No dobra, to teraz pytanie do mutantologów czy warto mieć ten komiks na półce? I nie mówcie tak, bo to Jim Lee. Wiadomo, że to genialny rysownik i w Polsce symbol komiksu lat 90. Ale jak jest fabularnie? Mocne i dobre fabuły czy takie ple, ple bez ładu i składu?
Zależy czego się spodziewasz?
Powiem tak, jak po latach wróciłem do tych historii to pierwsze 3 zeszyty są dla mnie najsłabsze i bardzo naiwne. Magneto od dłuższego czasu stał po stronie X-men poruszając się w strefie bardziej antybohatera niż złego. No, ale na otwarcie nowej serii musieli znowu zrobić z niego złola z pewnym twistem. Dodatkowo trochę wypada znać wydarzeń z przeszłości, bo jak wchodzą motywy Moiry, odmłodnienia i manipulacji genetycznych to można się trochę zdziwić o co chodzi. I same rozwiązanie naiwne i tak naprawdę cała historia to bardziej wydmuszka o nic, mająca przyciągnąć czytelnika do nowego tytułu. Uważam, że to się źle zestarzało.
Lepiej wypadają kolejne zeszyty z Wolverinem, Hand, Omega Red i Sabertoothem. Poznajemy fragmenty przeszłości Logana, kiedy działał jako agent. Sam początek historii jest bardzo fajny, kiedy bardziej jest stawiane na relacje postaci niż akcje i oczywiście to co uwielbiałem w komisach X-men, czyli bohaterowie rywalizujący w jakieś grze, gdzie zawsze jest zasada "nie używamy mocy" do czasu, aż ktoś ją złamie

.
Potem jest jeden zeszyt z Bishopem i żoną Gambita i wg mnie też jest bardzo ok. Problem, będzie w tym wydaniu, że Bishop pojawia się znikąd. Całe wyjaśnienie jego historii i podstaw jego zatargu z Gambitem jest w Uncanny X-men, więc jeśli ktoś nie zna tamtych zeszytów to będzie mieć mały problem o co do końca chodzi.
Historia z Ghost Riderem i Brood bardziej skupia się na GH i wątku Gambita, jego przeszłości oraz samej jego żony. Jest całkiem niezła, tym bardziej, że tym razem dostaniemy ją nie pociętą w porównaniu do semicowych wydań.
I ostatnia historia z Mojo ma fajne otwarcie, bo czytelnik rzucony jest bezpośrednio w akcję bez wyjaśnienia (które przychodzi później), choć zakończenie trochę standardowe. Powraca Longshot i Dazzler, bohaterowie znani z wydanego niedawno Upadku Mutantów. Dla mnie bardzo fajna z motywami Czarnoksiężnika z Oz.
Rysunkowo to jest Jim Lee w najwyższej formie, chyba nic lepszego potem już nie narysował.
