Historia "House Of M" ma fajny twist fabularny na końcu, ale fabularnie to nic specjalnego.
Zeszyty z "Decimation" to prolog do serii Wolverine Orgins, bez kontynuacji w postaci tej serii szkoda tego nawet ruszać, przy czym Wolverine Orgins niestety jest słabą serią.
Obie historie rysuje popularny u nas dzięki Punisherowi Texeira i wyglądają paskudnie.
Co do historii "Civil War" to tam dochodzi do największego absurdu dotyczącego czynnika regeneracyjnego Logana i rysuje Ramos, którego rysunki nie każdemu mogą się podobać.
Dziwne, że nie dodałeś zeszytu #49, który jest samodzielną historią "świąteczną" i wypada najlepiej od pozostały, które omówiłem powyżej.