To już nie jest tak do końca logiczne ponieważ w takiej sytuacji pojawiają się dodatkowe wątpliwości (poza typowymi: czy historia będzie w porządku, czy kreska się spodoba, itp., itd.) względem tego czy brać czy jednak odpuścić.
Jeżeli chciałbym wejść w nową serię to uzależnię to m.in. od jej dostępności. Jeżeli jeden z pierwszych tomów musiałbym kupować odrębnie, za wyższą kwotę i płacąc drugi raz za wysyłkę to mój entuzjazm poznawczy spada na tyle, że albo czekam z napoczęciem nowej dla mnie serii do ponownego pojawienia się brakującego tomu w powszechnej dystrybucji albo odpuszczam temat. Nie trzeba chyba pisać po raz "enty", że przy obecnym kryzysie urodzaju każdy liczy zarówno złotówki w portfelu, jak i wolne centymetry sześcienne na półce i im więcej wątpliwości tym bardziej prawdopodobna decyzja negatywna.
Gdyby dostępność wszystkich tomów była taka sama to jak zwykle w takich sytuacjach do planowanego zamówienia dorzuciłbym na próbę "jedynkę". Jeżeli historia byłaby interesująca wziąłbym kolejne dwa-trzy tomy od tego samego sprzedawcy (bo szukam najkorzystniejszej oferty cenowej). W obecnej sytuacji nie będę wchodził w serię gdy warunki finansowe są niekorzystne (około 30 zł różnicy - licząc z wysyłką). I to zaraz na wejście.
Innymi słowy: brak jednego z pierwszych tomów w powszechnej dystrybucji powoduje, iż na chwilę obecną rezygnuję z eksperymentu.
Rzecz jasna nie jestem głosem ogółu, ale wydaje mi się, że to jest w miarę rozsądne podejście. W końcu w związku z "brakiem" tomu nr 2 nie zdążyłem rozpocząć jeszcze przygody z tym tytułem i tym samym nie będę się łamał czy aby jednak nie kupić drożej byleby tylko kontynuować lekturę. Skoro nie wiem co tracę to tego nie żałuję.