprawdę sens. Natomiast problemem serii jest to, że pojawiały się tam zarówno doskonałe historie jak i straszne crapy. Dla mnie prywatnie zazwyczaj pierwsze lata danych serii są najlepsze, im później, tym gorzej (choć są wyjątki, jak np.: Batman).
Mane, spróbuj wyrwać parę zeszytów i sam zobacz, czy taka forma Ci podejdzie. Ja ze swojej strony polecam i swoich zeszytówek w życiu nie zamierzam się pozbywać. :)
W pierwszej połowie '93 miałem prenumeratę Batmana. Zamiast nr-u 4/93 przysłano mi X-Men, ale nie wymieniłem. To był zresztą bardzo słaby rok dla Batmana. Ze wszystkich numerów dziś żaden nie leży u mnie na półce godnych zapamiętania.
Aparo jeszcze w znośnej formieWtedy go jeszcze stawiałem nad Breyfogle'em.
Poza tym trochę obawiałem się kolejnych części.I słusznie. Dlatego ja nie chciał bym tego kupować w wydaniu zbiorczym.
II - najsłabsza część i spore rozczarowanie po świetnej jedynce
Graham Nolan mial chyba wtedy najlepsza kreske z rysownikow pracujacych przy Batmanie.
Graham Nolan mial chyba wtedy najlepsza kreske z rysownikow pracujacych przy Batmanie.
A według mnie to Andy Kubert, ale muszę sprawdzić.
...pojawil sie inny wydawca, ktory rowniez wzial sie za wydawanie amerykanskich superhirosow.
zostal dojechany przez ZUS zanim sie rozkrecil
W alternatywnej rzeczywistości Egmont zablokował TM-Semica żeby samemu móc nie wydawać komiksów w ogóle.
@UP
BEZEDURA że TM Semici rozpadają się same z siebie. Z tym że żółkną to się oczywiście zgodzę, bo takie właściwości miał tamten papier. Ale jeśli normalnie leżą na półce lub normalnie się je użytkuje, to na pewno same z siebie się nie rozpadną.
Jak ich naprawdę kiedyś lubiłem, ale przestałem ich oglądać, odkąd zaczęli robic godzinne filmiki o niczym ukierunkowane na 12 latków, więc może coś pominąłem. W którymś filmiku rozmawiali na temat Tm-Semic? Chętnie bym w sumie posłuchał.
Co do Sagi Klonow wyśmiewanej tez - po wydaniach zbiorczych ktore Marvel dodrukowywał widac ze ludzi to nadal jara a Marvel nawet wrocil do tematu kilka lat temu.
Ostatnio przeczytałem 5 tomów Sagi Klonów i świetnie się bawiłem!
Co do Sagi Klonow wyśmiewanej tez - po wydaniach zbiorczych ktore Marvel dodrukowywał widac ze ludzi to nadal jara a Marvel nawet wrocil do tematu kilka lat temu.
Mnie rozczarował Spiderverse, finał - nic się nie stało, paru spiderów nie żyje i cośtam się zaczeło.
historie TMSemic - Puma, Kraven, Doc, zwłaszcza VENOM miały jakiś sens - początek i koniec na którym coś się zmieniałoteraz to trochę papka, przeczytałem i nie pamiętam o co chodziło.
Marvel Now Doc który kilka razy już zszedł z tego padołu, zmianie się ciałem- świetny pomysł, walka dusz mogła być naprawdę genialna historią, a skończyło się nawalanką, powrotem i co się zmieniło? trochę w prywatnym życiu Petera,, brakuje tylko jakiegoś klona, bo (Green/Red/Hob)Goblin jakiś jest ::)
Choć z drugiej strony po koledze Pisuli spodziewałem się jednak lepszego rozpoznania tematu i mniejszej ilości błędów.Przecie oni standardowo nie wiedzą o czym mówią. Do tej pory mam traumę po ich omówieniu zwiastuna Wiedźmina od Netflixa.
Marta wydaje się oczytanaZwłaszcza gdy oglądając zwiastun wiedźmina złożony po części ze scen z "mniejszego zła" zastanawia się czy to opowiadanie, ponoć jej ulubione, znalazło się w serialu.
Może z okazji 30-lecia jakieś głosowanie na najlepsze komiksy wydane przez TM-Semic? Byliby chętni na taki plebiscyt?Wygra Weapon X :) Ewentualnie Zabójczy żart. Ja bym zagłosował.
Wygra Weapon X :) Ewentualnie Zabójczy żart.
Nowy Akt poświęcony jest wydawnictwu Tm-Semic, ale pojawiają się opinie, że w sumie niewiele tego, a dodatkowo występują jakieś błędy rzeczowe w artykułach. Ktoś ma, czytał? Może polecić? Jest to warte nabycia dla osoby pamiętającej te czasy?
A nie było to przypadkiem tak, że filmowy Punisher z Dolphem Lundgrenem był wtedy hitem wypożyczalni?Ciężko stwierdzić - premierę miał w '89 (tak samo jak Batman Burtona, a seria z Batmanem wystartowała później) i wątpię, czy tak od razu był znany w Polsce, już nie wspomnę o dostepności VHS'ów czy samych magnetowidów dla wszystkich.
,,Punisher" zawitał do nas w efekcie propozycji jednego z przedstawicieli szwedzkiego Semica. Ponoć gość miał wyobrażenia, że ówczesna Polska to taki dziki wschód gdzie mieszkańcy wybierając się np. po chleb na co dzień widują porachunki między watahami uzbrojonych po zeby gangsterów. Stąd doszedł do wniosku, że tak ,,bliskie" naszym realiom klimaty mają spore szanse się przyjąć, a panowie uruchamiający polskiego Semica najwyraźniej nie oponowali.To chyba też mocno naciągana historia. Warto wspomnieć, że Punisher zawierał też Shadowmasters, gdzie nie kojarzono Polski chyba z samurajami... Być może zadecydowała popularność Franka w Szwecji i to, że właśnie on u nas zadebiutował, również mnie cieszy, a nie jeden ze wspomnianych przeze mnie wyżej tytułów.
Ciężko stwierdzić - premierę miał w '89 (tak samo jak Batman Burtona, a seria z Batmanem wystartowała później) i wątpię, czy tak od razu był znany w Polsce, już nie wspomnę o dostepności VHS'ów czy samych magnetowidów dla wszystkich.
Moze gdyby wtedy dano nam te Tajne Wojny z 1984 roku w dwóch Mega Marvelach, byłoby lepiej? A tak rządził X-Cutoner Song i Wolverine.Te Tajne Wojny wg. mnie były przereklamowane (i to dosłownie, chyba miały głównie służyć sprzedaży ludzików, czy jakichś dziwnych pojazdów, które specjalnie się tam pojawiły, zabieg wzięty skądinąd z TF), szczerze, to dobrze, że ich nie dali. Nie tylko te MM rządziły, bo był dobry m.in. Torment, DD czy SS.
Dlatego nie twierdzę również, że wpływ na wydanie u nas komiksu Punishera miał film, w przypadku Batmana to oczywistość, ale chodziło mi nie o adaptację, a regularną serię, która pojawiła się dopiero w '91.
Zawsze dziwiło mnie czemu Tm-Semic tak "spieprzył" Conana. Przypomnę, że w 1993 roku wydali 6 zeszytów (po 32 str.), a w roku kolejnym 3 zeszyty (po 64 str.) - były to historie z lat 70-tych.
No i właśnie, uważam, że po prostu ruszyli z tym bohaterem zdecydowanie za późno, dzięki "tomikom" z opowiadaniami, Conan był znany już pod koniec lat 80-tych i cieszył się sporą popularnością.
A ja proponuje (kolejny raz chyba) zapoznać się z tą publikacją niż snuć domysły
(https://scontent.fwaw8-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/p720x720/116909517_4726307760728393_8840137128799734346_o.jpg?_nc_cat=103&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=i0Jzw2wJZiIAX-pIhMd&_nc_ht=scontent.fwaw8-1.fna&_nc_tp=6&oh=a523756d3785a94e9058b18c3a5efb10&oe=5F4E4D75)
zdjęcie pożyczone z DC Maniaka
A pomyśleć, że nakład tej książki wynoszący niecałe 500 egzemplarzy sprzedawał się bodajże przez ponad dwa lata...
Dostali to, co dyktowali im Szwedzi.Wychodzi na to, że pokolenie Semica ukształtowali Szwedzi - czyżby 2-gi potop?
A ja proponuje (kolejny raz chyba) zapoznać się z tą publikacją niż snuć domysły
"Notabene fajnie by było gdyby któryś z naszych wydawców pokusił się na publikacje zbiorczego albumu z "Mistrzami Cienia". Tym bardziej, że ten od jakiegoś czasu jest już dostępny w wersji anglojęzycznej.
