Bazują na nowym przekładzie książki... Stąd też Cudenia a nie Dulcynea.
Cudenia/ Dulcynea jeszcze się broni, Ziuta Wawrzyńcówna brzmi beznadziejnie. Można było iść na całość i aby komizm był jeszcze bardziej wyczuwalny Ździśka Kichotowskiego dołożyć do kompletu :)
Don Kichot dosłownie wg tłumacza nowego wydania to zdaje się imć Karwasz ;)
Don Kichot dosłownie wg tłumacza nowego wydania to zdaje się imć Karwasz ;)
NOMINACJE DO NAGRODY TRANSLATORSKIEJ IM. SOPHIE CASTILLE
Mamy niezwykłą przyjemność przedstawić dziesięć przekładów nominowanych do pierwszej edycji Nagrody translatorskiej im. Sophie Castille!
Jury w składzie Magdalena Lankosz, Kajetan Kusina i Tomasz Pindel spośród 64 nadesłanych zgłoszeń do nagrody nominowało dzieła następujących tłumaczek i tłumaczy:
▪Olga Mysłowska, "Arab przyszłości 6", wyd. Kultura Gniewu (j. francuski)
▪Krzysztof Umiński, "Bibliomulica z Kordoby", wyd. Kultura Gniewu (j. francuski)
▪Aga Zano, "Kaczki. Dwa lata na piaskach", wyd. Kultura Gniewu (j. angielski)
▪Jacek Drewnowski, "Moje życie kiepsko narysowane", wyd. Timof Comics (j. włoski)
▪Wojciech Góralczyk, "Monica", wyd. Kultura Gniewu (j. angielski)
▪Paulina Braiter, "Opowieści jutra Alana Moore'a", wyd. Egmont Polska (j. angielski)
▪Paweł Łapiński, "Terapia grupowa", wyd. Wydawnictwo Mandioca (j. francuski)
▪Jakub Jankowski, "Torpedo 1972. Tom 2", wyd. Non Stop Comics (j. hiszpański)
▪Wojciech Jędrak, "Wszyscy, którym ufam", wyd. Timof Comics (j. angielski)
▪Agnieszka Murawska, Marceli Szpak, "Zamek śpiący", wyd. Kultura Gniewu (j. angielski)
Serdecznie gratulujemy wszystkim nominowanym! Przed festiwalem z grona nominowanych wyłonimy jeszcze troje finalistów, którzy finalny werdykt jury poznają w trakcie 35. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi.
Trzyosobowe jury będzie oceniać tłumaczenia na podstawie jakości brzmienia komiksu w języku polskim.
Intryguje mnie zapis ze strony (https://komiksfestiwal.com/konkursy/nagroda-translatorska-im-sophie-castille/):
Mam nadzieję jednak, że oprócz patrzenia na polskie brzmienie rzucą też okiem, czy tłumaczenie zgadza się z sensem oryginału. Nie mówię tu o stuprocentowym przekładaniu słowo w słowo, bo w przekładzie literackim to nie działa, ale raczej o tym, czy przypadkiem przekład nie wypacza znacząco w jakichś miejscach oryginalnego znaczenia.
A widzisz tam superhero? Spojrz na jury, spojrz na wybrane tytuly i masz odpowiedz. Komiksy trafiajace w nasz gust ;) Kasia zglosila Ce do tego konkursu. ;)
Ja bym dodał jeszcze inne tłumaczenia, ale rozumiem, że się nie da wszystkie wrzucić. Jedynie co mnie zastanawia to tłumaczenia mang. Czy nie ma tej liście żadnej? Tyle tytułów i duże nakłady, dominacja rynku, a żadnej nominacji? Czyli tak słabo są tłumaczone?
Cieszy mnie pojawienie się tej nagrody, ale chciałbym wiedzieć, jak przebiegał proces wyboru nominowanych. Skoro nagroda jest przyznawana po raz pierwszy, to byłoby super, gdyby w programie MFKiG znalazł się jakiś punkt jej poświęcony, podczas którego członkowie jury mogliby opowiedzieć o swojej pracy.
Trzyosobowe jury będzie oceniać tłumaczenia na podstawie jakości brzmienia komiksu w języku polskim.
przegapiłem to - ale jesli tak jest - to jest to nagroda dla korekty i redaktora ;)
§ 2 1. Podmiotami upoważnionymi do zgłaszania kandydatur do Nagrody są osoby prawne, osobyW szczególności, ale nie wyłącznie. Znaczy to, że każdy z nas mógł zgłosić kandydata, ale pod warunkiem...
fizyczne, oraz jednostki organizacyjne którym ustawa przyznaje zdolność prawną i zdolność do
czynności prawnych, w tym w szczególności wydawnictwa.
§ 2 4. Formularz zgłoszeniowy do Nagrody musi zawierać:
(...)
e. Egzemplarz zgłaszanego komiksu w wersji elektronicznej (w formacie PDF).
f. Deklarację zobowiązania się do nadesłania czterech egzemplarzy fizycznych komiksu
zgłaszanego kandydata, na wypadek, gdyby kandydat otrzymał Nominację do
Nagrody.
§ 3
9. Członkowie Kapituły zobowiązani są do zachowania poufności treści i przebiegu obrad.
§ 5:)
5. Organizator zastrzega sobie możliwość zmian w regulaminie oraz odwołania Nagrody bez podania
przyczyny.
Oświadczam, że (...) udzielam Organizatorowi zgody na posługiwanie się fragmentami zgłoszonego dzieła we wszelkich materiałach reklamowych, drukowanych i elektronicznych dotyczących Konkursu, a także na publikowanie fragmentów pracy konkursowej w serwisie internetowym, w materiałach prasowych, w wydawnictwach okolicznościowych lub w inny sposób, związanych z promocją Konkursu. W przypadku uzyskania Nagrody niniejsza zgoda obejmuje też bezterminowe zezwolenie na nieodpłatne posługiwanie się fragmentami nagrodzonego dzieła we wszelkich materiałach reklamowych, drukowanych i elektronicznych dotyczących kolejnych edycji KonkursuCzyli zgłosić może każdy, ale nie każdy, bo musi posiadać prawa do tekstu ::)
Zgłaszający oświadcza, że posiada wszelkie prawa do udzielenia powyższej zgody, w tym zwłaszcza niniejsze
zgłoszenie nie narusza praw autorów oraz praw osób trzecich.
