Widzę, że w tej drugiej liście z Książek ktoś zrobił ranking z dziewięciu przeczytanych komiksów w 2020 r. Brawo. Ten dziesiąty, czyli Niezwyciężony miał premierę przecież w 2019 r. Profeska pełną gębą.
Nie sugeruję się rankingami z tak zaszczytnych miejsc, jak Polityka i im podobne. O miarodajności nie będę się wypowiadał, każdy ma swój gust, ale kiedyś widziałem właśnie podsumowanie w takiej słynnej gazetce, które pojawiło się ze trzy tygodnie przed końcem roku (bo przecież nic już wartościowego nie mogło się ukazać, w tym roku były premiery aż do 23 grudnia), sklecone naprędce, aby jeszcze wypchnąć parę egzemplarzy jako prezenty pod choinkę. Podsumowanie uznanego (chyba) dziennikarza nie byłoby pewnie żadnych zaskoczeniem, gdyby ten Znawca X po jakimś czasie nie chciał pozbyć się jednej z utytułowanych pozycji i to nie byle jakiej, bo znalazła się na pudle. Puścił ją za pół ceny na jakimś fejsiuniu czy alledrogo i tu szok, komiks nie zszedł. Albo wydawca nadrukował za dużo i nikt już nie chciał, albo nadrukował za mało i tym bardziej chętnych nie było. Szok podwójny! Taki piękny komiks z podium najlepszej dziesiątki minionego roku. Po jakimś czasie znów wystawił komiks z jeszcze większą obniżką i dorzucał coś gratis. Nie pamiętam już, co to było, piwo, słoik dżemu czy jakaś taka popierdółka. Nie śledziłem dalej tej poniżającej sprzedaży, ale najwyraźniej nikt nie chciał się połasić na komiks z topki roku z dżemem gratis. Chodziło mi wtedy po głowie, aby zadać mu pytanie. Czemu sprzedaje tak tanio takiego hiciora? Komiks artystyczny, w czołówce topki, no przecież to prawie arcydzieło wszech czasów. Skoro go sprzedaje, to może jednak mu się nie spodobał albo jest słaby, a znalazł się w topce, bo miał się znaleźć. Cóż, po tamtej jakże interesującej przygodzie postanowiłem nie zawracać sobie głowy żadnymi topkami z uznanych pism, bo to pic na wodę, fotomontaż.