Czytając narzekania na styl Kirbiego i jego dzieła przypomniało mi się jak Marvel Arek pisał, że największy żal polski czytelnik miał na czarno białe rysunki w Batman: Black and White.
Batman #50 - MachinyBatman #75
przez masę zwrotówTakim komiksem na pewno był "Sąd nad Gotham", który pod względem komercyjnym okazał się spektakularną klapą i przyniósł Semikowi duże straty. Machiny raczej tak spektakularną klapą nie były.
Z „Sądem nad Gotham” nie było przypadkiem tak, że z uwagi na lepszą jakość wydania był on dużo droższy niż przeciętny semic i nie sprzedał się właśnie przez wysoką cenę?
O przepraszam - największy żal to był o ohydne i niezrozumiałe Batman #75 - Machiny. Jak Marvel Arek narzekał, że polscy czytelnicy niedorośli do dobrych (jego zdaniem) komiksów i że przez masę zwrotów, więcej nie będą wydawać wybitnych komiksów, bo tłuszcza ich nie docenia.A czy był to jedyny powód słabej sprzedaży, tzn. dobór wydawanej treści? Sam osobiście wolałem Marvela, DC wybiórczo, groteskowy rysunek Bisley'a mi nie podchodził, a pewien boom na komiksy tez chyba wygasał, na rynku pojawiło się wiele innych gadżetów.
polscy "znafcy" sobie poczynali śmiało.
Zmarły w ubiegłym roku Maciej Parowski był jedną z kluczowych osób w historii polskiego komiksu. Niezależnie od trafności Jego opinii, posługiwanie się prymitywnymi określeniami typu "znafca" jest po prostu wulgarne i poniżej elementarnego poziomu konwersacji na forum. Mam nadzieje, że moderacja zachowa się w sposób adekwatny ::)
Posługiwanie się określeniem "znafca" nie jest wulgarne, samo określenie też nie.
Ironiczne, kpiące, tak. Może nawet nietaktowne w stosunku do zainteresowanych i pogardliwe, ale nie wulgarne.
Zobacz - Parowski był znafcą. Turucorp jest tfurcą. Nayroth jest forumofcem...
Podżeganie do wprowadzenia na forum cenzury na tego rodzaju sformułowania to niebezpieczna zbawa i powinno się to tępić.
Ale zwracam honor panu Parowskiemu, bo później przynajmniej choć przyznał się do błędu i przeprosił za swoje błędne tezy.Szkoda, że ty nie potrafisz przepraszać.
@turucorp, Wiesz, kiedy apelujesz o utrzymanie minimalnego poziomu dyskusji, a w następnym zdaniu sugerujesz że druga strona toleruje "s*anie na groby" to jest to mało wiarygodne. Raczej utwiertdziłeś w przekonaniu że na potrzeby rozgrywania personalnych, forumowych wojenek jesteś w stanie posłuzyć się nieżyjącymi osobami jak tarczą. I to jest większy brak szacunku niż jakakolwiek epitety (przydomki) odnoszące się do ich działalności :(
@turucorp, Wiesz, kiedy apelujesz o utrzymanie minimalnego poziomu dyskusji, a w następnym zdaniu sugerujesz że druga strona toleruje "s*anie na groby" to jest to mało wiarygodne. Raczej utwiertdziłeś w przekonaniu że na potrzeby rozgrywania personalnych, forumowych wojenek jesteś w stanie posłuzyć się nieżyjącymi osobami jak tarczą. I to jest większy brak szacunku niż jakakolwiek epitety (przydomki) odnoszące się do ich działalności :( Uważam ze takich "obrońców" ś.p. Parowski nie potrzebuje, jego dorobek sam się doskonale broni, a to że nie był nieomylny w kwestiach przewidywania przyszłości, to żadna obelga.Jestem pod wrażeniem, dawno nie widziałem tak idiotycznego toku rozumowania. Gdyby nie obrzydliwość wynikająca z tego czego ów pokrętna logika dotyczy, to byłby to niewinny przykład odwracania kota ogonem.
@turucorp, przyznaje że przeholowałem w Twoją stronę i uderzyłem poniżej pasa. Ale argument moderatorskiej pałki i ograniczanie swobody wypowiedzi, to coś co mnie mocno trigeruje i w tym wypadku poniosło mnie w niefajną stronę. Niepotrzebnie..
Ale wiesz, że ja skrytykowałem opinię a nie człowieka?No chyba jednak nie jest to krytyka opinii
polscy "znafcy" sobie poczynali śmiałoa raczej osoby.
Przez właśnie takie zdanie establishmentu kulturalnego w Polsce, przez 20 lat mieliśmy trudności w nadganianiu Zachodu w tym segmencie.Jakby było zainteresowanie komiksami superbohaterskimi po 2000 roku to DK, FunMedia, Tm-semic czy Mandaragora nie zniknęłyby z rynku wydawniczego, a Egmont nie wydawałby pamiętnego "jednego" Batman na rok. To nie jest wina "establishmentu" jak tu próbujesz znowu ubliżać Parowskiemu. Ludziom się po prostu znudziło. W tym czasie natomiast dobrze rozwijała się scena komiksu niezależnego, czy też wychodziła masa komiksu europejskiego, który obecnie jest w odwrocie. Patrząc jak się rynek zachowuje, za kilka lat ten trend może się odwrócić. Postawię nawet śmiało tezę, że już to się dzieje i komiks superbohaterski pomimo dużej ilości go na rynku, zostaje powoli wypierany z niego.
@turucorp
Ale wiesz, że ja skrytykowałem opinię a nie człowieka? Nawet go nie znam i nie wiedziałem że nie żyje. Tylko z całym szacunkiem - nawet jeśli niedawno odszedł, mam prawo wyrazić swoje zdanie o tym co on pisał 30 lat temu. I się z nim nie zgodzić. Zwłaszcza jeśli ta wypowiedź odnosi się lekceważąco do danego tematu i to tylko dlatego, że jej autor uważa amerykański komiks superhero z góry za niepoważny, naiwny, "gorszy" od innych. Uważam to za złe i niesprawiedliwe podejście i będę je zawsze krytykował. Przez właśnie takie zdanie establishmentu kulturalnego w Polsce, przez 20 lat mieliśmy trudności w nadganianiu Zachodu w tym segmencie.
Może rozbudowali by jednak ofertę o komiksy ambitniejsze.
Zakładając, że Semic dotrwały do 2010 roku, byłby dziś potentatem wielkości Egmontu.
kupował bym z chęcią jakieś fajne zeszytowki 😊A co stoi na przeszkodzie żebyś tego nie robił? Możesz kupować oryginały na Atomie i Multiversum. Możesz kupować świetne polskie serie jak Wydział 7. Z superbohaterskich masz Białego Orła (to jest komiks pokroju tego co wydawał Tm-Semic), Szpaka, Lisa i kilka innych. A jak lubisz klasykę to masz jeszcze Żbika do wyboru. Cenowo nie ma co liczyć na niższą cenę niż jest to obecnie.
Przecież Egmont też próbował z świeżymi, cenionymi tytułami (Diabeł stróż, Hush, Ultimates), i fakt, że zaniechali tych prób o czymś świadczy.
Świadczy o tym, że Egmont wydaje superhero tylko gdy ktoś inny wydaje superhero. Bo w innym wypadku zostaliby przy pozycjach dla młodszych i ewentualnie europejskich tytułach.Nie, świadczy tylko o tym że Egmont wydaje do co się w danym momencie sprzedaje. Jakbyś wyściubił nos z superbohaterów to byś to widział, czego przykładem jest wejście ostro w Vertigo i próby (nieudane) z Image. A ostatnio także wciskanie się na rynek edycji limitowanych/kolekcjonerskich/specjalnych.
Przez właśnie takie zdanie establishmentu kulturalnego w Polsce, przez 20 lat mieliśmy trudności w nadganianiu Zachodu w tym segmencie.To ja tylko przypomnę, że koniec lat 90-tych i początek lat 2000 to rozkwit szerokodostępnego internetu w Polsce. To spowodowało, że szeroko pojęta młodzież wolała "kieszonkowe" ładować w produkty związane z tym medium, niż w komiksy.
Jak wg. Was potoczyłyby się losy TM-Semic, gdyby nie upadło na przełomie stulecia? Czy zostałoby w sztywnych ramach superhero? Może rozbudowali by jednak ofertę o komiksy ambitniejsze. Jak i czy w ogóle w takiej sytuacji rozwinąłby się KŚK?Myślę, że gdyby TM-Semic przetrwał ten trudny okres to byłby dziś tu, gdzie jest Egmont.
