Takie coś mogłoby mieć znaczenie w przypadku tego faceta z Krakersa co tu wypisuje tutaj, że jak znajdzie się jeszcze sześciu kupujących to uda się obniżyć cenę o 5 złotych, a nie zachodniego wydawcy co raczej patrzy aby wyrwać jak najwięcej. Tyle że Krakersa jakoś nikt się nie czepia, albo mu odpuszczają, albo nie ma się czego czepić. Może odrobinę więcej serca w to wszystko wkłada?
Napiszę Ci, że miałem okazję pomóc Michałowi przy Nemo i Busterze Brownie (część tłumaczeń). Ale redakcję (kilkukrotną), skład, zlecenie wydruku, pakowanie, wysyłkę (i te de) robi sam. Czasem coś, gdzieś, jakaś literówka się pojawiła. No i miał "wpadkę" w kolorze na grzbiecie dla pierwszego rzutu nakładu w 3 tomie Małego Nemo (wtedy chyba zmienił drukarnię). I zdarzyło się też kilka literówek w Małym Nemo, ale w wydaniu zbiorczym ponownie była redakcja i "świeże oko". No ale u niego to naprawdę hobbistyczne robienie komiksów.
Poza tym to, co zrobił przy Nemo, to "magia" (oczywiście ogromnie zaingerował w tłumaczenie - na zasadzie uproszczeń w wycofanym ostatniego KiK - ale jak dla mnie było to wielce uzasadnione, bo naprawdę oryginał był strasznie napisany (wiele powtórzeń, skrótowce).
I jednak jego odbiorcy to nisza w niszy, bo co? 100 sztuk nakładu? A lwiej części nie chce się rozpisywać na temat wrażeń "po lekturze", czy o jednej, czy dwóch literówkach.