Zupełnie na zasadzie: "bo tak mi się wydaje", tłumaczenie pięknie oddaje oryginał.
Ale pewnie to głównie dlatego, że naczytałam się zarówno George'a Martina, jak i Philippy Gregory, u których taki stylizowany język był na porządku dziennym.
Tłumaczenie ma brzmieć i oddawać ducha oryginału.
Obecnie sprawdzam Wydział 7 tłumaczony na język angielski, tłumacz pięknie przekłada, choć gdyby przepuścić przez translator, to połowa "niezgodna". Ale ja wiem, że sens zachowany, oddane brzmienie, tłumaczone krótko i zwięźle, tak jak krótko i zwięźle napisany oryginał. Więc jak dla mnie: idealnie 💙
To chyba li tylko kwestia wyrobienia i obeznania z językiem + jakieś tam wyczucie. Oczywiście to tylko moja prywatna opinia, nic więcej.