Dla mnie największy grzech, to robienie durnia z klienta. Jeżeli ktoś zarzuca, że coś nie zgadza się z kadrem, to wydawnictwo publikuje oryginalny kadr i pokazuje jak jest, a nie wymyśla bzdury, że skontaktuje się z wydawnictwem i powiedzieli, że się skontaktowali, a efekt tego taki, że ci powiedzieli tym, że jest ok, więc mogą przekazać innym, że jest wszystko załatwione i zamykamy temat. Problem można rozwiązać w kilka minut, ale niepotrzebnie się ciągnie ... .
Druga sprawa, że często błąd wymaga zmienienia nakładu i zrobienia od nowa. Jeżeli na okładce jest coś widać podwójnie, czy na grzbiecie się coś nie zgadza, to można przeprosić ludzi, którzy będą wkurzeni, ale trudno stało się raz. Czym innym jest błąd w środku z rozkładówkami, czy pomieszane strony w komiksie - to jest nie do zaakceptowania i nakład jest do zmielenia, albo rozklejamy i ponownie się klei. Na takie coś nie ma wytłumaczenia ... liczy się straty i robi się wszystko, aby za błąd jak najmniej zapłacić. Dla mnie kuriozum, to powiedzenie, damy poprawne rozkładówki w następnym numerze i "cześć, nara".