FINALIŚCI NAGRODY TRANSLATORSKIEJ IM. SOPHIE CASTILLE!
Po - ostatecznie dosyć spokojnych i kulturalnych - obradach naszego jury w składzie: Magdalena Lankosz, Kajetan Kusina i Tomasz Pindel, mamy przyjemność ogłosić troje finalistów i finalistek pierwszej edycji Nagrody im. Sophie Castille!
▪Jakub Jankowski za "Torpedo 1972, , tom 2" (Non Stop Comics), przekład z języka hiszpańskiego
▪Paweł Łapiński za "Terapię grupową" (Wydawnictwo Mandioca), przekład z języka francuskiego
▪Aga Zano za "Kaczki. Dwa lata na piaskach" (Kultura Gniewu), przekład z języka angielskiego
Ogłoszenie zwycięzcy już w sobotę 14 września o godz. 20:00 na gali finałowej 35. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Gratulujemy!
🏆Nagrodę translatorską im. Sophie Castille zdobył Paweł Łapiński i jego "Terapia grupowa" Manu Larceneta, Wydawnictwo Mandioca (j. francuski).
- Jak myślisz, co robią teraz Kleopatra i Sezam?
- Cezar.
- Cezary.
- Aaa... Ale mama dziś stęka...
- Stęka, nie stęka, ale mogłabyś szybciej!
- A co ja jestem? Rodzina zastępcza?
Wrzuciłem właśnie na ruszt pierwszy tom zbiorczy XIII i wpadłem na słowo chirurżka. Najpierw miałem problem ze złożeniem liter w słowo a później chwilę się zastanawiałem, co to znaczy. Generalnie feminatywy mi nie przeszkadzają specjalnie. Świat się zmienia, język też. Tylko czy gdzieś jest ustalony obecnie obowiązujący kanon? Zerknąłem do słownika języka polskiego online i nie ma takiego słowa. Raczej nie jest to tutaj efektem przeoczenia tylko użycia tego słowa z premedytacją. O ile takie słowo istnieje. Ot taka ciekawostka.
W ogóle tłumaczenie Egmontu jest dla mnie momentami zgrabniejsze niż Siedmiorogowe, ale tamto, mam wrażenie, do przekazania tego samego sensu potrzebowało jakby mniej słów.
Dzień dobry. Miałem się już tutaj nie wypowiadać, ale wiadro pomyj, które wylewacie na moją głowę, zmroziłoby każdego.
Otóż:
- "burzysko" jest bardzo prostym i moim zdaniem czytelnym dla każdego neologizmem; oczywiście każdemu wolno mieć odmienne zdanie co do tego, czy zostało tu użyte słusznie, czy nie - w mojej opinii tak - niemniej najbardziej zdumiewa mnie i poniekąd przeraża wasz irracjonalny lęk przed wyrazami, których "nie ma w słowniku"
- użyłem słowa "treserzy", ponieważ ci ludzie nimi są - ich zadaniem jest m.in. wytresować Logana jak zwierzę; "kowboje" w tym kontekście zabrzmieliby absurdalnie; to śmieszny zarzut
- "trankwilizer / trankwilizator" to słowo istniejące i używane w języku polskim; w tym miejscu o tyle uprawnione, że strażnicy robią dokładnie to, o czym tutaj mowa, a więc wystrzeliwują w stronę Logana pociski zawierające środek uspokajający
- "eutanator" również funkcjonuje, głównie w środowisku medycznym, ale funkcjonuje; w komiksie pojawia się tylko raz, w nagłówku, a te mają to do siebie, że winny być zwięzłe i wpadające w oko; gazeta chce przyciągnąć uwagę czytelników, dlatego używa brzmiącego niemal jak ksywa czarnego charakteru słowa
W kwestiach formalnych:
- mam trochę więcej niż 12 lat
- moja mama pracowała w innej branży niż wydawnicza, co zresztą nie ma żadnego znaczenia, ponieważ KAŻDY, kto używa argumentów ad personam albo w jakikolwiek sposób atakuje rodzinę, nie zasługuje na miano poważnego interlokutora
- z przykrością czytam o porównaniu do "Powrotu Mrocznego Rycerza"; w przypadku tamtego komiksu mieliśmy do czynienia z nielogicznościami i wieloma błędami natury gramatycznej i in., wypaczającymi sens wypowiedzi bohaterów, natomiast w przypadku "Broni X" chodzi wam o sformułowania, które tutaj, na tym forum odbieracie jako nietrafione - nietrafione jak porównanie do tamtej fuszerki; oczywiście jeżeli ktoś z was znajdzie w "Broni X" błędy takiego kalibru (gdzie bohater - dajmy na to - mówi: "Zabiłem", a ja to tłumaczę jako: "Nie zabiłem" [rzecz jasna z poszanowaniem kontekstu]), uderzę się w pierś
Dziękuję.
A spójrzcie w stopkę komiksu. W zespole tłumaczeniowo-redaktorsko-korektorskim ile macie kobiet? Bardzo się cieszę, że ten zespół jest tak bogaty osobowo. To naprawdę dobry trend – wiele różnych wrażliwości zderzonych ze sobą.Zgadzam sie co do roznorodnosci, bo mozna spojrzec na problem z wielu stron, ale w stopce jest 1 mezczyzna i 4 kobiety. Gdzie to bogactwo osobowe? Nie znam tych osob, ale wydaje mi sie, ze latwo mozna "zakrzyczec" takiego rodzynka (czy to pojedyncza kobieta, czy mezczyna). Przypomina mi sie ten mem, rownosc jest wtedy gdy kobiety maja lepiej :P
(https://i.imgur.com/8qVnYyW.jpeg)
"Jedyną poprawną formą jest doktor. "Doktór" funkcjonuje w gwarach, jednak nie jest to zapis przyjęty za wzorcowy"Okazuje się, że jednak sprawa nie jest taka zero-jedynkowa. ;)
Jeśli ktoś ma jakieś lepsze pomysły, jak idealnie wybrnąć z tej sytuacji, zapraszam do dyskusji. Ja mówię pas i trochę zgodnie z zasadą: jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, przyjmuję feminatywy jako najlepsze z możliwych (najgorszych?) rozwiązań (vide punkty, dlaczego są potrzebne).
