Tak, mi przeszkadza coś takiego i tego komiksu nie kupię.
Spoko, nie kupuj komiksu w naszym wydaniu, bo masz w nim na 324 strony jeden dymek z słowem cybożka

Bunt godny 12 latka.
A dla mnie dopóki faktycznie tłumaczenie nie wypacza fabuły, a tutaj ni rybka to nie zmienia to mam absolutnie gdzieś jakiego słowa by użyli - no powiedzcie co to zmienia wam w życiu? Po co być tym zatwardziałym dziadek któremu przeszkadzają zmiany językowe? Weźcie sobie do ręki książkę sprzed nawet 200 lat - język tam też jest inny, pewnie tamci ludzie też mówili na nasz język, że po co to komu itp.
Język od zawsze przechodzi ewolucje, ale widzę nadal mamy osoby które obrusza coś takiego i postanowią nie kupić komiksu bo im przeszkadza coś takiego

Komiksy podobno mają być hobby i sprawiać przyjemność, ale widzę już nawet głupie słówko doprowadza do skrajności jaką są wasze obruszenia się i bunt, że nie kupi ktoś komiksu za coś takiego.

Teraz zobaczyłem to: naprawdę ocenić komiks na jedną gwiazdkę i pisać, że należy unikać, bo na cały komiks który ma ponad 300 stron pada jedno słowo które nie pasuje? Nie no wow, jak można być tak ograniczonym i zamkniętym człowiekiem to szok
