"Friday. Księga pierwsza: Pierwszy dzień świąt" to niezwykle udane wprowadzenie do nowej historii spod pióra Mistrza Eda Brubakera. Nie ukrywam, że Ed to mój ulubionych scenarzysta. Jego serie kupuję w ciemno i zawsze kończę je z poczuciem dobrze spędzonego czasu.
Akcja Friday rozgrywa się w latach 70 XX wieku. Nasza bohaterka tworzy detektywistyczny duet wraz ze swoim przyjacielem Lancelotem . Za sprawą pięknych książkowych okładek poznajemy ich dawne śledztwa. Dzieciaki mają za sobą dziesiątki przygód, których nie powstydziliby się członkowie Wehikułu Tajemnic.
Jednak ich dawne śledztwa to dziecięca przeszłość. Teraz nasza Friday musiała zderzyć się z najgorszym zadaniem - dojrzewaniem. Dziewczyna wyjechała na college i zderzyła się z niezależnością. Po takiej lekcji życia powraca do swego rodzinnego Kings Hill na świąteczną przerwę jako inna osoba. Wiele musiała przemyśleć, zmienić swoje oczekiwania oraz z dystansem spojrzeć na swoją relację z Lancelotem. Jednak w miasteczku czeka na nią nowe śledztwo, które nie pozwoli na spokojną rozmowę o jej wnioskach i oczekiwaniach.
Komiks jest cudownym miksem przygody, kryminału oraz young adult. Mamy tu rozterki dorastającej bohaterki pomieszane z kolejnym śledztwem, które wykazuje wiele paranormalnych zjawisk. Jeżeli kochacie klimaty Stranger Things lub Scooby-Doo to jesteście w domu! Dodajcie do tego zderzenie z dorosłością bohaterki i świetne pióro Eda. Rysownik Marcos Martin odwalił kawał cudownej roboty, idealnie wpasowując się w klimat małomiasteczkowej tajemnicy. Gorąco polecam i czekam na kolejne tomy!
MOJA OCENA 8️⃣.5️⃣/🔟