Ja myślę, że to co się stało, stać się musiało - kierunek jaki obrali, sposoby dystrybucji, formę i jakość wydania, to wszystko co sprawdziło się w realiach lat 90-ych, nie miało szans przynieś sukcesu w następnej dekadzie. Za późno spostrzegli, że rynek się zmienił i za późno wprowadzali jakieś zmiany. To w jakim kierunku by poszli, widać było po odrodzeniu TM-Semic w postaci Fun Media - wciąż to było ograniczanie się do superhero (+Lobo i jakiś Aliens), kiedy czytelnicy wychowujący się na ich komiksach, już pochłaniali rzeczy typu Sin City, Sandman, Kaznodzieja, Hellboy...To znaczy rynek zmienił się jak? TM-Semic próbował chyba wszystkiego. Manga, dziecięce, ambitniejsze super-hero, wydania grubsze, bardziej ekonomiczne, bardziej ekskluzywne, kumulacja tytułów, eksperymenty z nowymi tytułami. Nic nie pomogło.
Może wydawnictwo nie zauważyło, że czytelnik podrósł. Ale nie to uważam za czynnik przesądzający o spadku czytelnictwa.Mieli MM i WS i historie typu Machiny dla bardziej dorosłego odbiorcy i jakoś wszystko nie pykło.
Wydaje mi się, że na pewno rozbudowali by ofertę o grubsze komiksy. MM i SW to było co na co czekało się najbardziej.
Jestem trochę przewrażliwiony po ostatnich atakach na Baranowskiego i Rosińskiego na FB,Możesz coś bliżej powiedzieć w tym temacie czy masz na myśli jakąś grupę ? Czy jakieś inne rzeczy/stronki ?
To znaczy rynek zmienił się jak?
@Michal81OK. Problem jest taki, że nikt nie da 10 zł za jeden zeszyt kiedy może kupić w promocji w internecie takie Marvel Now za 25, gdzie ma 5-6 zeszytów w zbiorczym.
Chodziło mi o wydawnictwo, czyli ich zeszytowki tak jak Bazyl brałby "heczety".
A co do zeszytowke to trochę od czasu do czasu kupuje, Białego Orła znów kompletuje, chce wejść w Wydzial7. Co do zeszytów z USA to już sporadycznie odświętnie.
OK. Problem jest taki, że nikt nie da 10 zł za jeden zeszyt kiedy może kupić w promocji w internecie takie Marvel Now za 25, gdzie ma 5-6 zeszytów w zbiorczym.
Możesz coś bliżej powiedzieć w tym temacie czy masz na myśli jakąś grupę ? Czy jakieś inne rzeczy/stronki ?
Transformers, które nr z Kolekcji Hachette?
Jeśli chodzi tylko o TM Semici w Kolekcji, to będzie tak.
Z tego co kojarzę, to Semic zaczął mieć problemy w 1998. Była to spółka półamatorska i zabrakło im profesjonalizmu. Gdy zwijał się Pegazus, to twórcy zainwestowali w napoje gazowane i do tej pory piję ich pyszną Colę Original z Biedronki. Gdy Semic miał problemy, to należało już wtedy łapać srokę za ogon. Gdyby wiedzieli, że jeśli przetrwają 15 lat, to będą na szczycie, wtedy może by się ogarnęli. Byli wydawnictwem. Mogli pójść w książki, a komiksy trzymać jako dodatek. Uważam, że zabrakło im zmysłu biznesowego. Na prowizorce można było lecieć w latach 90-tych, gdy ustrój się zmienił i ludzie to łykali. Potem już mieli wymagania.
popatrzcie co jest teraz - wszystkie wydawnictwa wydające superhero to oddziały zagranicznych spółek. Mucha, Hachette, Egmont, Eaglemoss. Mandragora upadła, a pozostałe małe, polskie wydawnictwa wydają inne komiksy ale nie Marvel lub DC. Sideca tylko zapowiedziała DD i też padła. To jest zagadnienie które stanowi da mnie zagadkę. Chyba że znowu winny jest ten panujący od 30 lat pogląd w Polsce, że komiksy są dla dzieci i nie jest to poważny biznes. Dlatego nie można zebrać kapitału na taką działalność. Mamy masę polskich wydawnictw książkowych, trochę komiksowych, ale żaden podmiot nie wyda superhero. Tylko polskie oddziały. Przykre.
Nasuwa mi się pytanie np Garfield wydany teraz przez Egmont zawiera coś co wydało Tm-Semic?
Tego Ghost Ridera, nie mam - tylko numer z GR 2099. W ogóle Duch Zemsty był w latach 90-tych na topie i dostał aż 3 MM. Dziwne, że nie ruszono z solową serią o nim naszym kraju.
Ciekawostka ktoś wydrukował sobie The Punisher 1/1990 na papierze kredowym, pierwszy raz się z czymś takim spotykamCiekawostka ciekawostką, ale na marginesie, miałem olx-ową styczność z tym gościem
https://m.olx.pl/oferta/punisher-1-1990-wydruk-a4-kreda-CID751-IDIiqNh.html
Ja swoje wsadziłem do zwykłych koszulek, wczepiłem do segregatora i postawiłem na półce na regale. I się trzymają bez zarzutu.
Biale "plamy" wygladaja na grzyb/plesn. Sam borykalem sie na poczatku z tym problemem.
Jeśli to grzyb/pleśń to czy ona może przeskoczyć na "zdrowe komiksy"? A jak poradziłeś sobie z tym problemem? Da się to usunąć jakoś?
@Spiridon napisz w jakiej pozycji były przechowywane Semici, pionowo czy poziomo? Niezależne pytanie - czy były ściśnięte, tj. jeśli pionowo to mogłeś wyciągnąć lekko pojedynczy zeszyt ze środka czy nie? Poziomo (jeden na drugim) to raczej logiczne że by się nie dało wyciągnąć, ale ile tego na stosie było itp.. Spójrz na tylne okładki sąsiadujących zeszytów i co się na nich pojawiło, mam na myśli miejsca w których na okładce przedniej Sanctum pojawiły się białe "plamy" - co się pojawiło na tylnej okładce zeszytu stykającego się z Sanctum?
Semici leżały poziomo w kartonie w stosach. Nalot występuje i z tyłu i z przodu okładek. Ciężko stwierdzić czy się odbija lustrzanie na poprzedzającym zeszycie a jak są jasne tyły to tego tak nawet za bardzo nie widać. Co ciekawe środek komiksów poza lekkim zżółknięciem stron przy krawędziach nie wykazuje żadnych wykwitów. Jakby te kredowe okładki były najbardziej narażone. No cóż założyć muszę że to faktycznie coś w typie grzyb/pleśń i najgorsze egzemplarze zutylizuję a te tylko muśnięte nalotem postaram się jakoś doprowadzić do porządku.Myślałem że uda się wykluczyć lub potwierdzić inną możliwą przyczynę/skutek, czyli reakcję jaka mogła wystąpić w miejscach docisku okładek, reakcję samego druku/tuszu wskutek właśnie docisku z katalizatorem w postaci wilgoci i/lub "utleniania" (uogólniam). Komiksy leżąc w podobny sposób przez ponad 20 lat mogłyby ulec czemuś takiemu, a zdjęcia na moje oko nie pozwalają dokładnie określić. Z tym że wciąż mam wątpliwości co do przyczyny, bo skutek wygląda na to, że przynajmniej miejscowo jest na tyle poważny, że usunięcie "zabrudzeń" możliwe nie będzie. A do sedna dobrze by było dojść, bo jeśli jest to rzeczywiście grzyb/pleśń, to w miejscach gdzie nie wniknęło to w "strukturę" da się usunąć, a jeśli jest to wynik powolnej reakcji pomiędzy dwoma ściśniętymi okładkami, to z założenia nie jest to "naleciałość" a problem "wewnętrzny". Chociaż z tego co piszesz - jeśli tylne okładki są jasne i nic nie widać, to raczej wygląda na to co piszą inne osoby, gdyby to była reakcja jak sugerowałem, to na okładkach byłby "mix" (tj. jeśli sąsiadował ciemny przód z jasnym tyłem, to te "zabrudzenia" byłyby jasne na ciemnym przedzie a ciemniejsze na jasnym tyle).
Rozwijając myśl - Semici rozumiem sentyment, pamiątka itp., więc nie ma co nad tym myśleć, taki cykl życia komiksu :) Nakłady tego były duże i sporo ludzi to po prostu ma (w lepszym lub gorszym stanie), także na kosmiczny wzrost wartości bym nie liczył, ale każdy ocenia po swojemu - są specjalistyczne środki do ochrony papieru przed czynnikami zewnętrznymi i skutkami ich oddziaływania, idę o zakład że kolekcjonerzy nawet komiksów (tacy kolekcjonerzy z definicji, gdzie masz osobne domy na zbiory itp.) korzystają z różnych technologii tego typu, kwestia do przemyślenia "na starość" ;)Semiki jak Żbiki. Niby nakłady duże, ale ciekawsze numery zachowane w dobrym stanie mogą sporo przybierać na wartości. Obserwuję allegro i jeszcze dwa lata temu można było zebrać większość serii za grosze. Teraz np. wybrane numery Batmana potrafią sprzedawać się w okolicach 60 zł.
