Tu potrzeba "Youtubera", "Influencera", albo przedstawiciela innych mediów - takiego z prawdziwego zdarzenia.
Nie takiego, który obciążony wieloletnimi relacjami będzie zadawał bezpieczne pytania typu "Jak to się stało, że zacząłeś rysować Thorgala", albo po raz 150 będzie kazał opowiadać dykteryjki o tym, jak "fani na konwencie przewrócili stolik, tylu ich było", tylko takiego, który podsunie mu pod nos te potwory i zapyta: "co o tym myślisz? Jak to skomentujesz?". Który weźmie "agenta wielkiego twórcy" - który jak widać jest chyba jedynie syndykiem masy upadłościowej - i zapyta go "to jest dziedzictwo, na którego straży stoisz?", "Naprawdę podoba ci się kierunek, w którym pozwalasz to pchać?".
No ale ci "jutuberzy" nie obciążeni wieloletnimi relacjami boją się zadawać takich pytań, bo są dopiero na dorobku. Pamiętam jak któryś z tych "jutuberów" robił kiedyś wywiad z Grzegorzem Rosińskim przy okazji jakichś targów (sorry, nie pamiętam kto to był, nie mam pamięci do celebrytów, a co dopiero "influencerów"). O matko, ale to był cyrk. Typ był mega stremowany, a jednocześnie tak zestresowany żeby nie powiedzieć czegoś nieodpowiedniego, że szła tylko wazelina do kwadratu. Myślałem, że jeszcze chwila, a zrobi Rosińskiemu laskę.
Jutuberzy powinni natomiast piętnować tandetę i machloje PCA. Czemu tego nie robią? Pewnie boją się pozwów, albo że Garula im wpierdoli. Ja bym się nie bał, gdybym był jutuberem. Punktowałbym z klasą i wdziękiem, argumentami. Przed każdym sądem bym się obronił. A jakby z łapami wyskoczył, to też bym dał radę.