Taurus rozbiłby CE na 12 tomów, z czego wydałby tylko 5.
Egmont wydałby 11 na miękko, potem integral tych 11 tomów - ze świadomością, że to jeszcze nie koniec i 12 na twardo, a następnie po 10 latach komplet w dwóch tomach i powiększonym formacie dla kolekcjonerów.
Mucha wypuściłaby w znanym tylko sobie formacie, którego nijak nie dopasuje się do czegoś co już jest na półce, w super cenie dla hardkorowych fanów. Tomiszcze to przy każdym otwarciu trzeszczałoby jak drzwi w osiemnastowiecznej chałupie.
Tore skomponowałoby kieszonkowego grubaska na papierze gazetowym i przepraszało, że pomimo usilnych starań sprzedaje tylko 40, a nie 50% taniej niż pierwotnie założono.
Ongrys wydałby na twardo, miękko, hybrydowo, ze skrzydełkami, w integrałach, powiększonym, pomniejszonym i przepraszał, że komiks ukazał się 2 tygodnie po planowanym terminie premiery.
....
kupuję od zdecydowanej większości naszych wydawnictw, nawet od tych, wobec których bywam bardziej krytyczny i nie będzie wielkim odkryciem z mojej strony, że każde z wydawnictw, jak i kupujących, czy użytkowników naszego forum ma swoje plusy i minusy
....
Sam wkurzam się często na politykę wydawniczą Taurusa ostatnich kilku lat, a właściwie jej brak. Z drugiej strony przytaczany przez wielu Valerian, czy mniej popularny Luc Orient ,to dla mnie przykłady, w jakiej formie chciałbym poznawać dłuższe historie sf czy fantasy np.Arię czy Yoko Tsuno. Ale Murenę lubię w odcinkach, podobnie EKHO , Urban i inne. CE to w moim odczuciu nie temperament i gust Taurusa.