Dwa słowa o Żywych Trupach - serii, marce, decyzji wydawniczej Taurusa, jako przerywnik w dyskusji o cenach i sklepie Allegro

Pierwszy(-e?) tom czytałem jeszcze jak Empiki miały "czytelnie", pamiętam że mimo dobrego wydania cena (przynajmniej okładkowa) była dla mnie zaporowa jak na komiks czarno-biały ze względnie uproszczonymi rysunkami (wtedy DK były "w przeliczeniu" dwukrotnie tańsze...). A sama treść - nie zachwyciła, o ile rozumiem że komiks zasługuje na dobre oceny, tak nie rozumiem fenomenu - mam (i miałem) bowiem wrażenie, że ten zachwyt nad serią był nieco na wyrost, jakby to była jakaś dekonstrukcja gatunku, tymczasem jest to wykorzystywanie tropów znanych z chociażby filmów Romero... Co prawda zdaje się nie być innej (a na pewno nie tak długiej i rozpoznawalnej) serii komiksowej osadzonej w zombie apokalipsie, z tej perspektywy TWD rzeczywiście był wyjątkowy (no ale tego w 2000-którymś roku nie wiedziałem, zestawiałem po prostu z innymi mediami jakie znałem).
Serial wręcz przeciwnie - to już był czas jak "hitowe" seriale o jakich wokół po prostu się rozmawiało odchodziły lub odeszły (Lost, Prison Break, Heroes, 24...), sam głównie w tym medium tylko po mainstreamie się poruszałem wtedy, no i nie spodziewałem się, że jakiś serial chwyci podobnie jak te z poprzedniej dekady. Tymczasem jak TWD leciał na TVP to dosłownie wyczekiwałem kolejnego odcinka, niby było powtarzanie schematów, ale zrobione na poziomie, co prawda innym, ale wg mnie wcale nie gorszym niż klasyki Romero. Oczywiście dotyczy to tylko początku serialu, kompletnie wtedy nieświadomy dlaczego, ale szybko odpadłem kiedy serial zaczął się "rozwadniać" i powtarzać sam po sobie, teraz oczywiście wiem, że poziom pierwszego sezonu (i początku drugiego) to zasługa Franka Darabonta...
Zmierzam do tego, że w kraju serial był najbardziej popularny gdzieś w okolicy początku Negana, to było prawie 10 lat temu, mimo tego komiks został wtedy urwany, na pewno lepiej się orientujecie dlaczego niż ja, zdecydowanie jednak nie miało to związku z popularnością marki. Wracanie do serii teraz, obym się mylił, wygląda jak łabędzi śpiew, seriale jako medium się zbytnio "zdywersyfikowały" (pomijając to co się z TWD jako marką dzieje) - jest kilka hitów a resztę oglądają garstki ludzi, z czego o żadnych z tych tytułów nie ma regularnych rozmów jak o chociażby TWD czy GoT dekadę temu (nawet nie cofając się do jeszcze poprzedniej dekady). Na obronę decyzji wydawniczej za to fakt, że komiks sprzedawał się przecież długo przed początkiem serialu, więc nie jest tak, że widownia bezpośrednio przecina się z czytelnikami, także może i okaże się to decyzją bardzo dobrą, ciężko przewidzieć... Taki Egmont w ramach "zalewania rynku" wrócił do Hellblazera i zobaczcie ile tego wydali, a seria ma tylko ułamek rozpoznawalności takiego TWD.
W skrócie: powrót do wydawania serii po tylu latach, i też jak już dawno minęły czasy świetności marki to z jednej strony może być łabędzi śpiew Taurusa, ale może też okazać się sukcesem i wydawnictwo będzie na tej franczyzie "żyć" przez kolejne lata. I w ogóle mnie nie zdziwi ta druga ewentualność - jeszcze kilka lat i ludzie zatęsknią za oryginalnym TWD (serialem), co niejako "zmusi" markę do połączenia tych wszystkich spin-offów i da, chociaż na chwilę, drugie życie, taka druga fala popularności jest nieunikniona, a komiks tylko na tym może skorzystać.