No właśnie nie do końca. Nazwa "android" sugeruje (kierując się pewną logiką języka polskiego), że mamy do czynienia z maszyną wyglądającą jak mężczyzna. Właśnie z uwagi na przedrostek "andro", który w polskim jest używany w kontekście męskim.
Etymologia czy znaczenie w języku źródłowym mogą odbiegać od znaczenia w naszym języku, które jest ważniejsze w tym kontekście. Naprawdę, w codziennym używaniu języka etymologia wyrazów jest o wiele mniej ważna niż ich aktualne znaczenie. W innym przypadku nie można by mówić o czerwonym
atramencie, bo przecież ten wyraz jest powiązany z kolorem czarnym, zarówno jeśli chodzi o etymologię, jak i pierwotne znaczenie. Dziś jednak "
atrament" to po prostu 'roztwór barwnika', nie tylko czarnego. W
języku polskim "android" oznacza 'robota wyglądającego jak człowiek'. Nie wyłącznie jak mężczyzna, ale jak człowiek, czyli jak mężczyzna albo kobieta.
Idąc tym tokiem rozumowania to żeński robot to robotka? Humanoid - humanoidka? Człowiek - człowieczka? Forma żeńska jest wszędzie pasująca albo wręcz dopuszczalna? W tym wypadku wydaje mi się, że odpowiedź powinna być przecząca.
No, jak ktoś będzie potrzebował, to może sobie użyć formy żeńskiej "
robotka", choć raczej przeważa "żeński robot" i pewnie tak jest lepiej. Natomiast "humanoidka" jest raczej częstsza niż "kobieta-humanoid". W pewnych kontekstach "humanoidka" jest przydatna, bo daje odpowiednią informację - jak czytamy, że bohater SF spotykał się z humanoidką, to od razu wiemy, że spotykał się z przedstawicielką innej rasy przypominającą człowieka. Natomiast, gdyby napisać, że spotykał się z humanoidem, to nie wiadomo, jakiej płci był ten humanoid (i bardziej brzmi to tak, że był płci męskiej).
Co do człowieka, to już pisałem - ma on wyjątkowo dwie osobne formy: mężczyzna i kobieta. Więc tu nie ma co tworzyć, bo już jest: kobieta.
Nie piszę, że wszędzie jednowyrazowa forma żeńska jest lepsza, ale często jest dobra, zgodna z systemem języka polskiego, przydatna i zgodna z tradycją współwystępowania formy męskiej i żeńskiej.