Ludzie, ostatnich około piętnastu stron zostało poświęconych tematowi dwóch rozkładówek i kontaktu z wydawnictwem.
Rozumiem rozgoryczenie tych, którzy komiks kupili, zwłaszcza, że był drogi. Jest to oczywisty błąd i nie ma co tego pudrować. Dobrze, że o sprawie powiedziano głośno i że wydawnictwo dowiedziało się o problemie i o tym, że wielu to boli. Ci, dla których taka rzecz dyskwalifikuje polskie wydanie, zapewne go nie kupią. Z naszej strony niewiele więcej możemy już zrobić, chyba że ktoś zna się na rzeczy i prześle Musze jakieś dokładne sugestie, jak można by rozwiązać ten problem.
Ale jest taka delikatna granica, za którą nawet najsłuszniejsza krytyka przeradza się w męczenie buły. Zwróćcie uwagę, że tak bywało w przypadku obecnie wyciszonego Bazyliszka - tak namiętnie i często jechał po Egmoncie, że w końcu nawet gdy co do zasady słusznie krytykował Egmont za jakąś konkretną wpadkę, to przez jego styl i ton ludzie z automatu ustawiali się w opozycji do niego. Nie idźmy tą drogą.