Wcześniejszy cytat był pierwszym który mi wyskoczył, po twojej odpowiedzi dokładniej zweryfikowałem sprawę i wygląda to tak, że 90% źródeł podaje jako jedyną słuszną pisownię "doktor". Trafiłem nawet na tekst, z którego wynika, że pewien językoznawca musiałby się rozstać z żoną gdyby użyła przy nim formy "doktór". W związku z tym sprawa jest dla mnie wciąż zero-jedynkowa.
1) zostawić tak jak jest i zmiany w tłumaczeniach wprowadzać dopiero gdy dany feminatyw się powszechnie przyjmie, np. lekarka
2) jeśli ktoś czuje koniecznie potrzebę wprowadzania większej ilości feminatywów (nawet tych, które nie przyjęły się jeszcze powszechnie) to wprowadzać, ale nie te, które brzmią karykaturalnie.
Jakbyś zareagował jakby ktoś niechacy tworzyć podziałów nazwał cie forumowiczką? No po prostu przyjął formę żeńska, żeby traktować wszystkich rowno.
Gdzie zaczyna się i kończy ta "powszechność" i z jakiego powodu tłumaczenia komiksów są od niej oddzielne? Czy pojawianie się takich form w różnych kontekstach nie jest czasem częścią tego upowszechniania?
Dla jednych brzmią karykaturalnie, dla innych nie. Wątpię, że tłumacz zdecydował się na użycie takich a nie innych form ze względu na ich domniemaną "karykaturalność".
Ludzie na mieście i wsi gadają tak, że bynajmniej to przynajmniej. Jestem za tym, żeby tlumacze uwzględniali to w tłumaczeniach. Ahoj!
U mnie tak nie gadają, ale to pewnie zależy od tego gdzie bywasz i z kim się zadajesz (j/k)Nie zrozumiałeś sensu mojej wypowiedzi, a co do drugiej części twojej wypwoiedzi, to jest wlasnie odwrotnie - bynajmniej udające przynajmniej blizej do formy męskiej udającej żeńska.
A tak serio, to te chirurżki czy gościnie to właśnie takie bynajmniej.
Nie zrozumiałeś sensu mojej wypowiedzi, a co do drugiej części twojej wypwoiedzi, to jest wlasnie odwrotnie - bynajmniej udające przynajmniej blizej do formy męskiej udającej żeńska.
Jaki problem z feminatywami po wojnie, o co chodzi? Dla niezorientowanych: notujemy słownikowo (tu poproszę chętnie o pomoc @Koalara w celu weryfikacji) wybrane („dziwnie” brzmiące dziś) feminatywy przed wojną, np. nasza ulubiona /gościni/, a później już, po wojnie… jakby mniej. I teraz tak: nie, nie mam wiedzy, w jakim zakresie były one stosowane, w jakich grupach społecznych, czy może lokalnie, czy nie; zakładam, że skoro notują je te dawne słowniki, to jednak się pojawiały. Czy tylko w piśmie? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie; jak na razie, nie udało mi się dotrzeć do źródeł pokazujących, że było tak vs. inaczej. Komuś na tyle zależało, aby je wyrugować z języka polskiego, że współcześnie nie jesteśmy chyba nawet w stanie dokładnie odtworzyć, jak było przed wojną w jakich zakresach używania tych słów. Jeśli ktoś ma konkrety w tej kwestii, zapraszam.
Chirurżką również nie jest błędem, niestety sędzia tkwiąc w błędzie jest innego zdania.Nie twierdzę, że to błąd, na pewno jednak nie jest to (podobnie jak gościni czy cyborżka) słowo obecne w powszechnym użyciu ani oczywisty wybór dla użytkowników języka polskiego. W związku z czym uparte wtłaczanie takich form w usta każdej postaci, jest nienaturalne.
KAŻDE nowe słowo, każde bez wyjątku, wchodzi do użycia stopniowo. Nigdy nie jest tak, że zbiera się jakieś gremium i decyduje "no wiara, to od jutra określenie 'burzysko' wchodzi do powszechnego użycia. Kto za? Łapki w górę." Gdzieś się to zawsze zaczyna. Ktoś to musi wymyślić. Potem się przyjmuje - albo nie.No super, tylko od kiedy rolą osób tłumaczących komiksy jest wymyślanie nowych słów (poza przypadkami, kiedy wynika to z samego komiksu), zamiast posługiwania się językiem, który aktualnie jest w użyciu?
No nie, bo moj przyklad wykazal ci, ze to co cie interesuje, czyli by tlumacz "oddawał rzeczywistość ("jak ludzie mówią")" jest bardzo względne, co zdajesz się sam potiwerdzac swoim przytykiem. Udowadnia to tez xanar, dla ktorego pilotka brzmi dziwnie i zawsze bedzie tak brzmiec, zatem twoje oczekiwania wysuwane wobec tlumaczy sa z zalozenia nierealistyczne.
Chirurżką również nie jest błędem, niestety sędzia tkwiąc w błędzie jest innego zdania.Zastanawiałem się przez chwilę nad tym dlaczego manipulujesz, bo ja nie uważam że chirurżka jest błędem (w sensie znaczeniowym), tylko że jest to karykaturalny wyraz, stworzony (a przynajmniej wykorzystywany) na potrzeby ideologiczne. Ale potem przeczytałem swoje zdanie "A tak serio, to te chirurżki czy gościnie to właśnie takie bynajmniej" i w sumie widzę, że można to tak zinterpretować.
KAŻDE nowe słowo, każde bez wyjątku, wchodzi do użycia stopniowo. Nigdy nie jest tak, że zbiera się jakieś gremium i decyduje "no wiara, to od jutra określenie 'burzysko' wchodzi do powszechnego użycia. Kto za? Łapki w górę." Gdzieś się to zawsze zaczyna. Ktoś to musi wymyślić. Potem się przyjmuje - albo nie. Z feminatywami jest dokładnie tak samo. Ktoś je wymyśla. Niektóre bez wątpienia się przyjmą. Inne z pewnością nie. Pożyjemy, zobaczymy. Natomiast mnie osobiście trudno oprzeć się wrażeniu, że sedno problemu naprawdę nie leży samych feminatywach, tylko w tym że niektórym osobom po prostu jest nie po drodze ze światopoglądem, którego są one przejawem. No bo jak to, włażą mi tu w MOJE komiksy z jakąś ideologią. Ano włażą, włażą i włazić będą. Kultura zawsze była (i mam nadzieję pozostanie) areną, na której ścierały się światopoglądy i na której wypracowywano jakiś tam społeczny konsensus. Lepsze to niż walić się po ryjach na ulicy.
