Z takimi postawami to byśmy cały czas gadali jak za czasów średniowiecza.
Hm... Język polski jest dosyć specyficzny (piszę jako laik) - jesteśmy w stanie bez problemu czytać teksty z XVI wieku (Rey, Kochanowski, te sprawy) natomiast jeśli chodzi o polszczyznę średniowieczną to trudno powiedzieć, bo wtedy jednak językiem pisanym była łacina i nasze wiedza tam nie bardzo sięga. Dlaczego język specyficzny (jak mi się wydaje)? Tacy np. Japończycy nie są w stanie czytać swoich XVI-wiecznych tekstów bez gruntownych studiów. Czyli można zakładać, że u nas język naprawdę ewoluuje, tzn. robi to w swoim własnym tempie z ewentualnymi okazjonalnymi (wynikającymi z wydarzeń historycznych) erupcjami. Które jednak wydają się później implodować.
Także kto wie - być może faktycznie bylibyśmy w stanie dogadać się ze średniowiecznymi przodkami.

P.S. Wikipedia jako źródło? Dziękuję, raczej postoję.
Ooo, czyli teraz schodzimy do takich tematów? To dam ci taką radę: dopóki te osoby cię nie krzywdzą to za przeproszeniem co cię obchodzi jakich używają zaimków i jakiej są płci? Proszę, powiedz mi: co to zmienia ci w życiu? Cokolwiek? Bo wydaje mi się, że nie.
Oj wayne, widać, że archeologia dopiero Cię czeka, bo o cywilizacji masz raczej średnie pojęcie. Język to potężne narzędzie i próby majstrowania przy nim to próby majstrowania przy cywilizacji jako takiej. O tym kogo to krzywdzi pogadamy za 10-20 lat. Jak tych skrzywdzonych będzie już odpowiednio wielu.