Zgadza się, ale jednocześnie komiks można na spokojnie kupić w Komiksiarni. Dlatego ja osobiście nie rozumiem płaczków.
Jeżeli zakładamy, że istnieje tylko tu i teraz (rozciągnięte na nie wiem, kilka miesięcy w obie strony) i patrzymy tylko na siebie, to wiadomo, że komiks się w większości gdzieś znajdzie (ewentualnie nie w tej wersji okładkowej, w której by się wolało, ale to już specyfika limitek), bo albo dopchamy się w przedsprzedaży albo wpadną jakieś zwroty na Gildię, itd.
Natomiast no ja wróciłem do komiksu na poważnie w 2019 roku i nadal uzupełniam sobie różne braki, które były wydawane wcześniej czy nawet w czasie, jak już się interesowałem tematem. Gdyby wtedy mi ktoś powiedział, że jakiś tytuł był rok-dwa lata wcześniej od SL, to raczej by mnie to nie urządzało. Więc uwagi do takiego modelu działania wydawnictwa są dla mnie w pełni zrozumiałe.
Gdyby nie ten nieidealny sposób sprzedaży, to byś mógł o wieeeelu tytułach pomarzyć na polskim rynku i byś się cieszył, że jest idealnie. <3
Nie, nie cieszyłbym się. Wyraźnie napisałem wcześniej, że traktuję sposób SL jako mniejsze zło i opcję na ukazanie się u nas tytułów, za które inni prawdopodobnie by się nie zabrali. Co nie sprawia z automatu, że taki sposób wydawania staje się nagle zajebisty i nie ma wad. No ale to byś musiał jeszcze poczytać rozmowę i się trochę zastanowić przed napisaniem posta

A cała dyskusja zaczęła się od tego że prawilne T wbija szpile nieprawilemu SL ale cichaczem opycha po "antykwarycznych cenach" towar SL nazywając to wolnym rynkiem.
No może obiektywnie patrząc widzi, że nie jest to idealna sytuacja dla nabywców, ale że jest jak jest, to i korzysta. To nie jest takie trudne do ogarnięcia.