Przetłumaczenie żeńskiej formy chirurgienne na męską formę chirurg nie jest "realizowaniem światopoglądu"?
Przetłumaczenie żeńskiej formy chirurgienne na męską formę chirurg nie jest "realizowaniem światopoglądu"?
Trzymanie się starych zasad nie jest realizowaniem światopoglądu.
No to tutaj Cię zmartwię. Jest. Tylko że konserwatywnego. I w tym cały szkopuł. W momencie kiedy pojawia się wybór między opcją A i opcją B, opowiedzenie się po którejkolwiek stronie ma ideologiczną podbitkę. Sorry, ale to nie jest tak, że "my nie mamy ideologii, tylko wy macie ideologię". ;)
No to tutaj Cię zmartwię. Jest. Tylko że konserwatywnego. I w tym cały szkopuł. W momencie kiedy pojawia się wybór między opcją A i opcją B, opowiedzenie się po którejkolwiek stronie ma ideologiczną podbitkę. Sorry, ale to nie jest tak, że "my nie mamy ideologii, tylko wy macie ideologię". ;)To wtedy tłumaczysz pod docelową grupę odbiorców, żeby sprzedać jak najwięcej.
Natomiast jeśli ktoś trzyma się starych zasad, bo wszyscy się ich trzymają, to nie ma nic wspólnego z realizowaniem światopoglądu, bo robi to bezwiednie.
Czyli jednak my nie mamy ideologii, wy macie ideologię?
W momencie kiedy pojawia się wybór między opcją A i opcją B, opowiedzenie się po którejkolwiek stronie ma ideologiczną podbitkę.Tyle że w przypadkach wyborów tłumacza, o których się na forum pisze, opcja A jest powszechnie stosowana, a opcja B niszą.
Czyli jednak my nie mamy ideologii, wy macie ideologię?A to działa dwie strony, czy tylko w jedną ?
Nasze dziewczyny/żony/kochanki/narzeczone ich używają. Bo lubią. A my lubimy nasze dziewczyny/żony/kochanki/narzeczone. Poza tym przy wymawianiu feminatyw nie wybijamy sobie górnych jedynek. Zatem pamiętając jak elastyczny jest język polski i jak ewoluuje - nie widzę najmniejszego problemu.
Spokojnie, siusiak ci od tego nie odpadnie.
No i tak to z tobą dyskusja, jak już nie masz co napisać, to najlepiej się obrazić, jeszcze mi najlepiej napisz parę prywatnych widomości co powinien zrobić a co nie, tak jak kiedyś :)Mylisz obrażanie się z rozczarowaniem rozmówcą. Kolejny raz (wczoraj też to robiłeś) przyparty do muru (np. gdy sam sobie zaprzeczyłeś przekazując, że komiks XIII jednak nie szerzy feminatywów, bo jest "redaktor", a nie "redaktorka", mimo, że cały ten ambaras zaczął się od "chirurżki" z komiksu XIII właśnie) w temacie feminatywów zaczynasz opowiadać pierdoły o bezosobowych dekretach, byle odwrócić uwagę od meritum sprawy i nie wyjść w swoim mniemaniu na głupka. Nieudolnie próby poczyniasz.
2. Jakiś czas temu profesor Jerzy Bralczyk wywołał w internecie burzę twierdzeniem, że nie pasuje mu, gdy ktoś mówi o umieraniu psa, bo zwierzęta w języku polskim zdychają. Dowiedziawszy się jakiś czas później o dyskusji, przetaczającej się w internecie, zbagatelizował owe poruszenie i swoją opinię podtrzymał - pies zdycha, bo w polskim języku zwierzęta zdychają. No, chyba że pszczoła - ta, dla podkreślenia jej życiodajnego znaczenia, w naszym języku umierała. I tym ostatnim spostrzeżeniem, w mojej opinii, sam sobie zaprzeczył. Bo skoro kiedyś ustanowił się wyjątek dla pszczoły, tak dziś we współczesnym języku dochodzi do zmiany i psy zaczynają umierać. Czy się to komuś podoba, czy nie.
Problemy pierwszego świata.Sprawy nie śledziłem i nie jestem w nią zaangażowany, ale zaczęło się chyba od jakiegoś wpisu polityka, że nie podoba mu się "umieranie" zwierząt i "adoptowanie" psów. To skomentowali ludzie i potem o sprawę zapytano Bralczyka.
Niech sobie każdy mówi jak chce, ale nie robi wielkiego oburzenia, że ktoś inny używa poprawnych form.Ale czy wlasnie dyskusja o feminatywach nie wybucha co chwila jak ktoś się wielce oburza, że tlumacz zdecydował się na taka, a nie inna, poprawną forme? :D
Jaki z tego wniosek?Kobieta kobiecie wilkiem ;)
To samo z psycholożka, moja znajoma mi powiedziała żeby tak do niej nie mówić bo wie że z biegiem czasu to będzie brzmiało psycholoszka nie ze względu na czyjąś złośliwość tylko że ludzie lubią upraszczać słowa wymawiane.
Polska lewica raczej odpuści temat w ciągu kilku lat, bo narzucanie feminatywów będzie antyskuteczne, a temat nie jest podsycany przez mody z zachodu.Lewica to już raczej nie załapie się to przyszłego parlamentu a zachód (USA) idzie w zupełnie przeciwnym kierunku.
Tylko komiksów szkoda ;)
Ale wiesz, że już Ci odpowiedziałem na to pytanie?
Tylko celowe trzymanie się starych zasad mogłoby być uznane, za takie (dlatego o tym sam napisałem).
Natomiast jeśli ktoś trzyma się starych zasad, bo wszyscy się ich trzymają, to nie ma nic wspólnego z realizowaniem światopoglądu, bo robi to bezwiednie.
