Ciekawe, czy to tylko na potrzeby recenzentów czy też Nagle chce wejść w digital.
Potrzeby recenzentów.
Ja tylko się zawsze zastanawiam na ile taki recenzent podejdzie do komiksu rzetelnie, a na ile podświadomie nie będzie chciał sobie psuć kontaktów z wydawnictwem.
Komiks jednemu może się podobać, a drugiemu nie. Więc nie możesz komuś zarzucić, że opisał pozytywnie, bo ty uważasz, że tytuł jest słaby. Pytanie należy postawić inaczej, jak rzetelny jest tekst napisany po kilku, kilkunastu godzinach od otrzymania przesyłki. Digital czy fizyczny egzemplarz nie ma znaczenia. Przeczytać, pomyśleć, wyciągnąć wnioski, napisać, odczekać, przeczytać jeszcze raz, sprawdzić. Przeglądając fejsa rzucam pobieżnie okiem na teksty recenzentów. Zawsze lubię te od blogerów wymienianych jako topowi, najlepsi, polecani przez ludzi z komiksowa, zachwalanych jak ktoś pyta: "kogo czytać". I jak widzę, wypociny na 400 wyrazów traktujące o komiksie mającym ponad 500 stron, w których nie ma nic poza radami Staszka spod monopolowego - że komiks jest fajny lub nie - bo on tak uważa (zero argumentacji) albo miał dzisiaj słaby dzień i mu komiks nie podszedł, bardzo szybko dostaję klarowną odpowiedź, kogo czytać, a kogo nie. Rekordziści lubują się w pisaniu o niczym lub praktykują streszczanie zawartości jakichś integrali bez dokonywani ich nawet pobieżnej analizy. Przykry to fakt, ale rzetelność obecne jest na wagę złota. Za dużo wszystkiego, za mało czasu.