Zechce pan wybaczyć, panie Komentatorze, ale mam dokładnie przeciwne odczucie i przekonanie. Otóż słowa, które pan wymienia, są ładne, powabne i atrakcyjne. Smakują wyśmienicie, sama gościni wręcz rozpływa się na języku - dosłownie i w przenośni. Kaleczą mowę? Wolne żarty. One ją ubogacają i niuansują. Nie mają przydawać powagi zawodom wykonywanym przez kobiety - ani jej ujmować, nie do tego służą - mają wyswobadzać je od męskiej dominanty na takiej samej zasadzie, na jakiej czynią to inne określenia zawodów wykonywanych przez kobiety.
Powtórzę: dlaczego komuś, komu nie wadzą: aktorka, malarka, nauczycielka, pisarka, ekspedientka, fryzjerka, sprzątaczka, gospodyni, sprzedawczyni, przeszkadzają: psycholożka, doktorka, architektka, kierowczyni, gościni, szpieżka (albo szpiegini, jak kto woli)? Wbrew temu, co pan wieszczy, za kilkanaście lat wszyscy będą używali tych form bez mrugnięcia okiem, a przynajmniej taką mam nadzieję.
Ustosunkowując się do tekstu pana Komentatora: nie mogę się zgodzić. Uważam, że słowo "gościni" jest estetyczne. Co do zarzutu ośmieszenia pani She-Hulk... Cóż, byłaby "poważnym gościem", jak pan chce, gdyby była mężczyzną. Ale nie jest - jest za to "poważną gościnią".
Pan Tłumacz wybaczy, ale mój wpis nie był o tym, co Pan uważa, ani nawet co ja uważam. Był o tym dlaczego istnieją reakcje takie jak w tym wątku. To słowo jest nieestetyczne, śmieszne i dlatego wywołuje tego typu reakcje. Na ten moment gościni zawsze będzie niepoważna, nawet jeśli będzie mężczyzną, a gość będzie zawsze poważny niezależnie od tego, czy będzie mężczyzną czy kobietą. Być może to się zmieni w przyszłości, ale wątpię. Zbyt wiele osób ma poczucie, że jest to robione na siłę i z czystej przekory tym bardziej będzie unikać stosowania tej formy.
edit: dobry link wstawił JanJ:
"– Są w języku polskim takie wyrazy, których nie da się poddać feminizacji – podkreślił językoznawca. – W takich wyrazach jak np. „gość” czy „wróg” forma męska obejmowała wszystkie płci i rodzaje. To samo jest w zaimkach jak np. „nikt” czy też „ktoś”. Myślę, że nawet najbardziej aktywne Panie, które działają w stronę równouprawnienia rodzaju żeńskiego do tego się nie posuną, aby mówiły „nikta” albo „ktosia” – przekonywał ekspert.
Prof. Jerzy Bralczyk stwierdził, że rażą go takie formy jak np. „wrogini” na oznaczenie kobiety wroga, bo wówczas mowa staje się mniej przezroczysta. Jak dodał językoznawca NIE jest to zjawisko pozytywne i osobiście podchodzi do niego bez entuzjazmu."