Poza tym przy wymawianiu feminatyw nie wybijamy sobie górnych jedynek. Zatem pamiętając jak elastyczny jest język polski i jak ewoluuje - nie widzę najmniejszego problemu.
Spokojnie, siusiak ci od tego nie odpadnie.
Odpowiedziałeś? Bo dla mnie z Twoich postów wynika, że uważasz ideologię za wyłączną dolegliwość "tej drugiej strony".
Czyli osoba która "bezwiednie" robi/mówi/myśli "tak jak wszyscy", trzymając się "starych zasad", wg których rzeczy są normalne, naturalne, po bożemu itd, nie posiada światopoglądu i istnieje poza ideologią.
No nie. To nie tak działa. Ale widzę, że się nie dogadamy.
wprowadzać do tłumaczeń karykaturalne maskulinatywy jak np. , przedszkolanek, kosmetykNa szczęście tradycyjne "pan przedszkolanka" czy "pan kosmetyczka" nie są na chwilę obecną zagrożone. ^^
Nie wiem czy posiada, czy nie posiada światopoglądu, bo nie wiem z czego wynika jej działanie. Czy jest konserwą, która nie zastosuje feminatywów bo uważa to za sprzeczne ze swoim światopoglądem, czy też jest to zwykły normals, który robi to, bo tak się mówiło w domu i nawet nie wie, że są ludzie, którzy wymyślają jakieś nowe reguły z powodów światopoglądowych. I wówczas taki normals może nie posiadać światopoglądu i może istnieć poza ideologią.
Czyli osoba argumentująca, że słowo "Murzyn" powinno być pisane wielką literą jest motywowana ideologicznie, a osoba używająca określenia "bambus" nie wyraża w ten sposób żadnego konkretnego światopoglądu jeżeli tak się mówiło w domu? No proszę Cię.
(https://i.postimg.cc/Fz8JcHtT/zEvbgAG.jpg)
(https://i.postimg.cc/hj2GQK5P/kato.jpg)
Kolejny przykład patologii polskiego rynku wydawniczego - w skrócie: Koreański Instytut Tłumaczeń Literatury dofinansowuje wydanie koreańskiego "Wieloryba", po czym okazuje się, że tłumaczenie jest robotą googlowskiego translatora i to z wersji angielskiej. Wydawca Znak oczywiście jest zaskoczony, bo jak to, przecież tylu redaktorów i korektorów czuwało nad wydaniem ;D
https://kultura.onet.pl/wiadomosci/polski-przeklad-wieloryba-to-dzielo-google-translatora-sumienie-mi-nie-odpusci/dyb0v1l
Nieważne ile razy synuś Kurca zapewni na Fejsbuku, że jego tatuś urodził się tylko dla komiksów, nieważne ile razy BezczelnaKasia wysmaruje elaborat w obronie wydawców.... Ważne są fakty. Patologia.
akurat na przykładzie tego cytatu ze strony 371 książki to nie bardzo rozumiem o co chodzi krytyczce. To w końcu tłumaczenie ma być wierne oryginałowi, czy nie?
Co ciekawe, korzystanie z programów do tłumaczeń przez tłumaczy to nie jest żadna nowość (znowu wyciągam jakiś "szczegół" na miarę tego, który wywołał gównoburzysko o mielenie komiksów, au ;) ). Osobiście znam jednego tłumacza komiksowego, który się posługuje programem (nie google translate, to w ogóle jedno z najprostszych narzędzi), bo to znacząco przyśpiesza jego pracę, swoją drogą imho świetną :)
Stąd też w moich oczach oskarżenia o to, że ktoś przetłumaczył coś za pomocą programu, nie robią wrażenia. Natomiast pokazywanie tego na przykładzie google translate to trochę... manipulacja? :) Ale może nadinterpretowuję...
@HugoL3: W jakim sensie to, co "wymienione w artykule to pikuś przy tym, co się odwala w komiksach tłumaczonych na nasz rynek"? Mógłbyś rozwinąć? Bo mam wrażenie, że sugerujesz wiedzę o procesie przygotowania komiksów od strony tekstowej (o tym jest artykuł, tylko w kontekście tłumaczenia książki), a to jest jeden z ciekawszych dla mnie aspektów i bardzo chętnie pogłębiam, jak tylko mam możliwość porozmawiać na ten temat. Mogę nawet napisać do Ciebie na priv :)
Chyba że masz na myśli efekty tłumaczeń... Bo Twoja wypowiedź (jeszcze to nawiązanie do google translate) sugeruje coś innego.
@starcek: Przyznam szczerze, że się zgubiłam trochę. Uwielbiam, jak ludzie operują niedopowiedzeniami, naprawdę; doceniam Twój styl wypowiedzi, choć czasami te niedopowiedzenia mogą wprowadzać czytających w błąd... Ale tym razem nie wiem: kalkami SL stało mocno - czyli już nie stoi? Leniwy mózg ma swoje prawa - czyj mózg, twój, mój, Arka z SL, jakiś ogólny mózg? Nie wiem, zgubiłeś mnie na ostro :D Ale zakładam, że ta wypowiedź może nie była kierowana do mnie...? Nie wiem...
To co powyżej należałoby wysłać, ale wydawnictwom książkowym, które być może wtedy załapałyby, że nie powinny starać się aż tak bardzo, bo te ich starania w sposób zupełnie bezsensowny zawyżają poziom przez co tym, którzy wydają komiksy absolutnie niepotrzebnie i całkowicie złośliwie wytyka się kompromitacje. 8)
A tak bardziej serio: jeżeli wszystkie dziedziny gospodarki zaczną się tłumaczyć w podobny sposób jak wydawcy komiksów to strach będzie wyjechać na drogę, wejść do windy a już nie daj Panie Boże na pokład samolotu.
Ale w ksiazkach i prasie jest masa bledow.
Kasiu chodzi mi o takie cyrki jak wklejanie nazwisk redakcji w dymki bohaterów w komiksach superbohaterskich
Wiadomo, że taki dymek to w zasadzie miejsce na luźne notatki i można wkleić tam byle co. :)
Poniżej w akcji nasz komiksowy gigant Egmont (seria "Baśnie" tom "Rodzinne strony"):
(https://i.imgur.com/sfldYvW.jpeg)
Byc moze AI rozwiaze to. Juz swietnie radzi sobie z tekstem pisanym. Wkrotce odbierze robote korektorom a potem i redaktorom. Robi to w 5 minut. Jestem tez przekonany ze zastapi tlumaczy. 2-3 lata i to stanie sie codziennoscia.
