Pytałem w Gliwicach. Jeśli chodzi o Eternautę, to piłka po drugiej stronie. Los kraba już ma wszystko u nas w Polsce załatwione. Tłumaczenie i tak dalej. Jeśli osoby, które mają prawa dadzą zielone światło, to powinno wyjść. Cena nie powinna przekroczyć dwóch stów. To znaczy oni mówią, że 160-180, ale zawsze lepiej dodać te dwie dychy, bo nigdy nic nie wiadomo. Gdyby kosztował 160-180, to super. Ma być to wydanie:
U nas trzeba wydać "na galowo", żeby kupili ci, którzy chcą przeczytać oraz ci, którzy lubią ładne przedmioty. 
To jest ten najbardziej mityczny komiks, o którym mówiła Mandioca. Inne retro komiksy po prosty sobie wychodziły, ale to jest ten, o którym tylko wspominano, że trzeba go kiedyś tam wydać. Ten Graal argentyńskiego komiksu. Wokół wielu komiksów Mandioca budowała narrację zajebistości, ale wokół Eternauty największą. Teraz ta aura niedostępności jeszcze się zwiększyła. Kto wyda, wygra życie i szacunek. Teraz tym bardziej zeszłoby te 700 sztuk. Czytelnik ma poczucie straty. Ja sobie tylko zobaczyłem plansze na tym filmiku i chcę to czytać w tym momencie, już teraz. Tak jak było z Potworami Windsor-Smitha czy Raportem Brodecka, Blastem i Drogą.
W Gliwicach kupiłem tę adaptację Melville'a, wyszło nawet taniej niż na Gildii, szanuję wydawnictwa, które mają na festiwalach ceny podobnie do tych w necie. Teraz czekam na Galapagos, a potem na Eternautę.

Niech się im wiedzie.