P.s. Czy w Powrocie Lobo jest okladka z tylkiem Lobo czy dali ta ocenzurowana w spodniach, przez te chora poprawnosc polityczna?
P.S.2 Kiedy wreszcie w USA wydadza TPB z Lobusiem, az tak sie go boja...
Portret Bekarta to Ostatni Czarnian, Powrot Lobo i Paramilitarne Swieta Specjalne. Na kredzie, z dobrymi kolorami.Tym mnie uruchomiłeś, wcześniejsze odpowiedzi były zgodne ze stanem faktycznym, ta cytowana niekoniecznie, więc czym prędzej chcę sprostować :)
Tym mnie uruchomiłeś, wcześniejsze odpowiedzi były zgodne ze stanem faktycznym, ta cytowana niekoniecznie, więc czym prędzej chcę sprostować :)
Wlasnie sobie nabylem Judge Dredd vs Predator od Tm Semica i na koncu sa dodane 3 okladki i pod logiem Dark Horse jest logo Egmontu (taka ta stara buźka) czy to okladki z ktoregos egmontu europejskiego czy moze nasz egmont wydawal te mini serie?
Jak nie ma ciśnienia, to prawie zawsze można sprzedać dany komiks w zakładanej wcześniej cenie.Chyba w marzeniach. Chciałbym zobaczyć jakiś dowód, np. wynik na poziomie 120 zł w zakończonych aukcjach allegro za pojedynczy zeszyt.
https://archiwum.allegro.pl/oferta/bdb-wydanie-specjalne-1-90-batman-adaptacja-filmu-i10675264195.htmlRozwala mnie opis: "Komiks praktycznie nie do dostania w takim stanie. Polecam". Problem, że zdjęcie jest tak mało ostre, że nie raczej nie można określić jaki to stan. ;D
Bibliotekarz pisal ze nic nie sprzedaje sie powyzej pulapu 50zl wiec dalem linki.Pisałem, że sam zapłaciłem za jeden 60.
Wiedzieliscie ze mieli reklame tv ?
Właśnie zaczął mi się urlop, siedzę sobie przy piwku i wymyśliłem sobie że chciałbym mieć pierwszy numer Spider-mana (1/90 TM-Semic) w ramce na ścianie. Ale idąc dalej, czy ta okładka pojawiła się kiedyś w oryginalnym wydaniu Spider-mana?
Wiem, że wiele osób ma sentyment do wydań semicowych, ja sam ma bardzo duży szacunek dla tego wydawnictwa, ale na pewno nie do ich zeszytów, które obecnie uważam po prostu za makulaturę.
Dla mnie zeszyty semicowe nie mają wartości. Sorry, ale jeśli kogoś jara 3 zeszytowe wydania X-men X-Tinction Agenda i to jeszcze z przyciętym trzecim zeszytem to nie mamy o czym rozmawiać. To jest po prostu makulatura.
X-Cutioner Song, które też zostało przycięte o jeden zeszyt. Sorry nie pogadamy. Te zeszyty to nadal makulatura.
Pisze, że zeszytowki Tm-semic nie mają żadnej wartości poza makulaturą. (...) przy pełnieszych wydaniach, gdzie poprzednio zeszyty były cięte nawet ze stron czy kadrów, to one tracą na wartości i są zwykła makulaturą.Co to za krucjata Michale? ;) Poprzednio było tak czy inaczej sporo głosów o Semicach, wtedy właściwie zobaczyłem że na forum jest dużo osób w jakiś sposób 'przeciwnych' Semicom (jeśli można tak to określić w ogóle).
"Batman: Miecz Azraela" (...) boję się tylko jak te stare zeszyty będą się prezentować w takim tomiszczu, zwłaszcza "Azrael", gdzie kartki były zadrukowane aż po brzegi. Znając Egmont może wyjść raczej przyzwoicie.Jeśli chodzi o jakość to akurat Miecz powinien zyskać, żywe kolory i dużo czerni. Już zapomniałem jak ten komiks wyglądał - bliżej mu do Hellboya niż późniejszego Daredevila Quesady, ale mimo tego na kredzie zyskać powinien.
EDIT: Jeśli ktoś ma taką możliwość, to bardzo polecam lekturę niepozornej objętościowo książki "Tm-Semic" Łukasza Kowalczuka gdyż po jej lekturze z pewnym zawstydzeniem zauważyłem że wbrew pozorom o tym wydawnictwie wiem prawie wszystko (w końcu byłem tam, a później śledziłem każdą dostępną garść informacji na ten temat), ale jak się okazuje byłem w błędzie :-) Jest tam też trochę o niechlubnym "poprzedniku" w postaci publikacji "Superman 50 lat".Każdy może przeczytać, bo Łukasz udostępnił to w sieci i jest możliwość pobrania za darmo (https://patronite.pl/post/14895/74-dobro-24-moja-ksiazka-o-tm-semic).
Każdy może przeczytać, bo Łukasz udostępnił to w sieci i jest możliwość pobrania za darmo (https://patronite.pl/post/14895/74-dobro-24-moja-ksiazka-o-tm-semic).Tak, ja mam właśnie z tego źródła, zdaje się przeczytałem na telefonie w pdfie :-) Wcześniej był problem z dostępnością papierowych egzemplarzy, nakład się wyprzedał.
TM Semic wychodził te 8 lat, potem jeszcze próbował jako Fun Media.
Wcześniej był problem z dostępnością papierowych egzemplarzy, nakład się wyprzedał.
Właśnie ci napisałem, że NIE będę przepłacał za stare TM Semici, bo dla mnie nie są warte 20-30 zł za 52 strony gazetowego papieru. Ja jak dokupowałem to zawsze za mniej niż 10 zł. Pogrzeb Supermana i Rządy Supermana kupowałem parę lat temu po 7-8 zł za sztukę, Punishery nawet za mniej.Ja ci tylko przypomnę że jak pisałem, że stare semici nie są warte więcej niż zwykła makulatura to mnie tu cisnąłeś. A teraz nagle oburzenie jak ci zwracam uwagę, że wcale lepszy w tej kwestii nie jesteś
Ja ci tylko przypomnę że jak pisałem, że stare semici nie są warte więcej niż zwykła makulatura to mnie tu cisnąłeś. A teraz nagle oburzenie jak ci zwracam uwagę, że wcale lepszy w tej kwestii nie jesteś
93 czy 95? To dosc pozno zaczeliście kupowac czy zaczęto wam kupować.Ale ty go tak nie ciśnij bo się chłopak zamknie w sobie.
Ale ty go tak nie ciśnij bo się chłopak zamknie w sobie.
Nie ma to jak przepłacać za komiksy z powycinanymi kadrami. 🤔Jest pewne grono osób, które za komiksy z powycinanymi kadrami w bdb czy idealnym stanie jest gotowe sporo zapłacić.
Jest pewne grono osób, które za komiksy z powycinanymi kadrami w bdb czy idealnym stanie jest gotowe sporo zapłacić.To już lepiej inwestować ta kasę w oryginały, albo Żbiki. Nic nie zmieni, że wydania Tm-semic nie są warte więcej niż makularuta.
Ktoś skomentował mój filmik o Spider-Manach TM Semic, że 1998 to najrzadszy rocznik na rynku wtórnym. Ktoś to może potwierdzić? Ktoś próbował kompletować te Pajączki?
Nic nie zmieni, że wydania Tm-semic nie są warte więcej niż makularuta.Stany poniżej bdb owszem. Powyżej stanu bdb, to co piszesz nie jest prawdą.
Stany poniżej bdb owszem. Powyżej stanu bdb, to co piszesz nie jest prawdą.Wybacz, ale pełne zeszyty w kolekcji Pojedynków Marvela są lepsze i watościowsze, bo chociaż posiadają komplet kadrów w porównaniu do zeszytówek Tm-Semic. Co do stanu to fanatycy Żbika by się z tobą nie zgodzili. Tam klejone taśmą Żbiki potrafią chodzić po jeszcze bardziej zawrotnych cenach. Przy takiej ilości pełniejszych wznowień nadal uważam, że to jest makulatura.
michał81, mam wrażenie że albo się nie rozumiemy, albo nie chcesz zrozumieć pewnej rzeczy. Stare Semici w ładnym stanie czy tego chcesz czy nie sprzedają się za niezłe pieniądze. Czy to makulatura? Jeżeli patrzysz przez pryzmat jakości wydania, to ok. Tyle tylko, że te komiksy czy tego chcesz czy nie są coś warte.Są warte tylko tyle ile zapłaci za nie jakiś napalenie, tak jak w przypadku Żbików. Nie zmienia to faktu, że ceny są przesadzone, bo warte jest to tyle co makulatura.
