@JohnDee: Napisałeś, że
Światła Amalou to anglosaskie fantasy, ale... to przecież frankofon

Komiks, który został napisany przez autora urodzonego we Francji i narysowany przez autorkę urodzoną we Francji. I jeśli miałabym go do czegokolwiek przyrównać, to do niesztampowych frankofonów typu
W poszukiwaniu ptaka czasu. Na Bedetheque sugerują, że jest w kręgu podobieństwa z
Wielkim Martwym... Więc ten. Oczywiście możesz nie lubić takich klimatów, jasne, ale gdzie tam anglosaskie generyczne cokolwiek?

Swoją drogą, to, co zrobiła w tym komiksie Wendling, jest po prostu piękne - jedne z ciekawszych kompozycyjnie i stylowo rysunków, jakie ostatnio widziałam w komiksach; wcale się nie dziwię, że ten tytuł na rzeczonym Bedetheque ma takie dobre noty.
Ale podejrzewam, że jeśli nie podeszła Ci
Kuchnia Ogrów, to też nie dla Ciebie.
I na koniec: a nie szkoda Ci czasem, że sobie nie czytasz takich czarno-białych rzeczy, a omija Cię takie
CE, taki
Raport Brodecka, taka
Droga? I o ile po tych dwóch ostatnich mógłbyś się czegoś spodziewać, o tyle nic, czego spodziewałbyś się po
CE, nie jest w stanie Cię przygotować na to, co dostajesz

Choć to akurat moje prywatne zdanie, nie wiem, czy inne osoby też tak miały.