Z wiedzy ktora juz mam jako korekta radzi sobie swietnie. 99 proc, kiedy czlowiek ma ok z tego co pamietam 70. Musialbys pogrzebac w sieci. I jestem przekonany widzac jak sie uczy ze i z redakcja sobie poradzi. Moze nawet sama bedzie te komiksy skladac.
Ja tylko mowie, ze jestem przekonany ze sobie rownie dobrze poradzi z tekstem i zacznie odbierac ludziom prace. I ze to jest cena za produkt bez skazy.
Kasia na razie ai potrzebuje czlowieka bo od niego sie uczy patrz projekt chochol..ale.to.na razie. Mysle ze przyszlosc jest taka bedziemy.miec Ai spersonalizowane. Nauczy.sie.twojego.stylu.redakcji i.nawykow jezykowych i bedzie kasia.bis ;) tworca muzyki nauczy.swojego stylu wlasna ai itp.itd
Przykro slyszec. Pamietaj ze ja spekuluje o przyszlosci. Ostatnio ogladalem jak dwie ai tlumaczyly na zywo siebie nawzajem. Byly szybsze i dokladniejsze niz czlowiek.
Po pierwsze - siebie nawzajem, a więc nie nieprzewidywalnych, chrząkających, kaszlących, mylących się i jąkających ludzi :)
Po drugie: ilu słuchałeś profesjonalnych tłumaczy konferencyjnych, że możesz powiedzieć, że są szybsze i dokładniejsze? :)
Lap kaganek oswiaty
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C31051%2Cnaukowcy-mozg-czlowieka-z-natury-jest-leniwy.html
https://korektytekstu.pl/2019/11/01/dlaczego-nie-widzimy-wszystkich-bledow/
Rozmawiamy ze sztuczną inteligencją. :o AI zrobiło hostile takeover SL i zaczęło wydawać komiksy. :o
Zwróćcie uwagi na te kropki pomiędzy wyrazami - żywy człowiek by ich nie wstawił. :)
They`re here... 8)
te AI nazywa sie za duze paluchy na klawiature w komorce i kropka obok spacji ;)tak by właśnie napisało AI.
Jonathan to sztos. Oby z lepszą korektą niż poprzedni tom. :)Wykrakałem. Dopiero rozpocząłem lekturę czwartego integrala i już się zaczęło. Tak było rok temu z trzecim integralem:
Wykrakałem. Dopiero rozpocząłem lekturę czwartego integrala i już się zaczęło. Tak było rok temu z trzecim integralem:eż.
https://forum.komikspec.pl/dzial-ogolny/tlumaczenia-komiksow/msg237353/#msg237353
Nie da się zacytować, bo temat jest zamknięty.
W każdym razie zacząłem czytać czwarty integral wspaniałej serii Coseya i już zostałem wyrwany z lektury. Występuje tam młody rzezimieszek, który wygląda jak Michael Jackson, ale koledzy nazywają go Brodawa. Na co on odpowiada, że mają na niego mówić Michael. I nawet literuje im to imię:
(https://i.imgur.com/10tDgsC.jpeg)
A dokładnie trzy kadry dalej (na tej samej planszy) gość mówi sam o sobie Micheal:
(https://i.imgur.com/RbcSHRh.jpeg)
To nie jest zwykła literówka, gość przeliterował swoją ksywę trzy kadry wcześniej, ale to widać nie dało do myślenia komuś z ekipy:
(https://i.imgur.com/sEexSfw.jpeg)
Michael już wam przeliterował wyraz Michael, żebyście mieli łatwiej, ale nie pomogło. :D
Śmieszna wpadka.
A dokładnie trzy kadry dalej (na tej samej planszy) gość mówi sam o sobie Micheal:Nie wiem, co było dalej, ale jak widać, rozmówca też jest zdziwiony. Być może to tłumaczenie żyje własnym życiem :)
(https://i.imgur.com/RbcSHRh.jpeg)
Wszystko schodzi na psy. Ongrys też.
No to niech sprawdzają co najmniej cztery osoby, jak co najmniej trzy sobie nie radzą.
No, wasza wina czytelnicy bo się denerwujecie. :)
Ogólnie, w firmach które "robią" to komercyjnie, to błędy się zdarzają i jak widać, mają prawo się zdarzać, a klient nie może się odezwać, że mu się to nie podoba, bo wtedy to to on jest ten zły.
Ale jeśli czytelnicy mają jakiś pomysł, jak jeszcze ograniczyć możliwość popełnienia błędu, to bardzo chętnie posłucham i zastosuję (no, może poza "zamknąć wydawnictwo").Ja mam. Wydawca organizuje przedsprzedaż z przedpłatami - kto z niej skorzysta uzyskuje dostęp do cyfrowych materiałów komiksu już po redakcyjnych korektach (zabezpieczonych znakami wodnymi) na kilka dni przed wysłaniem plików do drukarni. Zainteresowani czytelnicy przesyłają swoje uwagi do wydawcy jeśli chcą mieć komiks bez błędów, a w razie wtopy wydawca może stwierdzić: "to nie tylko nasza wina, macie co chcieliście". ;)
Przynajmniej poznaliśmy tajemnicę, czemu Ongrys wydaje w takim tempie - słabi pracownicy, pełno błędów, wolne tempo.
Nie bardzo rozumiem... Czy to do mnie uwagi? Czy ja napisałem, że klient nie może się odezwać i że wszystko wina czytelników?
Przecież to żadna tajemnica, było to już poruszane wielokrotnie.
@Death: czy oprócz tego błędu coś jeszcze znalazłeś? Bo znowu: jedna literówka kaszany nie czyni. Dlatego myślę, że możesz spokojnie opisać swoje wrażenia też w tym temacie :) Nie zdziwię się, jeśli się okaże, że to pojedynczy kiks.Właśnie skończyłem czytać. Jeśli kogoś to interesuje, to 12. tom czyli ostatni w tym integralu jest chyba jeszcze lepszy niż opowieść 10-11, a cały tomik zmuszony jestem ocenić 10/10. Cosey swoim geniuszem zmusił mnie do przyznania najwyżej noty. Kapitalny tomik, kapitalny. Jeden z komiksów roku. Przecież to jest poziom Corto Maltese.