A że były wznowienia? Fajnie tyle że czemu w takim razie takie pierwsze wydanie Action Comics jest tyle warte? Toż to w ogóle makulatura i ramota nieziemska.Mówisz o oryginalnym AC, a nie o przedruku w języku obcym z wyciętymi kadrami.
Są warte tylko tyle ile zapłaci za nie jakiś napalenie, tak jak w przypadku Żbików. Nie zmienia to faktu, że ceny są przesadzone, bo warte jest to tyle co makulatura.No dokładnie jak każdy inny komiks, włącznie z tymi, które w Stanach chodzą po miliony dolarów. Tamte też są fizycznie warte tyle, co makulatura, na której je wydrukowano.
makularuta.
Mi pierwsze kupowano 91, a 92 to bylem "na biezaco" choc jeszcze jakis czas przegapialem sporo numerow.
Jest pewne grono osób, które za komiksy z powycinanymi kadrami w bdb czy idealnym stanie jest gotowe sporo zapłacić.
Dobór i cięcie historii - ekipa robiła co mogła, żeby polski czytelnik był w stanie połapać się w tych całych rajtuzach. Kto wtedy miał oryginalne wydania, dostęp do internetu?? Zresztą spotkałem się z niejedna opinią, że ich " nożyczki" nie raz to było mistrzostwo w nadawaniu historiom sensu. Akurat wycięcie jakiś kadrów/stron było wtedy uzasadnione.Słowo klucz "wtedy". I tak jak wtedy mogłem na to przymykać oczy, tak teraz mogę napisać znając oryginały, że te zeszyty są warte tyle co makulatura. Jak pisałem wiele razy ma szacunek do Semica i tego jak zaszczepił popularność superbohaterów, ale nie do jego zeszytów w obecnej chwili.
Jak ty się urodziłeś w 1980 roku to nic dziwnego, że wtedy tak miałeś. Ale nie każdy jest tak stary jak ty. ;)
Tylko jak nowe tłumaczenie będzie za bardzo zbliżone do tłumaczenia z TM-Semic to tłumacz może zostać posadzony o plagiat i stąd pewnie te różnice.
Poważnie ? Posądzony w sensie wśród społeczności tłumaczy/wydawców/czytelników czy dosłownie posądzony z jakimiś konsekwencjami prawnymi ? Bo to drugie wydaje mi się niedorzecznością, przecież czasami spore warstwy tekstu mają tą najbardziej cisnącą się na myśli wersję tłumaczenia.
Ze co Egmont robil ? Cyba im chodzi ze jak przejal/kupil firme tak?Chodziło raczej o szwedzki oddział Egmontu.
StronaKopie:
https://www.kzet.pl/2003_07/tmsemic_tabela.htm
nie działa
1) To mogą być Przygody młodego Indiana Jonesa,Cześć. Pogooglałem. Jest to Młody Indiana Jones 3/93: https://allegrolokalnie.pl/oferta/indiana-jones-393-31993-tmsemic-dkp
(https://i.ibb.co/PG8NqWf/20231017-080043.jpg) (https://ibb.co/F4tKRYj)
Ja widzę też, że mimo 34 lat na rynku, w segmencie superhero Egmont Polska dalej nie ma własnej wydawniczej strategii, tylko bazuje na konkurencji.Ma strategię - od kilku już ładnych lat konsekwentnie wydaje bieżące ongoingi Marvela i DC. Wybiera z oferty te serie, które mają szanse się sprzedać w Polsce (Spider-Man, Avengers, Batman).
A Ty Bazyl chcesz więcej nowości z superhero? Przecież to co teraz wychodzi jest jeszcze gorsze niż to co dostaliśmy.
Więc dostajemy klasykę. Bo to się sprzedaje. Nawet jeśli fabularnie te komiksy nic ciekawego nie wnoszą.
Regularnie przez ponad rok kupowałem i czytałem wszystkie TM-Semic. Aż wreszcie powiedziałem - dość. Jeśli to ma być ten legendarny, amerykański, najlepszy komiks, to jednak nie dla mnie ta zabawa.
TM-Semic skutecznie wyleczył mnie z komiksów, które zacząłem uważać za niższą formę literatury i kompletnie straciłem zainteresowanie tym medium. Wróciłem dopiero ponad dekadę później, kiedy dostałem w prezencie pierwsze dwa tomy "Strażników", dokupiłem "V jak Vendetta" i zobaczyłem, że jednak jest w tym coś więcej.
Przez ponad rok kupowałeś wszystko i dopiero stwierdziłeś, że to niższa forma literatury?
Strzelam, ze byles nieco starszy niz typowy Michaś, Krzyś czy inny, typowy czytelnik tego wydawnictwa. Amerykanscy superhero, ktorych do tej pory widywali u kuzyna na satelicie, wreszcie zawitali na polska ziemie. Dla wielu dzieciakow tm-semikowe tytuly, zjadaly wszystko co sie do tej pory ukazywalo. Po kilku latach mi przeszlo, ale sam poczatek wspominam bardzo dobrze, choc wiem, ze to glownie nostalgia.
Wielka gratka dla wszystkich fanów TM-Semic i polskiej popkultury lat 90.! Już we wrześniu 2025 roku, podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi (27-28 września), światło dzienne ujrzy publikacja Projekt Rust – wywiad rzeka z Marcinem Rusteckim.
Marcin Rustecki to postać legendarna. Jako kultowy redaktor naczelny wydawnictwa TM-Semic, 35 lat temu wprowadził do Polski superbohaterów z Marvela i DC, kształtując wyobraźnię całego pokolenia. Ale Rustecki to nie tylko wydawca – to także twórca komiksowy o niezwykle charakterystycznym stylu, a przede wszystkim wspaniały człowiek i niezrównany gawędziarz.
Do wspomnień i powrotu do przeszłości namówił go Jakub Demiańczuk, dziennikarz Polityki, gdzie zajmuje się szeroko pojętą popkulturą, a także były redaktor naczelny kultowego miesięcznika Ślizg.
Projekt Rust to nie tylko zbiór niesamowitych historii i wspomnień. Książka będzie bogato ilustrowana licznymi zdjęciami z ery TM-Semic (i nie tylko) oraz unikalnymi ilustracjami autorstwa Marcina Rusteckiego.
Wydawca, BUM Projekt, zapowiada, że w najbliższych tygodniach będzie odsłaniać kolejne karty i informacje związane z publikacją, która uświetni 35-lecie TM-Semic.
(Uwaga: Zamieszczona grafika nie jest okładką książki. Autorem zdjęcia jest Daniel Hilbrecht, którego prace znajdziecie również w książce!)
A ja miałem wszystko co wydał TM-Semic i Fun Media. Wszyściutko.... Oczywiście nie wiem na pewno, ale mam silne przypuszczenia, że nie masz na myśli tego co piszesz, bo TM-Semic to też m.in. takie tytuły:
Dzisiaj, kolejny raz, chciałbym się pochylić nad jednym z najrzadszych tytułów wydanych przez TM-Semic.
ROMANS
Najprawdopodobniej wyszło 7 numerów - 1/91, 1-6/92. Jedyne źródło, które o tym mówi to Biblioteka Narodowa, która posiada najprawdopodobniej wszystkie te egzemplarze. Czy wyszło tego więcej? Niewiadomo. Członkowie redakcji wspominają tylko o tym, że tytuł taki był i szybko został skasowany, bo się nie sprzedawał. I że to był u nas magazyn z opowiadaniami, a nie stricte komiks i że drukowano w nim listy od czytelników (głównie Pań) w których opisywały swoje miłosne przygody 🙂 Możemy zatem założyć, że na tych 7 numerach stanęło. Ale...
Przeszukując internet natrafimy na szwedzkie wydanie "Romansu". Możemy trafić na kilka numerów i wychodzi na to, że to u nich był w całości komiks 🙂
Jak to było u nas? Tego dowiemy się dopiero wtedy jak ktoś z Warszawy pójdzie do Biblioteki Narodowej i poprosi o pokazanie mu "Romansu" i porobi zdjęcia i je nam tutaj pokaże 😃
Wtedy będziemy pewni na 100% czy to był komiks czy magazyn 🙂 Ktoś chętny?
Poniżej zdjęcia dwóch szwedzkich numerów 👇
Od tego to wszystko się zaczęło, czerwiec 1990r:Czerwiec,1990.. To fakt ale..
Czerwiec,1990.. To fakt ale..U mnie też tak było(wtedy mieszkałem w Radomsku). Najpierw przeczytałem numery 2/90 :)
U mnie w mieście ( nie wiem jakim cudem ) pierwsze w tym mcu wyszły nry 2/90 - Punisher, ten gdzie udawał belfra w High Schoolu i Spidey z Juggernautem))) Taka ciekawostka, zawsze byłem ciekaw czy reszta Polski tak miała))))
Cena tragedia - 9500 zł.Jeszcze nigdy tak niewiele, nie kosztowało tak wiele.
