Są już wyjaśnienia.
Red.: W sieci pojawiły się krytyczne uwagi dotyczące najnowszego ekskluzywnego wydania komiksu Western. Może zacznijmy od rozbieżności w tłumaczeniu scenariusza i dymków. Dlaczego otrzymaliśmy dwa różne tłumaczenia?
KG: w branży tłumaczy jest powiedzenie – tłumaczenie może być piękne albo wierne – w PCA mamy zasadę, aby dowozić więcej, niż obiecujemy. Dlatego klient znajdzie oba tłumaczenia: wierne i piękne.
Red.: czyli "kruki" jest wierne a, "Apsaalooke" piękne?
KG: na odwrót, Apsáalooke jest faktyczną nazwą plemienia Indian i znaczy dosłownie "Dzieci wielkodziobego ptaka". Kto ma duży dziób wśród paków? Bocian, ale bocian z oczywistych względów odpada, bo to Polski ptak, więc zostaliśmy przy krukach, które są majestatyczne i piękne.
Red.: jak pan wyjaśni tłumaczenie "badlands" jako "trudne ziemie"?
KG: tutaj wchodzą kwestie licencyjne. Wyłudzacze obierają za cel niezależne i wysoko renomowane wydawnictwa, a następnie pozywają pod pretekstem łamania praw autorskich. Gdybyśmy przetłumaczyli "Badlands" jako "Złe Ziemie", rozpętałoby się sądownicze piekło, a nasi klienci otrzymaliby komiks z dużym opóźnieniem.
Red.: Pojawiły się też uwagi co do warstwy edytorskiej - różne kroje i wielkości czcionek oraz przemieszczone ręcznie nanoszone poprawki mistrza Rosińskiego.
KG: różne kroje i wielkości czcionki to tak zwana typografia semantyczna - technika znana jedynie garstce najlepszych detepowców na świecie. W skrócie polega na odzwierciedleniu emocji i uczuć, które niesie treść. Przykładowo: jeśli przekaz jest smutny, napisy mogą być małe i zgarbione.
Przemieszczone dopiski mistrza, to element inwestygacji fabularnej. Czytelnik z roli biernej staje się aktywnym śledczym, zostaje wciągnięty za kulisy, wchodzi w rolę korektora lub redaktora. Podobną rolę, pełnią celowo umieszczane w wybranych miejscach literówki.
Red.: brzmi to niesamowicie, a ten zabieg, gdzie końcowy dialog z jednej strony przeniesiono na górę kolejnej strony, tekst „Eddie, nie!!”. Czy on nie powinien znajdować się razem z pozostałym tekstem?
KG: panie redaktorze. Jesteśmy wielkimi fanami mistrza Rosińskiego, wydajemy komiksy tak, jak sami chcielibyśmy je czytać. Komiks z definicji posiada trzy wymiary - kartka posiada dwa wymiary przestrzenne, trzecim jest czas historii. Zależało nam na pełnej immersji czytelnika, dlatego za zgodą mistrza, dodaliśmy trzeci wymiar przestrzenny. Krzyk „Eddie, nie!!” wybrzmiewa po przewróceniu kartki na drugą stronę.
Red.: Szczerze mówiąc, trudno mi to sobie wyobrazić…
KG: bo to trzeba poczuć, dać się wciągnąć w ten świat, za jedyne 740 zł w wersji z monetą i pudełkiem, moim zdaniem warto.
Red.: jest jeszcze kwestia uciętych grafik. To już chyba niechlubny standard na naszym rynku komiksowym, że grafiki przycina się, aby dopasować do formatu?
KG: to nie tak. Grafiki, o których Pan mówi, dotyczą dwustronicowych kadrów z niebem. Niebo jak wiadomo, nie jest stałe, jest w ruchu, chmury przemieszczają się, latają ptaki, to nie jest statyczny obiekt. Jak oddać niebo w komiksie, który z definicji jest statycznym obrazem? Wpadliśmy na pomysł - wystarczy przesunąć obraz względem tego, co spodziewa się zobaczyć czytelnik. W rezultacie w umyśle czytelnika pojawiają się dwa obrazy, oczekiwany i rzeczywisty, nakładają się i powstaje złudzenie ruchu. Oczywiście ta przyjemność jest zarezerwowana jedynie dla kolekcjonerów, którzy znają obrazy mistrza Rosińskiego w oryginale, zwykły czytelnik nie dostrzeże żadnej różnicy, nie zobaczy ruchu.
Red.: na koniec chciałbym zapytać o poprawki korektorskie mistrza, dotyczące znaku dolara w walucie amerykańskiej. We Francuskiej wersji komiksu, znak dolara znajduje się na końcu kwoty - mistrz instruuje, aby przenieść go na początek. W waszej wersji znak dolara jest już wydrukowany poprawnie, czyli na początku. W internecie pojawiły się spekulacje o naciski politycznych na wasze wydawnictwo. Jak Pan to skomentuje?
KG: będę z Panem szczery, jeden egzemplarz Westernu - ten z monetą i pudełkiem - wysłaliśmy prezydentowi Trumpowi. Nie chcieliśmy wywoływać skandalu politycznego i narażać UE na dodatkowe cła, dlatego po konsultacjach z ambasadorem USA, podjęliśmy odpowiedzialną decyzję. Mam nadzieję, że nasi czytelnicy nam wybaczą.