Ja nadal nie rozumiem jak to jest, ze jak piszą te komiksy w ojczystych językach to tam praktycznie nie ma literówek a jak u nas zaczną to tłumaczyć to potrafią być w każdym tomie.
Nie jestem mózgiem w angielskim, ale sam zauważam literówki w marvelkach.
Jak czytam po angielsku to raczej te starsze pozycje z lat 60/70/80, i jak są te literówki to sporadycznie a jak wg was nie zauważam to raczej wątpię żeby to było tak jak w tych nieszczęsnych kolekcjach.
Szkoda, że nie wiedzą o tym grupy translacyjne, które też zazwyczaj na jeden tytuł mają 1-3 korektorów, i owszem, też się zdarzają błędy, ale jak już, to naprawdę od święta. Ale tam nie robi się tego komercyjnie, więc panują zapewne inne zasady.
Humor z opisu (tył okładki) tomu 2 Sagi Winlandzkiej od Hanami (myślałem, że widziałem już dużo).
Word im nie podkreślił przed wlaniem tekstu? ;D
Dodając smaku tej nieciekawej sytuacji, to jest 3cie wydanie 2go tomu (kupiłem go w listopadzie).
Data wydania po raz pierwszy: 22 wrzesień 2017. Ciekawe czy splondrowali opis and potrzeby wydania 3go, czy już od 7 lat tak lecą :D
Humor z opisu (tył okładki) tomu 2 Sagi Winlandzkiej od Hanami (myślałem, że widziałem już dużo).O kurwa :o
(https://i.imgur.com/ybp9mfB.png)
Nie kojarzę, żeby ktoś ten temat poruszał.Bo wszystkie osoby, które przeczytały tekst "od tłumacza" przed Tobą wydłubały sobie oczy łyżką, a potem palnęły sobie w łeb krzycząc, że nie chcą żyć na tym coraz bardziej pojebanym świecie.
Bo wszystkie osoby, które przeczytały tekst "od tłumacza" przed Tobą wydłubały sobie oczy łyżką, a potem palnęły sobie w łeb krzycząc, że nie chcą żyć na tym coraz bardziej pojebanym świecie.
Egmont wydał to przetłumaczone jako Nowa Granica, chyba nie znając do końca kontekstu.
Oficjalnie komiks „The New Frontier” w Polsce został przetłumaczony jako „Nowa granica”. Ten tytuł, używany w wydaniach Egmont Polska (np. w serii DC Deluxe), dobrze oddaje zarówno literowy, jak i symboliczny sens oryginału – wskazując na przełom, odkrywanie nowych obszarów oraz przekraczanie dotychczasowych barier.
Można by się jednak zastanowić nad alternatywnymi propozycjami, na przykład „Nowe horyzonty”, które również oddają ideę eksploracji i nowości. Niemniej jednak, słowo „granica” lepiej podkreśla aspekt dzielenia znanego od nieznanego, co stanowi jeden z głównych motywów komiksu.
Tak więc, proponowane (i już używane) polskie tłumaczenie to „Nowa granica”.
Stoję dziś i spoglądam na zachód - tam, gdzie dla naszych przodków leżała ostatnia granica. Ciągnęli ku niej pionierzy ze wschodnich części naszego kraju, rezygnując z bezpieczeństwa i wygody, aby stworzyć nową jakość tam, na zachodzie. Nie byli zakładnikami własnych wątpliwości ani więźniami ustalanych przez siebie reguł.
Space: the final frontier. These are the voyages of the starship Enterprise. Its five-year mission: to explore strange new worlds; to seek out new life and new civilizations; to boldly go where no man has gone before!
Czytam X-statix tom 2 i pojawia się tam coś takiego: "Henrietta, pogromczyni Talibanów". Ci Talibanowie to jest prawidłowo użyte i w oryginale też zastosowano jakieś inne określenie zamiast Talibowie?
Czytam X-statix tom 2 i pojawia się tam coś takiego: "Henrietta, pogromczyni Talibanów". Ci Talibanowie to jest prawidłowo użyte i w oryginale też zastosowano jakieś inne określenie zamiast Talibowie?
Który to zeszyt?X-Statix #15, akcja dzieje się w Afganistanie, więc trochę dziwny ten błąd tłumacza, no ale mogło się zdarzyć.
Nie sądzę, by tłumaczenie "Nowa granica" można było nazwać błędem - co najwyżej inną interpretacją. A choć można sprzeczać się, która interpretacja jest lepsza, to jednak trzeba przyznać, że wybór jednej lub drugiej nie wynika z przeoczenia czy nieznajomości, ale ze świadomej decyzji.
Proszę każdego z was: stańcie się tymi, którzy przekroczą nową granicę. Wzywam młodych sercem - niezależnie od wieku - i wszystkich chcących odpowiedzieć na biblijne wezwanie "Bądź mężny i mocny. Nie bój się i nie drżyj".
Czytam X-statix tom 2 i pojawia się tam coś takiego: "Henrietta, pogromczyni Talibanów". Ci Talibanowie to jest prawidłowo użyte i w oryginale też zastosowano jakieś inne określenie zamiast Talibowie?
To ja jeszcze uzupełnię o moją interpretację w kontekście o którym pisał Kadet. Słowo "granica" jest pojemniejsze znaczeniowo:
Jeżeli zaś odwołać się do (wiem, śmiesznie brzmi) Star Trek z ich "Space the final frontier" to czy o "space" możemy mówić w kontekście "linii" czy jednak mniej niż bardziej zbadanego "obszaru"?
No i popłynął: "jechaliśmy przez ziemie Bułgarów, huzarów i olbrzymów".
W Star Trek The Final Frontier zostało przetłumaczone jako Ostateczna granica.
Jeżeli zaczynamy odwoływać się do polskich tłumaczeń tytułów filmów (które - jak wszyscy wiemy - zawsze są przemyślane i sensowne) to nie mamy o czym dyskutować. ;D
W kontekście przemówienia JFK najbardziej rzuciło mi się w oczy "edge of frontier". Krawędź granicy (w sensie linii granicznej)?
