Dlaczego wydawcy tak niechetnie dziela sie informacja na temat nakladu? To jakas super wazna, super strzezona tajemnica? Serio pytam. Mogly ktorys z kolego to wyjasnic?
Podam taki przykład - hipotetycznie znając dokładne nakłady komiksów np. Muchy, oraz czytając to co wyżej (np. odnośnie okresu sprzedaży, plus znając ogólnie polski rynek komiksowy i stawki wszystkich składowych przygotowania, produkcji, magazynowania i dystrybucji) mogę w miarę sensownie rozpisać biznesplan własnego wydawnictwa. Więcej niewiadomych = większe ryzyko przy wchodzeniu na rynek, nikt nie chce ryzykować a im mniej wydawców na rynku tym lepsza sytuacja dla tych istniejących, dlatego nie podaje się informacji wewnętrznych publicznie. Plus kwestia co z daną informacją może zrobić istniejąca konkurencja, nie tylko w granicach kraju, ale też z zewnątrz przy hipotetycznej chęci rozszerzenia działalności o inne kraje (tj. przy poszukiwaniach możliwości inwestycji w branży, są podmioty gdzie jest kapitał, ale na jego spożytkowanie potrzeba odmiennego rynku, to tylko przykład zresztą...)...
To piszę bazując też na innych branżach, myślę że aby szerzej zgłębić zagadnienie najlepiej "przelecieć" strategie biznesowe w literaturze i wnioski mogą nasunąć się same

PS. Jeśli uważacie że nie mam racji w odniesieniu do komiksów, to nie naskakujcie na mnie, tylko spytajcie bezpośrednio wydawców i dajcie znać co odpowiedzą

Edit: jeszcze przykład uzupełniający - dlaczego nie podaje się za dużo informacji, przypuśćmy szwagier zaprasza na weekend, nie chcesz jechać to powiesz, że ciężko z pieniędzmi na wyjazd, po czym żona się wygada że właśnie na półkę odłożyłeś nowego Spectacular Spider-Mana, no może być niezręcznie. Nie podając jakiejś informacji wydawca nie naraża się na to, że ktoś w jakiejkolwiek dyskusji ją kiedyś wypomni.
A, i jeszcze jedno - nakład SSM w wysokości 10k (jak pisze niżej Adolf) raz że jest nierealny, a dwa że jakby był chociażby w ballparku 5k+ to cena byłaby nieuzasadniona i to byłby ogromny argument "przeciw" ustalonej cenie, wydawnictwo nie podając nakładu nie naraziło się więc na coś takiego. A ponownie - ja wierzę że nikt nie chciał na czytelnikach "zdzierać", więc nakład nie jest tak duży, jak mogłaby sugerować marka Spidera (sugerowałem, że może być podobny do standardowych komiksów Muchy), już wywnioskowałem z ostatnich wypowiedzi że Mucha nie chciała ryzykować, przy tej cenie nakład przypuszczam i tak jest adekwatny (gdyby cena była niższa to więcej osób by kupiło, gwarantuję "po sobie"

, wtedy też nakład większy byłby przydatny). Ale o tym pisać nie chciałem, więc...
Edit2: Serio, coś jest nie tak w matrixie, przypuśćmy same koszty konieczne do poniesienia "na miejscu" to 50zł od egzemplarza SSM, 50x10 000=500 000zł, umówmy się - wydawca nie zablokuje sobie pół miliona (czy nawet ćwierć, albo jeszcze mniej) jednym komiksem... Już nic nie piszę.