Co ciekawe, mam dokladnie odwrotnie. Mam w domu 280 komiksów, kupowanych od lat 80-tych do dziś. Bardzo konkretnie ukierunkowanych, tak, by ich lektura sprawiałą mi przyjemność. Co ważne głównie wizualną przyjemność, ale też tematyczną. Tematyka i visual są dwoma wartościami, które u mnie decydują o zakupie komiksu. Nigdy kupionych nie sprzedaje. A co do tego, że komiksów jest tysiące, filmó, książek - i co z tego? Wybieram to, co dokladnie wiem, że sprawi mi przyjemność - w filmie, książce i komiksie - i akurat w moim przypadku nie ma tego tysięcy. Po prostu wyszedłem z założenie, że wolę eksplorować najfajniejsze dla mnie tematy, niż oglądać i czytać wszystko co wartościowe.
ok, tylko widzisz, 280 komiksów to ja czytam chyba rocznie (nawet jeśli przesadzam, to tylko trochę), a Ty je kupowałeś przez 40-50 lat, to trochę zmienia perspektywę kupowania i trzymania tego co się kupi. Ograniczona pojemność półek i bezsens trzymania takiej kasy w makulaturze jest w takim przypadku chyba oczywisty.
I gdybym miał tak sprecyzowane zainteresowania to pewnie bym inaczej podchodził do tematu. Ale mnie interesuje poszukiwanie czegoś co mnie poruszy, zachwyci, a nie trzymanie np. bardzo przeciętnego westernu, tylko dlatego że lubię westerny.
Co nie znaczy, że czytam wszystko, bo powoli obcinam obszary zainteresowania, w końcu chciałbym zacząć czytać nieco więcej książek.