Możemy się odwoływać do tych tłumaczeń i zwrotów, które zakorzeniły się już w naszej kulturze.
W tłumaczeniu Egmontu "we stand today on the edge of a New Frontier" oddano jako "doszliśmy dziś do nowej granicy".
Jak np. "Wirujący seks" albo inne "Orbitowanie bez cukru"?Pierwszy z tych tytułów, wbrew obiegowej opinii, nie zakorzenił się. Film od paru dekad jest dystrybuowany w Polsce pod oryginalnym tytułem, polski z lat 80. jest tylko podawany w żartach.
Nie kojarzę, żeby ktoś ten temat poruszał. Sam komiks Preferencje systemowe przeczytałem już jakiś czas temu, ale dopiero teraz zrobiłem fotkę informacji "Od tłumacza". W kontekście treści komiksu, którego przesłaniem jest krytyka nadmiernej, bezrefleksyjnej wiary w "nowe" (inna sprawa, że przykład, którym się posłużono i oparto na nim fabułę jest tak naiwny i niewiarygodny, że mocno trzeba zawiesić niewiarę) poniżej wyjaśnione zagranie tłumacza ("eksperyment") jest totalnym odlotem. Wg mnie jak ktoś nie rozumie tego co ma tłumaczyć (nie słowa, ale cały sens utworu) nie powinien go ruszać.
(https://i.postimg.cc/cZSXtVHf/IMG-20241214-151630675-MFNR.jpg)
Krzysztof Uliszewski to dobry tłumacz - kurtyna. :)
(https://scontent-waw2-2.xx.fbcdn.net/v/t1.6435-9/41080607_1606209736152348_9091016559429681152_n.jpg?_nc_cat=106&ccb=1-7&_nc_sid=833d8c&_nc_ohc=P9m0Dcss-4sQ7kNvwGm0b8M&_nc_oc=AdnXzmjwLTFYjyV4kmhCUuOC5xNltgTiO7GjJEs4p2lTqVhZdBuPQlSZ4yq_JiLKfAk&_nc_zt=23&_nc_ht=scontent-waw2-2.xx&_nc_gid=Kx9Pdb0pnSiCXqWNWniz7g&oh=00_AfPEeCGuluhf3miV2dxLPgbqrJ4foNlfuT_jPB3d5R4jgw&oe=687E929B)
Wiedziałem, że gdybym pobiegł, dopadłoby mnie. Więc szedłem dalej.
Szedłem szybko korytarzami. Prawdziwy labirynt. I byłem tam zupełnie sam. Poza potworem.
Wiedziałem, że jeśli ucieknę, to mnie dorwie. Więc szedłem dalej.
Pędziłem korytarzami. Całym labiryntem. I byłem tam sam. Poza potworem.
Wiedziałem, że jeśli zacznę biec, to mnie dopadnie. Więc szedłem dalej.
Pędziłem korytarzami. Labiryntem korytarzy. Byłem tam sam. Poza potworem.
I wiedziałem, że jeśli ucieknę, to mnie dopadnie. Więc szedłem dalej.
Pośpieszyłem korytarzami. Labirynt ich. I tylko ja tam byłem. Poza potworem.
Świszcze wicher upiorny, ciemność straszna dokoła
W mroku zgroza krwiożercza się skrywa
Zło się skrada i zbliża, czas pomocy zawołać
Na ratunek, wiedźminie, przybywaj!
W dali echo powtarza krzyk niewinnej ofiary
Dookoła czerń nocy i zima
Krew splamiła kamienie i pni brzóz białą korę
A wiedźmina jak nié ma, tak nié ma.
Darkness surrounds, a fell wind is blowing
A murderous threat in the night is heeded
Evil creeps closer, the danger is growing
Make haste, O Witcher, help is needed!
Hark! Yonder sound a victim's moans
All around the cold and black of night
Blood has splashed the white of stones
Vain are the screams; no Witcher is in sight.
Tłumaczenie ma brzmieć i oddawać ducha oryginału.
Do największych dzieł polskiej fantastyki temu knotowi daleko. Cytując Vaotaire'a "Tłumaczenia są jak kobiety - albo piękne albo wierne". A życie pokazuje, że często ani takie, ani takie.
Teraz sprawa będzie jasna, np. „nie” z przymiotnikami w stopniu wyższym i najwyższym („nielepszy”, nienajgorszy”, „nienajweselszy”) będziemy pisać tak samo jak te w stopniu równym („niezły”, „niemiły”, „niesympatyczny”), czyli łącznie. Podobnie jest z pozostałymi zmianami: ich celem jest uproszczenie ortografii.
W nazwach lokali usługowych i gastronomicznych oraz instytucji kultury wszystkie wyrazy (oprócz wewnętrznych przyimków i spójników oraz wyrażeń typu imienia) zapisuje się wielką literą. Wyrazy typu: apteka, bar, hotel, kawiarnia, kino, pizzeria, restauracja, teatr, zajazd traktuje się jako część nazwy własnej i pisze się wielką literą, np. Apteka pod Orłem, Bar Flisak, (...)
UWAGA: Jeśli wyrazy typu: apteka, bar, hotel, kawiarnia, restauracja, zajazd uznaje się za określenia rodzajowe, poprzedzające właściwą nazwę, wówczas można je zapisywać małą literą, np. apteka Pod Orłem, bar Flisak (...)
Mnie bardziej zastanawiają sytuacje "a jeśli", czyli te wszystkie publikacje, w których jeszcze pojawi się stara szkoła, bo nie mam wątpliwości, że takie będą; nie da się tego uniknąć :) Jak to będzie postrzegane?
Ale ja nie wiem, czym tu jest się stresować.
Język jest pewnym odbiciem czasów, w których żyjemy.
Naszą gościnią była ministra...
Dopuszczenie alternatywnego zapisu (małą lub wielką literą) nieoficjalnych nazw etnicznych, takich jak kitajec lub Kitajec, jugol lub Jugol, angol lub Angol, żabojad lub Żabojad, szkop lub Szkop, makaroniarz luNa forum przez takie nieoficjalne nazwy etniczne już by była imba o rasizm ;D