I rozumiem, że przed wojną używana pewnych zwrotów, a teraz wracają. Ale mówimy o komiksie z innego okresu. Używajmy adekwatnej nomenklatury. Bo co? Bułhakowa, Szekspira i Poego też zaczniemy tłumaczyć używając współczesnego języka?
Lecz stójmy, co to w oknie błysnęło zarazem?
To wschód słońca, a słońcem są Julii lica.
Wnijdź, o prześliczne słońce, na zgubę księżyca!
Już ta bogini zbladłe odwraca jagody,
Ujrzawszy nimfę ziemską celniejszej urody.
Przestań być nimfą bóstwa zazdrośnego tobie:
Nimfy Dyjany chodzą w zielonej żałobie:
Zieloność barwa głupców. — Porzuć modne stroje! —
Tak to tłumaczył Adam Mickiewicz. Ciekawe, jakby to była scena z komiksu, to jak by teraz to wyglądało?
Może tak jak to zrobił już lata temu Barańczak

Cicho! Cóż to za światło błysło w oknie?
To brzask na wschodzie, a słońcem jest Julia!
Wzejdź, słońce, przyćmij chorobliwie blady
Księżyc! Patronka księżyca i dziewic,
Bogini Diana, szarzeje z zawiści
Na widok twojej urody. Wypowiedz
Jej posłuszeństwo, jeśli tak zazdrosna!
Nie bądź potulną służebną, zrzuć suknie
Jej anemicznej, ziemistej poświaty!