@UP
Czy TK mówi tam, że TM Semic to był malutki epizod wobec wielkości Egmontu Polska? Bo 2 lata temu w swojej prelekcji "Jak zbudowałem rynek komiksu w Polsce" tak można by to odczytać z jego słów. :)
Jak powstało legendarne wydawnictwo TM-Semic? Rozmowa z Marcinem Rusteckim i Arkadiuszem Wróblewskim
był Dobry komiksBył i się zmył. Pluje na tego wydawcę i to co zrobił.
PROSZĘ PAŃSTWA MAMY TO!
1.00.25
TK: "Ten polski rynek komiksu superbohaterskiego stworzyliście [TM-Semic], on się pojawił i rósł"
Wreszcie są jakieś słowa TK z którymi mogę się zgodzić. Że to TM-Semic zbudował rynek komiksu superhero w Polsce. Ale dziecięcego trochę też, bo przecież był od nich Tom & Jerry, Goliat, Muminki, Flinstonowie. A nie że tylko Egmont. A najlepsza jest ta migawka sprzed 30 lat, czyli okres lata 1995 kiedy TK nie pracował jeszcze w Egmoncie KD i wprost przyznawał, że TM Semic dominował na polskim rynku komiksowym. Zatem jakie "Jak (ja) zbudowałem rynek komiksu w Polsce", skoro kiedy Egmont wyszedł poza Kaczki, było już wszystko gotowe.
TM Semic wykonał wspaniałą robotę i zbudował rynek na tamten czas. Ale ten rynek upadł. I wskrzesić go mógł dopiero Egmont przy wsparciu kolekcji kioskowych. A to z kolei było możliwe, przed popularyzację filmów superbohaterskich na całym świecie. Nie widzę zbytnio sensu porównywać tych dwóch okresów i "przypadkow".Tzn sam piszesz o kolekcji, rynek superbohaterów wskrzesiły kolekcje. Przy pomocy filmów, ale jednak. Egmont w pewnym momencie się pod to podczepił i ten rynek rozwinął.
Tzn sam piszesz o kolekcji, rynek superbohaterów wskrzesiły kolekcje. Przy pomocy filmów, ale jednak. Egmont w pewnym momencie się pod to podczepił i ten rynek rozwinął.A Batmany w 2012 roku wydane przy okazji "Mroczny Rycerz powstaje", a "Nowe DC Comics" startujące na początku 2013 roku?
Dalej by była, gdyby nie Hachette Polska.
A Batmany w 2012 roku wydane przy okazji "Mroczny Rycerz powstaje", a "Nowe DC Comics" startujące na początku 2013 roku?Te Batmany co zalegały na półkach? Ja nie twierdzę, że Egmont tego nie rozbudował i dzięki niemu mamy to co mamy, ale to kolekcje były pierwsze. Zaczęły systematycznie sprzedawać sh. Egmont podpatrzył, że kolekcje się sprzedają i w dobrym momencie pod to się podpiął, wcześniej jakoś nie mieli odwagi. Nie ma w tym nic złego. Ja wielkim fanem kolekcji nie jestem, ale takie są fakty.
Tak naprawdę jedyną zasługą WKKM, choć niezwykle istotną, jest to, że dała duży impuls. Bez WKKM rynek komiksów superhero w Polsce by został wskrzeszony, ale zajęłoby to dużo więcej czasu. Bo to, że popyt na superhero jest, było widać już pod koniec 2011 roku, gdy "Joker" sprzedał się na pniu, kwestią czasu było to, aż ktoś to w pełni wykorzysta.
Nie byłaby, dziś wydaje się już wszystko, wydawców jest coraz więcej.Wszyscy włącznie z Egmontem nadal siedzieliby w okopach i bali wychylić głowę w obawie przed zbłąkaną kulą. Zdrowego rynku nie da się zbudować, ani sondować, wyłącznie na ekskluzywnych wydaniach. Dlatego szczególnie boli,że tańsze seryjniaki jak chociażby komiksy Bonelliego tak opornie i powoli wchodzą do Polski.
Te Batmany co zalegały na półkach? Ja nie twierdzę, że Egmont tego nie rozbudował i dzięki niemu mamy to co mamy, ale to kolekcje były pierwsze. Zaczęły systematycznie sprzedawać sh. Egmont podpatrzył, że kolekcje się sprzedają i w dobrym momencie pod to się podpiął, wcześniej jakoś nie mieli odwagi. Nie ma w tym nic złego. Ja wielkim fanem kolekcji nie jestem, ale takie są fakty.Widzę, że podobnie jak Bazyliszek próbujesz wmawiać ludziom, że chronologia była inna niż faktycznie była, więc po raz kolejny to wytłumaczę.
Wszyscy włącznie z Egmontem nadal siedzieliby w okopach i bali wychylić głowę w obawie przed zbłąkaną kulą. Zdrowego rynku nie da się zbudować, ani sondować, wyłącznie na ekskluzywnych wydaniach. Dlatego szczególnie boli,że tańsze seryjniaki jak chociażby komiksy Bonelliego tak opornie i powoli wchodzą do Polski.Oczywiście, że nie siedzieliby w okopach, takie Hachette weszło na polski rynek bo sprzedawało się to na zachodzie, firmy widzą co się dzieje na zagranicznych rynkach i wcześniej czy później ktoś zacząłby to wydawać.
Yorik
Nie zgadzam się - jeszcze przed MCU był Dobry komiks i Mandragora.
Przypomnę 100 raz - w latach 2008-2012 była pustynia superhero w Polsce.Bo Mucha w tamtym czasie nie wydawała superbohaterów? Jakbyś chociaz uważnie wysłuchał tego wywiadu to wiedziałbyś że było załamanie rynku komiksów superbohaterskich. Nie bez powodu semic poszedł w albumy z piłkarzami, koszykarzami itp. Nie było komiksów superbohaterskich bo się nie sprzedawały. I patrząc kto pierwszy z powrotem wsiadł na tego konia to była to Mucha (której komiksy w tamtym czasie można było kupić normalnie w empikach). I gdyby nie Mucha to WKKM szybko by umarała. A ty jedyne co potrafisz wyciągnąć z tego okresu to hejt na Kołodziejczaka, bo nie wydawał superbohaterów.
Wszystko to zasługa Hachette, co nie?
A ja polecę przy okazji książkę Projekt RUST. Rewelacyjna.Planuję zakup za tydzień na GIKu, może i autograf uda się zdobyć 🙂
Oczywiście, że nie siedzieliby w okopach, takie Hachette weszło na polski rynek bo sprzedawało się to na zachodzie, firmy widzą co się dzieje na zagranicznych rynkach i wcześniej czy później ktoś zacząłby to wydawać.
Widzę, że podobnie jak Bazyliszek próbujesz wmawiać ludziom, że chronologia była inna niż faktycznie była, więc po raz kolejny to wytłumaczę.Wszystko nie, ale większość.
Do 2010 - Egmont wydawał jednego Batmana na rok, które się nie sprzedawały
Październik 2011 - Egmont wydaje "Jokera", który schodzi na pniu, robi szybki dodruk
Marzec 2012 - Egmont wydaje "Zabójczy żart", który schodzi na pniu
Lipiec 2012 - Egmont wydaje "Powrót Mrocznego Rycerza" i 2 inne komiksy o Batmanie, które schodzą na pniu
Sierpień 2012 - Hachette wydaje test "Wielkiej kolekcji komiksów Marvela"
Październik 2012 - Egmont zapowiada "Nowe DC Comics"
Grudzień 2012 - Hachette startuje z "Wielką kolekcją komiksów Marvela"
Marzec 2013 - Egmont startuje z "Nowym DC Comics"
Wszystko to zasługa Hachette, co nie?
A ja polecę przy okazji książkę Projekt RUST. Rewelacyjna.
Tak jasne - Mucha i Egmont wydawały przed 2012 rokiem komiksy, ale DROGO.Komiksy zawsze były drogie nawet za czasów semika. Nawet masz wyjaśnioną przyczynę tego w wywiadzie.
kwestią czasu było to, aż ktoś to w pełni wykorzystaZasadniczo to co napisałeś obecnie się powtarza z komiksami Image z lat 90. Licencje leżały sobie i nikt nimi nie był zainteresowany, aż weszło Studio Lain wznawiając Spawn i Darkness oraz zapowiadając kolejne tytuły, przez co pociągnęło to za sobą zapowiedź WildCATS (Egmont) oraz Savege Dragona (PCA).
