Czyli alternatywą powinno być łagodne hamowanie od wakacji? Gdyż nie bardzo wiem do czego dążysz.
a czy mówiłem, że do czegoś dążę?
Czyli alternatywą powinno być łagodne hamowanie od wakacji?
napisałem:
nic w tym złego, że kupujemy wciąż relatywnie dużo
powinienem dodać, że wprost przeciwnie: to dobrze.
Po prostu, czasami ze stosunkowo dużym prawdopodobieństwem można pewne rzeczy przeczuć, no ale obiegowa opinia mówi, że niektórych zjawisk (wojna u bram, zaraza, megainflacja, recesja, bezrobocie, spadek poziomu życia, itd....) nie dało się w ogóle przewidzieć (...bo nie mieściły się w głowie "współczesnego człowieka"...

Bardziej niż na zachowania kupujących, liczyłbym na zmyślne posunięcia wydawców, by w jakiś sposób (no właśnie: w jaki?) nie pogrzebać naszego fajnego, ale płyciutkiego ryneczku......