Z dziesiątek tysięcy nakładów w latach 90-tych (setki tysięcy za PRL-u łaskawie pomijam) dochodzimy do ultra-limitowanych, ultra- ekskluzywnych, ultra- drogich wydań w kilku setkach sztuk. Oferta coraz większa, ale dla coraz mniejszej grupy odbiorców.
Hej, śledząc ten wątek od dłuższego czasu chciałbym również wtrącić coś od siebie.
Myślę, że nie ma co porównywać obecnej sytuacji na rynku z latami 90 czy wcześniejszymi. Wtedy towaru było mało na rynku, nie było takiej konkurencji, brało się wszystko co się pojawiło na rynku. Dzisiaj wydawnictw komiksowych jest na pączki, można sprowadzać bezproblemowo tytuły z zagranicy, a sami zainteresowani to w większości ludzie dorośli, których stać na zakup jednego albumu za 100 zł. W latach 90 komiksy kupowały głównie dzieciaki, za pojedynczy zeszyt płaciło się 5/10 zł i była frajda, że w ogóle ma się komiks w ręce. Czy teraz ktoś kupiłby pojedynczy zeszyt jakiegoś Superhero za 10/15 zł (trzeba uwzględnić inflację) i czekał na kolejny 2tyg/miesiąc i mozolnie zbierać całą serię swojego ulubionego bohatera przez parę lat? Dzisiaj chcemy albumów w twardej oprawie, zawierających kilka/kilkanaście zeszytów, a najlepiej skończoną historię/run. Zbierałem kiedyś Hellboya, w miękkiej oprawie, i przez długi czas brakowało mi 2/3 zeszytów, które były po prostu już niedostępne albo absurdalnie drogie z drugiej ręki. I jak mi się micha ucieszyła jak zobaczyłem, że Egmont wydaje całość w grubej oprawie w 7 czy w 8 tomach (każdy za około 100zł) i w końcu całego Hellboya mogłem przeczytać. Za całość wyszło mi właśnie około 800 zł i jakby miało to wychodzić w 4 tomach po 200 zł za każdy czy od razu całość za 800 zł to też bym brał.
Tylko, że Hellboy to dosyć znana marka i Egmont nadrukował tego sporo, dzisiaj sprawdziłem w gildii i jest dostępnych może tylko połowa tomów głównej historii i jak ktoś dzisiaj chciałby przeczytać całego Hellboya, to miałby problem z uzbieraniem wszystkich tomów, znowu szukanie z drugiej ręki za zawyżoną kwotę, albo niedostępne wcale (nie sprawdzałem dokładnie czy brakujące tomy są tak trudno dostępne, ale wiecie o co chodzi). I popatrzcie w jakiej sytuacji jest wydawca - Egmont, część tych tytułów zalega na sklepach, część się wyprzedała i czy iść w dodruk, żeby sprzedać te zalegające, czy wznowić od razu całą serię? Ciekawe czy dzisiaj Egmont nie żałuje, że nadrukował tego za dużo, albo że nie wydał tego w większym omnibusach? Egmont jest dużym wydawnictwem i może taka sytuacja jest jakoś wpisana w koszty; ale ciekawe czy z dzisiejszą wiedzą wydaliby to inaczej.
No i mamy takie Studio Lain, małe wydawnictwo (chyba), które wydaje niskonakładowe serie/albumy, bo nie może sobie pozwolić na klapy wydawnicze, bo każda taka wtopa jest znacznie dotkliwsza niż w dużych wydawnictwach - chyba nie trzeba tego tłumaczyć. Jakby Spawn został wydany w 4 osobnych albumach i dużym nakładzie i starczyłoby komiksu dla każdego i jeszcze leżałby na półkach sklepowych wiele lat ku uciesze wielu czytelników, to czy ktoś żałowałby wydawcy, który przez jedną taką akcję mógłby nawet już zwijać interes? Ja rozumiem takie zmniejszanie ryzyka przez małe nakłady, a to że towar szybko się rozchodzi i później trzeba za niego bulić znacznie więcej z drugiej ręki, to już niestety wina po stronie nabywców. Jak mam komiks, za który zapłaciłem 100zł i dzisiaj jest on już niedostępny i chcę go sprzedać za 200 zł to tylko moja pazerność jest temu winna, a nie wydawca, który wydał za mało towaru.
Na koniec, jeśli ktoś na polskim rynku daje mi możliwość zakupu czegoś, czego po prostu nie ma, tylko chce za to od razu 800 zł, a nie tak jak ja sobie tego życzę (np 4 x 200), gdzie alternatywą jest po prostu brak wydania, i nic nie będę miał, tylko złudne nadzieję, że może za x lat ktoś inny to wyda, to biorę taki towar przełykając tą niedogodność w postaci jednorazowego dużego wydatku. Jeśli jest to dla mnie za dużo, albo uważam, że komiks nie jest tego wart, to najzwyczajniej odpuszczam. Fanem Spawna nie jestem i nie będę kupował, ale jakby to byłby np. Hellboy za 800 (w alternatywnej rzeczywistości gdzie nikt go w PL nie wydał), to brałbym bez zastanowienia, bo jest dla mnie tyle wart. Jakby był Hellboy za np. 1200 to bym pewnie odpuścił; jeśli dla kogoś Spawn jest wart tych pieniędzy to super, ma właśnie opcję zakupu, tylko niech sobie nastawi zegarek na godzinę premiery - tyle każdy fan tego tytułu mógłby zrobić (ewentualnie poprosić kogoś, jak sam nie może). A jeśli psioczą na cenę i formę wydania ludzie komu Spawn niespecjalnie leży to niech się zastanowią nad swoim postępowaniem XD