W sumie to cały czas te same tematy powracają na forum przy różnych okazjach. Według mnie twarda okładka czy kreda to nie żaden elitaryzm. Elitaryzm to wydania typu Libertago.
Słuszna uwaga, że u nas publikacja czegoś w danej formie najczęściej zamyka temat i jedyne, na co możemy później liczyć to ewentualny dodruk w takiej samej wersji. Dużo się pisze, że dla kogoś jakaś seria na dany format nie zasługuje, tylko że każdy patrzy ze swojej perspektywy. Dla mnie np. Punisher to będzie wyczekiwana seria, którą chcę mieć na półce w fajnym wydaniu, dla kogoś innego jedno z wielu masowo kupowanych czytadeł. Więc dla mnie pójście w budżetową edycję byłoby niekorzystnym rozwiązaniem, inny by się ucieszył, pytanie, czy mając tylko jedną opcję, lepiej wybrać wersję dla fana czy dla randomowego czytelnika. Jako fan wielu serii jestem za opcją nr 1, ale nie mam też parcia na masowe poznawanie kolejnych rzeczy, a co mi nie podpasuje, tego się pozbywam, więc na pewno patrzę inaczej niż ktoś, kto kupuje kilka razy więcej ode mnie.
Co do Spawna to według mnie ciekawy pomysł z tym pakietem. Jak dla mnie to cena 400 zł byłaby niewiele mniej zaporowa, więc nie wiem, czy dużo sensu miałoby dzielenie tego na dwa. W typową serię wiadomo, że ten wydawca nie chce iść, a nikt inny nie chce po to sięgnąć - dla mnie opcja wydaje się ok, choć wiadomo, że to dla zapaleńców, do których ja się nie zaliczam. Tyle, że ja i w innej formie bym tego nie brał. To jest raczej tytuł skierowany typowo do fanów, więc chyba bezpieczniejszą opcją jest więcej naraz.
Czy był sprzedawany pakiet komiksów, których nie można było kupić osobno? (poza wydaniami SL).
Egmont tak kiedyś wydał "Marthę Washington" Franka Millera, ale to już zamierzchłe czasy.