Tu potrzeba "Youtubera", "Influencera", albo przedstawiciela innych mediów - takiego z prawdziwego zdarzenia.
Nie takiego, który obciążony wieloletnimi relacjami będzie zadawał bezpieczne pytania typu "Jak to się stało, że zacząłeś rysować Thorgala", albo po raz 150 będzie kazał opowiadać dykteryjki o tym, jak "fani na konwencie przewrócili stolik, tylu ich było", tylko takiego, który podsunie mu pod nos te potwory i zapyta: "co o tym myślisz? Jak to skomentujesz?". Który weźmie "agenta wielkiego twórcy" - który jak widać jest chyba jedynie syndykiem masy upadłościowej - i zapyta go "to jest dziedzictwo, na którego straży stoisz?", "Naprawdę podoba ci się kierunek, w którym pozwalasz to pchać?".