Wspomniana była tu Mandragora. Ale Mandragora upadła. Dlaczego upadło wspaniałe wydawnictwo, które sięgało po takie komiksy jak m.in. Wolverine Origins, Blade, Ghost Rider, Venom, Punisher, Spawn, Sam and Twitch Darkness, Fathom, Universe, Lobo, Rising Stars... Nie mówiąc już o Essentialach Spider-Mana, X-Men, Ghost Ridera, Daredevila, Punishera, Wolverina...Jak tu wcześniej pisałem - w latach 2000. po prostu superbohaterzy w Polsce byli skrajnie niepopularni. Widzowie nie chodzili na filmy w kinach z nimi - pierwszym filmem, który przebił wynik "Batman Forever" z 1995 roku był "Mroczny Rycerz" w 2008 roku, a także było za wcześnie, żeby powstała jakakolwiek nostalgia do TM-Semic.
Czysta prawda. Niestety jak to pokolenie TM-Semic zacznie wymierać ( co zapewne już pomału się dzieje - zawały, nowotwory u 40 i 50 latków to nic nadzwyczajnego) to pewnie ponownie będzie zapaść rynku. Na przykładzie własnego syna widzę, że młode pokolenie (w sensie nastolatkowie) raczej w komiksy nie idą (owszem czasem coś przeczyta, ale wątpię żeby sam miał kupować, mimo że całe życie był mocno indoktrynowany:).No właśnie aż tak złe perspektywy nie są, choć trzeba powiedzieć, że tak dobra dla superhero koniunkcja zdarzeń prawdopodobnie nigdy się nie powtórzy. Bo nałożenie się ogromnego wzrostu popularności superhero w popkulturze z falą nostalgii do początku lat 90., czyli do TM-Semica, doprowadziła do miejsca, w którym jesteśmy. Czyli rynku, który potrafi i wyprzedawać (szczególnie parę lat temu) na pniu najnowsze komiksy Marvela, i gdzie schodzą wydania nostalgiczne, oparte na starszych komiksach.
Upadło bo nie było rynku. Ludzie przestali czytać komiksy.
Czy Nokia upadła bo ludzie przestali używać smartfonów?
Mandragora upadła, bo nie nadążyła za zmianami, a nie dlatego, że rynku nie było.
Jak powstało legendarne wydawnictwo TM-Semic? Rozmowa z Marcinem Rusteckim i Arkadiuszem Wróblewskim
Natomiast rację ma radef, że po drodze było kilka złych decyzji, i wspomniany Dobry Komiks (który faktycznie po latach jawi się jako efemeryda - istniało to mniej niż półtora roku) wg mnie bardzo źle tu namieszał.W pełni się zgadzam. Tak jak napisałem wyżej, Dobry Komiks skupił się na Spider-Manie i Batmanie, to może Axel Springer by się z tego nie wycofał.
Nie jestem analitykiem rynku, ale zasada jest taka sama i zawsze prawdziwa.Analiza wsteczna zawsze skuteczna.
Firmy upadają przede wszystkim przez własne błędne decyzje biznesowe, a nie dlatego, że "rynek się skończył".
* I tutaj gwiazdka: rynek nie oznacza, że cały czas będziemy sprzedawali to samo, w taki sam sposób i tej samej klienteli. Rynek to nie statyczny byt tylko żyjący organizm, zmienia się i ewoluuje. Biznes musi myśleć z wyprzedzeniem, przewidywać trendy i zmiany, najlepsze firmy nie tylko nadążają za rynkiem, ale także go kreują - tworząc nowe potrzeby.
Taa, tak jak za "zakazem futer" rynek dalej funkcjonuje tylko w innym kraju.
Więc różnica jest najwyżej semantyczna. Nie było rynku, albo Mandragora nie była w stanie wymagań rynku spełnić. Ale wychodzi i tak na to samo.Wcale nie wychodzi. To, że Mandragora nie potrafiła, nie znaczy, że się nie dało.
Analiza wsteczna zawsze skuteczna.Oczywiście, że tak. Nigdzie nie napisałem, że zrobiłbym to lepiej, napisałem, że Mandragora nie potrafiła i podtrzymuję. Gdyby prowadzenie biznesu było łatwe, to każdy osiągałby sukcesy.
W latach 90-tych była Nokia teraz jest Apple a jutro będzie coś innego, zobacz sobie ile Apple miał nietrafionych pomysłów.LOL i co z tego wynika? Bo chyba właśnie sobie zaprzeczyłeś. Z tego wynika, że jak jedna firma upada, to inna przejmuje "rynek", czyli rynek ma się dobrze, tylko firmy upadają.
Jak jesteś wydawnictwem, którego wydaje komiksy to wydajesz komiksy.Nie no komedia. Myślenie na poziomie przedszkolaka.
To ile masz tych firm jak tak wszytko wiesz ?Trzeba mieć firmę, żeby znać podstawy?
Czyli tak ja wyżej wspominane, nie mieli hajsu na Spider-many/X-meny czy Batmany i nie przetrwali "okresu posuchy" bo najwyraźniej tylko tak się dało.To nie było rynku, czy nie mieli hajsu? ;)
Widzę, że Dobry komiks wydawał Sider-mana Straczyńskiego no to chyba ciężko już o coś lepszego ze Spidera.Kto powiedział, że to co zrobił Dobry komiks lub Egmont było jedynym i najlepszym rozwiązaniem? I kto powiedział, że trzeba było w tamtym czasie koniecznie wydawać Spider-Mana albo Batmana? Jeśli stawiasz z góry założenia, co powinni wydawać albo robić, to wtedy rzeczywiście byli skazani na upadek.
Za to Egmont wydawał Mangi jak np. InuYasha, Ranma 1/2, czy Miecz Nieśmiertelnego, które pourywał a teraz wydają to inni na twardo i na miękko. xD
No to chyba jednak nie było rynku.
Widzę, że Dobry komiks wydawał Sider-mana Straczyńskiego no to chyba ciężko już o coś lepszego ze Spidera.Spider-Man Straczyńskiego to były raptem ze 3 zeszyty na 30 kilka wydanych, no to chyba ciężko, aby były czynnikiem przeważającym.
Jak odgadnąć, że ktoś jest konfiarzem? Nie musisz - sam ci powie.A co to ma do tego, to był bieżący przykład ::)
Spider-Man Straczyńskiego to były raptem ze 3 zeszyty na 30 kilka wydanych, no to chyba ciężko, aby były czynnikiem przeważającym.3x2 było czyli 6.
Oczywiście, że tak. Nigdzie nie napisałem, że zrobiłbym to lepiej, napisałem, że Mandragora nie potrafiła i podtrzymuję. Gdyby prowadzenie biznesu było łatwe, to każdy osiągałby sukcesy.Czyli jesteś świetnym teoretykiem ;D Czemu tej swojej wiedzy nie chcesz sprawdzić w praktyce przecież to wszytko takie proste, pokażesz jak to się robi.
LOL i co z tego wynika? Bo chyba właśnie sobie zaprzeczyłeś. Z tego wynika, że jak jedna firma upada, to inna przejmuje "rynek", czyli rynek ma się dobrze, tylko firmy upadają.
Nie no komedia. Myślenie na poziomie przedszkolaka.
Jaką mamy wizję rozwoju na za 5 lat?
- eee, no wydajemy komiksy.
- to jest to! dobra, koniec spotkania, rozejść się.
3 lata później - o kurr, chyba upadamy, co poszło nie tak?
Trzeba mieć firmę, żeby znać podstawy?
Pewnie Mandragora też to wiedziała, tylko nie podjęli trafnych decyzji.
Nie ma to nic wspólnego z "nie było rynku", po prostu się zmienił.
To nie było rynku, czy nie mieli hajsu? ;)
Widzisz, zaczynasz łapać.
Kto powiedział, że to co zrobił Dobry komiks lub Egmont było jedynym i najlepszym rozwiązaniem? I kto powiedział, że trzeba było w tamtym czasie koniecznie wydawać Spider-Mana albo Batmana? Jeśli stawiasz z góry założenia, co powinni wydawać albo robić, to wtedy rzeczywiście byli skazani na upadek.
Dobry komiks - 2005
Amazing Spider-Man #5 - 68 stron za 6,90 zł
Mucha Comics - 2007
Astonishing X-Men #1: Obdarowani - 156 stron za 65 zł
Trochę przepaść cenowa.
Czyli jesteś świetnym teoretykiem ;D Czemu tej swojej wiedzy nie chcesz sprawdzić w praktyce przecież to wszytko takie proste, pokażesz jak to się robi.
Chce ci się z tą swoją wiedzą na etacie u kogoś robić, dziwne - sukces gwarantowany.
Nie komedia, bo ryzujesz tu realne pieniądze.
I jak w takim Dobrym komiksie nie sprzedawał się (nie opłacało) taki Spider-mam
To raczej nikt tam nie wpadnie na pomysł, weźmy to wydawajmy grubiej zamiast 2 zeszytów z 5 i dajmy to w cenie ze 4 razy większej xD
Nigdzie nie napisałem, że to jest proste i że ja to potrafię.
