Nie pisząc w komiksach przeczytanych, ale tutaj, dodam swój głos na Starych Zgredów.
Dla mnie to był punkt programu w lekturze ostatniego Relaksu. Myślałem, że to będzie Caza, ale Zgredy lepiej przemówiły do zgreda niż jakieś seksualne peregrynacje wyzwolonej pop-kultury sprzed kilku dekad (taki już wiek).
Fajnie prowadzona narracja, zróżnicowane charaktery, bardzo umiejętnie wklejane wątki z przeszłości, które również budują postaci - to są Zgredy, stara dobra szkoła.
Fajnie by było, jakby Labrum znalazło pozytywne powody ekonomiczne dla wydania nam Zgredów w albumach.
Polecam!
Podsumowując moją przygodę z nadrabianymi Relaksami 37-40 od Labrum:
Zgredy - number one, duża kryształowa kula. Trochę na zasadzie kredytu zaufania, no bo przecież mówię o połowie historii.
Caza - wporzo, Arkhe chyba najlepsze, najbardziej uniwersalne. Reszta to takie rzeczy przynależne do swoich czasów.
Andreas - nie jestem pewien, ale czy Andreas jest już do tego stopnia przeorany wydawniczo, że zostały już tylko tego typu rzeczy? Graficznie super, treściowo tak se albo nijak.
Polscy twórcy - stwierdzono dwie ręce, dwie nogi, głowy na karkach, więc chyba rysować potrafio. Poziom zróżnicowany ale poniżej poziomu tolerancji nie schodzi.
Wilczy Łeb z uniwersum Incala - gdyby to był film Marvela, to wieszczyłbym wydaniu Screamu wielką wtopę. Nie wiem co czytałem, nie pamiętam. Sczyściło mi kartę 3 minuty po przeczytaniu.
Lana w kosmosie - moim zdaniem węgierska klasyka to jest pole do eksploatacji, ale chciałbym w albumach. Miło było porównać kreskę cz-b z wersją kolor. Dodatkowym smaczkiem brak cenzury.
EDIT, bo zasługuje, żeby o nim wspomnieć: Sangoma - trzy zaprezentowane albumy, czyli komplet zaserwowany w ładnym tempie. Solidny punkt w spisie treści. 3 albumy frankofońskiego akcyjniaka z dobrą fabułą.
Ogólnie Relax oceniam na czwórkę. Może czwórkę mniej za nijaką publicystykę.