Jak pisałem o kiepskiej jakości komiksów z SL to byłem przez tutejsze kółko adoracji wyzywany od najgorszych. Teraz to siedźcie cichutko i podziwiajcie jak się to wszystko rozpada od stania na półce.
Nie wiem ile i jakie komiksy kupujesz, ale prawie wszystkie grubasy rozwalają się od samego stania na półce. Np. Mutafukaz od Timof wcale nie wygląda lepiej, Tomb Raider Archiwa od Scream (offsetowy), Gideon Falls od Muchy praktycznie rozleciany, wrzucałem kiedyś zdjęcia. Komiksy wybrzuszają się, odrywają od grzbietu, a jeśli stoją gdzieś w wilgoci i nie są ściśnięte, to dostają falujących kartek. Na dodatek blakną w słońcu, najszybciej chyba żółta farba, tak mi zblakł napis Strażnicy z DC Limited, a grzbiet od Aliens vs Predator ze Scream, z żółtego praktycznie zrobił się biały.
Jedyny sposób, żeby komiksy zachowały swój stan, to trzymać je na płasko, w ciemni, w suchym miejscu, z dala od wilgoci i kurzu, czytać otwierając na 90 stopni.
I nie znaczy to, że mamy przestać narzekać, po prostu są rzeczy których można wymagać jak: brak odklejającego się grzbietu, prosty nadruk na okładce, prosty grzbiet oraz równo przycięte kartki, brak pyłu między kartkami (co zdarza się Egmontowi albo Hachette) itd, ale nie ma cudów, że to będzie wieczne.