Masz i odwal się ode mnie człowieku.
https://forum.komikspec.pl/dzial-ogolny/mandragora/msg333151/#msg333151
Są po prostu okresy, kiedy zainteresowanie danym produktem jest większe, a są okresy, gdy zainteresowanie jest słabsze. I wydawca oczywiście powinien prowadzić działania, które mogą poprawić ten stan rzeczy, ale nie wszystko od niego zależy. W innym temacie był przywołany przykład JPF-u. JPF byłby historyczną ciekawostką, gdyby nie to, że Polsat kupił prawa do Sailor Moon, a RTL 7 do Dragon Balla. JPF w żaden sposób nie wpłynął na to, że nagle oba te anime stały się hitem w Polsce, a zarobił na tym miliony. Czasem po prostu trzeba mieć... szczęście.
@UP
Czy TK mówi tam, że TM Semic to był malutki epizod wobec wielkości Egmontu Polska? Bo 2 lata temu w swojej prelekcji "Jak zbudowałem rynek komiksu w Polsce" tak można by to odczytać z jego słów. :)
@UPNie wiem jak to liczysz ale Egmont wydaje komiksy superbohaterskie dłużej niż Tm semic. Sorry trollu ale jeden Batman rocznie też się liczy.
10 lat działał, nawet ciut więcej jako Fun Media. Tyle ile teraz Egmont wydaje nieprzerwanie Superhero. Uważasz, ze czasookres od 2013 roku do dziś, to mało czasu?
@Bazyliszek, jako Twój wierny fan z przykrością stwierdzam, że gdy mowa o Egmoncie zakładasz jakieś klapki na oczy i przestawiasz rzeczywistość po swojemu. Możesz nie lubić Kołodziejczaka, ale obecny rynek został zbudowany przez niego prawie od zera. Gdzie było to uformowane i wychowane pokolenie TM-Semic, gdy trzeba było utrzymać Mandragorę i Dobry Komiks? To, że TK dostał wielką pomoc w postaci ogólnego boomu na superbohaterów, to inna sprawa. Rozumiem że gdy TK na swoim kanale z dumą mówi "zbudowałem polski rynek komiksowy, ja" to niektórym się to może nie podobać. Zadowolenie z siebie jest w Polsce przez niektórych źle odbierane. Ale tak po prostu było.Można lubić, można nie lubić. Nie można jednak zgadzać się z czymś co nie jest prawdą.
Rok Polski tytuł (oryginał) Pełna widownia (widzów)Nie wiem, jakie AI podyktowało ci te wyniki, ale to są totalne bzdury.
1998 Blade: Wieczny łowca (Blade) 152 000
2000 X-Men 456 000
2002 Blade: Wieczny łowca II (Blade II) 128 000
2002 Spider-Man 1 215 000
2003 Daredevil 312 000
2003 X-Men 2 (X2) 678 000
2003 Hulk 267 000
2004 Punisher 82 000
2004 Spider-Man 2 1 826 000
2004 Blade: Mroczna trójca (Blade: Trinity) 94 000
2005 Elektra 118 000
2005 Fantastyczna Czwórka (Fantastic Four) 412 000
2006 X-Men: Ostatni bastion (X-Men: The Last Stand) 578 000
2007 Ghost Rider 367 000
2007 Spider-Man 3 1 642 000
2007 Fantastyczna Czwórka: Narodziny Srebrnego Surfera (Fantastic Four: Rise of the Silver Surfer) 468 000
Można lubić, można nie lubić. Nie można jednak zgadzać się z czymś co nie jest prawdą.
Nie wiem, jakie AI podyktowało ci te wyniki, ale to są totalne bzdury.
Oto prawdziwe wyniki (na podstawie https://boxoffice-bozg.pl/1998-2/)
1990 Batman 701 840
1995 Batman Forever 438 512
1997 Batman i Robin 221 016
1998 Blade: Wieczny łowca (Blade) 102 978
2000 X-Men 162 164
2002 Blade: Wieczny łowca II (Blade II) 87 020
2002 Spider-Man 408 605
2003 Daredevil 34 016
2003 X-Men 2 (X2) 99 811
2003 Hulk 117 092
2004 Punisher 40 600
2004 Spider-Man 2 266 848
2004 Blade: Mroczna trójca (Blade: Trinity) 66 310
2005 Elektra poniżej 44 tysięcy
2005 Fantastyczna Czwórka (Fantastic Four) 49 024
2006 X-Men: Ostatni bastion (X-Men: The Last Stand) 109 909
2007 Ghost Rider 121 047
2007 Spider-Man 3 278 370
2007 Fantastyczna Czwórka: Narodziny Srebrnego Surfera (Fantastic Four: Rise of the Silver Surfer) 42 104
Dalsze też znajdziecie w sprawdzonych źródłach w sieci, ale już mi się nie chce tego wymieniać.
Jeśli na czymś się nie znacie, to nie piszcie, a nie powtarzajcie głupot po AI.
W tym roku do kin weszły 4 filmy superhero i uzyskały dość średnie wyniki w porównaniu z poprzednimi latami - 340-380 tysięcy widzów (tutaj źródło - https://boxoffice-bozg.pl/spokojny-koniec-wakacji-podsumowanie-weekendu-w-polskich-kinach-2/). Nadal to są lepsze wyniki niż wszystkie filmy superhero z początku lat 2000., poza Spider-Manem.
W audycji Halo komiks wspominam, jak Mama po kościele kupowała mi komiksy TM-Semic pod Halą Targową. W ferworze festiwalowego szaleństwa wypowiedź była szybka i skromna, więc poniżej pewne nostalgiczne uzupełnienie.Ja swój pierwszy komiks kupiłem jakoś przed samą wigilią 1990 i był to Superman. Pamiętam nawet kiosk - pod filarkiem vis a vis Poczty Głównej. Teraz tam nic nie ma. Obok Supermana kupowałem Wydania Specjalne ale to wszystko się zmieniło jak z jednym chłopaczkiem wygrałem zakład o jego komiksy. Zyskałem wtedy masę X-Menów Mega Marveli innych. Mojego kumpla szlag trafiał, że tamten chłopak dał mi te komiksy. No i zażarło do tego stopnia, że zacząłem polować na całą resztę z tą różnicą, że ja pod Halą Targową dorwałem wszystko co chciałem i czego mi brakowało. W 2019 miałem przeprowadzkę i sporo komiksów Semica sprzedałem w Fankomiksie. Do dziś nie mogę tego odchorować. Zostawiłem tylko Supermana, Batmana, Wydania Specjalne, Top Komiks i większość Mega Komiks, Spawna, Wild CATS i Star Wars.
Moja komiksowa zajawka wykiełkowała na gruncie fascynacji serialem animowanym "Batman: The Animated Series", który można było oglądać w polskiej telewizji. Jako rocznik 1992 załapałem się na pojedyncze, ostatnie numery TM-Semic w kioskach - pamiętam finał starcia Wayne'a z Azraelem (gdy ten drugi musiał pozbyć się kostiumu, by wydostając się z jaskini nietoperza) opublikowany na łamach "Batman/Superman" i fragment procesu Petera Parkera, z którego niewiele rozumiałem, ale Spider-Man w łancuchach działał na dziecięcą wyobraźnię.
Mimo "spóźnienia" na czasy Semika, czytałem tony komiksowych zeszytów - część ze szkolnej biblioteki w podstawówce (w pamięć wryło mi się zwłaszcza brutalne starcie Bane'a i Azraela, w którym triumfuje ten drugi - do dziś pamiętam kadry z batarangami wbitymi w przedramię złoczyńcy, oraz grubaśne Mega Marvele), a część właśnie z Hali Targowej (podjąłem ambitną próbę skompletowania wszystkich numerów z przygodami Spider-Mana i... albumów z Asteriksem - z drugim po latach się udało). Nieco później, bo już w gimnazjum, odkryłem sklep Fankomiks przy krakowskim rynku, który odegrał niebagatelną rolę w uzupełnianiu kolekcji (tam kupiłem m.in. "X-Men" z rysunkami Jima Lee i komplet "Śmierci Supermana").
Z tych na bieżąco kupowanych zeszytów lepiej pamiętam późniejsze tytuły i wydawnictwa. "Ultimate Spider-Mana" (Fun Media), "Wolverine: Koniec" (Mandragora) czy tytuły z Dobrego Komiksu jak "Ultimate X-Men", "Amazing Spider-Man" i "Spectacular Spider-Man" (uwielbiałem rysunki Ramosa!), "Batman/Superman" (jak się nad tym zastanowić, to DK miał naprawdę solidny wybór serii, pomijając te na licencji gier). Później, albo mniej więcej w tym czasie (pamięć płata figle), trafiłem na "Hellboya" z Egmontu i "Osiedle Swoboda", które przekonały mnie, by kontynuować przygodę z komiksem. I tak się to toczy aż do dziś.